W Przędzelu, rodzinnej miejscowości zmarłego tragicznie małżeństwa, zakończyły sie uroczystości pogrzebowe ofiar sobotniego wypadku pod Stalową Wolą. Ceremonia pogrzebowa wypełniona była smutkiem, żalem, łzami. Takiego dramatu, w tej niewielkiej wsi na Podkarpaciu, nikt się nie spodziewał.
CZYTAJ TAKŻE:
SPRAWCA WYPADKU POD STALOWĄ WOLĄ ARESZTOWANY!
W kościele parafialnym w Przędzelu o godzinie 13:30 rozpoczęło się nabożeństwo różańcowe w intencji ofiar wypadku w Jamnicy nieopodal Stalowej Woli. Od samego rana przed budynkiem świątyni zaroiło się od wieńców, wiązanek i pięknych kwiatów.
- Na uroczystości pogrzebowej nie zabrakło znajomych 39-latka z klubu motoryzacyjnego. Mężczyzn łączyło bowiem zamiłowanie do wyścigów samochodowych. Przynieśli ze sobą wieniec czerwonych kwiatów z flagami nawiązujących do wyścigów, które tak pasjonowały Mariusza K. Jakże wymowne wydaje się to wobec tego faktu to, że 39-latek zmarł właśnie podczas jazdy autem.
- relacjonował przebieg serwis popularne.pl
- Za zmarłym małżeństwem płacze dziś cała lokalna społeczność. Przędzel to niewielka miejscowość w gminie Rudnik nad Sanem. Tutaj przeważnie każdy zna swoich sąsiadów, mieszkańców. W ostatniej drodze Marzenie i Mateuszowi towarzyszyli także ludzie, którzy na pogrzeb przyjechali specjalnie, nie znając ich osobiście, niekiedy z odległych krańców Polski.
Pogrzeb małżeństwa miał wymiar symboliczny i był manifestacją solidarności z pogrążoną w żałobie rodziną ofiar. W centralnej części świątyni stanęły trumny z ciałami młodego małżeństwa. Obok nich umieszczono zdjęcie przedstawiające roześmianych Marzenę i Mariusza. Na pogrzebie nie było osieroconych trójki dzieci małżeństwa. To dla nich ogromna tragedia.
- pisał popularne.pl
Ta śmierć ma swoje ogromne konsekwencje. Na zawsze zostanie w sercach rodziców, rodzeństwa, a przede wszystkim tych dzieci, które zostawili.
- mówił kapłan prowadzący liturgię.
Samemu kapłanowi ciężko było opanować łzy.
Nie ma racjonalnego wytłumaczenia tej śmierci. Każdy wypadek jest dla nas tragedią. Ten ma znajome twarze, znajome rysy. Jest u nas. Dotknął całą naszą społeczność.
- dodawał z żalem.
Rodzice Sebastiana, Artura i Norberta spoczęli we wspólnej mogile na lokalnym cmentarzu parafialnym.
Przypomnijmy, że do tragicznego wypadku doszło w ubiegłą sobotę 3 lipca na drodze wojewódzkiej pod Stalową Wolą.Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że młody mężczyzna jadący audi S7 w kierunku Tarnobrzega, na zakręcie drogi w prawo, stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na lewy pas ruchu i doprowadził do czołowego zderzenia z jadącym z naprzeciwka audi A4. To właśnie tym autem podróżowała rodzina z małym dzieckiem. Okazało się, że kierujący sprawca wypadku miał 1,6 promila alkoholu we krwi. Dodatkowo prowadził pojazd bez uprawnień. Prawo jazdy stracił za nadmierną prędkość.
W czwartek Sąd Rejonowy w Stalowej Woli postanowił tymczasowo aresztować sprawcę tragedii. Póki co areszt spędza w szpitalu, gdzie przeszedł operację ratującą życie. Nie przyznał się do winy, odmówił składania wyjaśnień.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ O TRAGEDII! >>>
CAŁA POLSKA CHCE POMÓC OSIEROCONYM DZIECIOM!>>>
Źródło: popularne.pl
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.