Reklama

18-miesięczna dziewczynka z Ukrainy z ciężkimi poparzeniami ciała trafiła z Rzeszowa do czeskiej Pragi

Opublikowano:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Rzeszów Bestialstwo wojny w Ukrainie ma nieskończoność najgorszych epitetów. Ofiarami nieuzasadnionego ataku Rosji na naszych wschodnich sąsiadów są także, a może przede wszystkim, cywile. Nie każdy Ukrainiec zdołał uciec przed piekłem. Taki los spotkał m.in. 18-miesięczną dziewczynkę.

W kraju objętym wojną półtoraroczne dziecko przeżyło dosłowne piekło. W wyniku ostrzału rakietowego, następnie pożaru miejsca jej zamieszkania, "Bogu ducha winna" dziewczynka odniosła ciężkie, zagrażające życiu, oparzenia ciała. 

Podjęto decyzję o uruchomieniu specjalnego programu medycznego Medevac. Do misji ratunkowej na polsko - ukraińską granicę skierowano jednego z amerykańskich Black Hawk z Mielca. Małą pacjentkę ewakuowano do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 przy ulicy Lwowskiej w Rzeszowie. Oparzenia stanowią 60% ciała dziewczynki. 

Pomocy dziewczynce udzielili lekarze specjaliści z jednego ze szpitali w czeskiej Pradze.  Akcję transportu dziecka do Czech koordynowało tamtejsze ministerstwo spraw wewnętrznych i czeska ambasada. Mała dziewczynka jest w stanie krytycznym, ale stabilnym. 

Program Medevac to działania ratunkowe polegające na transporcie rannych z terenów wojennych najpierw do szpitali polowych, a następnie do szpitali docelowych. Pomoc 18-miesięcznej dziewczynce to pierwsze tego typu działanie podczas wojny w Ukrainie. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zaloguj się aby otrzymać dostęp do treści premium

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy