Łukasz Szpunar w sobotę, 4 listopada, ustanowił nowy rekord Guinnessa w najdłuższym przebywaniu w lodzie. W takich warunkach spędził dokładnie 4 godziny i 2 minuty!
Grzegorz Lipiec: Łukasz ten rekord został już oficjalnie zatwierdzony?
Łukasz Szpunar: - Nie mam jeszcze oficjalnego potwierdzenia, a czas oczekiwania to trzy miesiące. Wysłane są wszystkie dokumenty i materiały, ale właśnie dlatego całe przedsięwzięcie było konsultowane z Biurem Rekordów, tak żeby wszystko odbyło się zgodnie z regułami i nie była spalona próba. Z tego co wiem to wszystko było przeprowadzone tak jak powinno być. Teraz jest to kwestia czasu.
Jak mijały ci te ponad cztery godziny w lodzie?
- Ogólnie to było nuda. Były momenty kiedy skupiałem się na sobie, myślałem o rodzinie, dziecku, miłych chwilach, a były momenty, kiedy zerkałem na kibiców. To trochę zajmowało mi czasu. Najgorszy był początek i koniec.
Sam podjąłeś decyzję o tym, żeby wyjść z tego lodu po 4 godzinach i 2 minutach. Po kilkunastu dniach myślisz ile jeszcze mógłbyś tam siedzieć bez uszczerbku na swoim zdrowiu?
- Analizowaliśmy to. Po trzech godzinach przebywania w takim środowisku ciało jest znieczulone i można mniej odczuwać odmrożenia. Tego właśnie się obawialiśmy i właśnie dlatego wyszedłem z lodu. Ratownicy mnie przebadali i wszystko było okej. Myślę, że mogłem tam siedzieć jeszcze godzinę, albo i dwie. Tylko po co? To jest zabawa, zaraz ktoś mnie pobije i ja go będę próbował pobić.
Wokół twojej osoby zrobiło się głośno. Zostałeś "góralem" z Podkarpacia, a zagraniczne media napisały, że ledwo przeżyłeś próbę. Jak do tego podchodzisz?
- Strasznie się tym nie fascynuje. Czułem się rekordzistą pół roku wcześniej kiedy z moim trenerem mentalnym Bartkiem Florkiem z Rzeszowa stwierdziliśmy, że chcemy spróbować pobić ten rekord Guinnessa. Kiedy już mi się to udało to nie było u mnie takiego efektu wow. Nie ma żadnej "sodówki". Zagraniczne media napisały, że ledwo to przeżyłem. Bardziej się z tego śmiałem, bo nie było żadnych szans, żeby zatrzymać ten łańcuszek.
W oczekiwaniu masz kolejne wyzwanie... bardziej sportowe bo bieg zimą w szortach ze Złotego Stoku do Mielna - 500 kilometrów w 10 dni.
- Rekord Guinnessa przy tym to jest pikuś. Trening ciała przy tamtym wyzwaniu miałem raz na miesiąc, a teraz są to codzienne treningi biegowe. Odpoczynek to bieg na 10 kilometrów. Część dystansu na pewno pokonam marszobiegiem. Chcę wystartować 30 stycznia, a na mecie pojawić się 8 lutego.
Wracając do zimna. Teraz każdy może spróbować swoich sił w lodowatej wodzie, bo stworzyłeś Centrum Treningu Personalnego, EMS oraz Morsowania "Ice King" w Tarnobrzegu (ulica Konfederacji Dzikowskiej 18, wejście od ulicy Sikorskiego).
- Już 20 listopada przyjedzie do Tarnobrzega osiem osób z różnych części Polski, które będę szkolił na mistrzostwa świata w morsowaniu w Mielnie. Oczywiście wykorzystamy też nasze Jezioro Tarnobrzeskie.
Posłuchaj całej rozmowy z Łukaszem Szpunarem, a tam kilka słów o biegowym wyzwaniu i 500 kilometrach w szortach przez całą Polskę, Centrum "Ice King" oraz najbliższej imprezie nad Jeziorem Tarnobrzeskim:
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.