Reklama

Włodzimierz Bodnar: - Strasząc karami, NFZ dąży do tego, by zamknąć jedną z ostatnich otwartych przychodni w Polsce!

Opublikowano: 7 stycznia 2021 18:48
Autor: GL | Zdjęcie: Pexels

foto Pexels

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

wiadomosci Otrzymaliśmy już kilkanaście pism od Narodowego Funduszu Zdrowia, w których pacjenci skarżą się na to, że nie można się do nas dodzwonić. NFZ grozi nam karami pieniężnymi - pisze przemyski pulmonolog z Przychodni Lekarską Optima, Włodzimierz Bodnar.

Narodowy Fundusz Zdrowia otrzymał skargi na Przychodnię Lekarską Optima w Przemyślu. To właśnie między innymi tam dr Włodzimierz Bodnar, pulmonolog, pomaga osobom zakażonym koronawirusem i w terapii używa amantadyny.

- Niestety nie wiemy, jaki cel mają takie skargi, zwłaszcza gdy dużo osób w Polsce ma problem z uzyskaniem jakiejkolwiek pomocy lekarskiej. A nasza przychodnia funkcjonuje jak przed pandemią i przyjmujemy pacjentów na miejscu. Otrzymujemy setki wiadomości i telefonów dziennie z prośbą o pomoc z całej Polski. Czy jest to zwyczajna nieświadomość i brak odniesienia do rzeczywistej sytuacji w innych przychodniach i w Polsce – gdzie są wyłącznie teleporady? Nasza przychodnia jest całkowicie otwarta dla pacjentów. Jednocześnie te osoby nie chcą korzystać z usług innych przychodni i się przepisać "do tych lepiej funkcjonujących". Czy może jest to złośliwość osób, którym nie podoba się nasze podejście i tradycyjne leczenie, tak jak przed pandemią?

- pisze na stronie internetowej Przychodni dr Bodnar.

Narodowy Fundusz Zdrowia grozi karami finansowymi.

Warto dodać, że lekarz widząc paraliż służby zdrowia, życzy w 2021 roku otwartych przychodni, a może chodzi o ograniczenie działalności miejsca gdzie planowane jest stworzenie niezależnego ośrodka badań klinicznych nad amantadyną w terapii osób zakażonych COVID-19?

Oto treść pisma skierowanego do NFZ-u oraz Ministerstwa Zdrowia ze strony Optimy:

"Przypadek z Łodzi to tylko jeden już z tysięcy, którzy zwracają się do nas o pomoc. Wielokrotnie spotykamy się z sygnałami pacjentów, że w ich przychodniach czas oczekiwania na teleporadę to 6-7 dni. Dodatkowo chorzy są leczeni tylko zdalnie, bez możliwości zbadania. Na przykład osoby gorączkujące są bardzo często odsyłane na izbę przyjęć, czy na pogotowie. Pacjenci mają zlecone leki bez jakiegokolwiek badania, w tym często antybiotyki. Dotyczy to wszystkich pacjentów, chorych na COVID-19 i nie tylko.

Jesteśmy zdziwieni, że Narodowy Fundusz Zdrowia traktuje taką sytuację jako nowum. Podczas gdy taki stan rzeczy utrzymuje się w Polsce od marca 2020. Na przykład: Czy pacjenci z podejrzeniem zapalenia płuc mają oczekiwać w domu na pogorszenie stanu zdrowia, by finalnie trafić w ciężkim stanie do szpitala?

Jednocześnie przypominamy, że nasza przychodnia jest otwarta od 15 czerwca 2020 roku i przyjmuje pacjentów również na miejscu. W zamian, niestety ze strony NFZ otrzymujemy regularnie skargi od pacjentów, którzy skarżą się na kolejki na połączenie telefonicznie w naszej przychodni.

Jesteśmy jedyną lub jedną z niewielu w Polsce, która przyjmuje pacjentów na miejscu, zmagamy się z tysiącami telefonów dziennie z prośbą o pomoc, w większości od pacjentów nienależących do naszej przychodni.

Ostatnio bardzo często jedynym miernikiem oceny pracy przychodni w Polsce przez NFZ stała się możliwość dodzwonienia się do placówki. Przez co nasza przychodnia w tym podejściu jest jedną z najgorszych. W takim przypadku jedynym rozsądnym rozwiązaniem problemu jest zamknięcie przychodni i przejście na tryb pracy całkowicie zdalnej, by spełnić te oczekiwania. Lub rozwiązanie umowy z NFZ raz na zawsze i przejście na tryb pracy komercyjnej. Strasząc nas karami, Narodowy Fundusz Zdrowia dąży do tego, by zamknąć jedną z ostatnich otwartych przychodni w Polsce.

Jeśli są problemy z dodzwonieniem się, przypominamy, że nasi pacjenci mają możliwość dojazdu do naszej przychodni (większość pacjentów mieszka w odległości do 10-15 minut jazdy samochodem) i otrzymać recepty, konsultacje medyczne i wszystkie usługi w ramach lekarza i pielęgniarki POZ, na miejscu, tego samego dnia."

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (5)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 miesiące temu | ocena +0 / -0

    Przemyslanin

    Ludzie ogarnięcie się . Narzekacie na to że ciężko jest się tam dodzwonić . To przepuszczę się do przychodni na sportowej byłej PKP . Tam dodzwonić się to jest koszmar .

  • 2 miesiące temu | ocena +0 / -1

    BozyDar

    Zgadza się.Owszem przychodnia była i jest otwarta cały czas. Zwróćcie uwagę tylko na to,że jeżeli pacjent ma objawy i czuję się źle (ma katar, gorączkę,duszności) to nie pójdzie przecież do przychodni zarażać innych pacjentów tylko świadomie zadzwoni na teleporade. Sam byłem w takiej sytuacji gdy byłem chory. Czekałem 2 godziny zanim się dodzwoniłem ("proszę czekać.... Jesteś 49 w kolejce). Napisze tak. Do przychodni dr-a W. B. należę od dzieciaka, jednakże tam dodzwonić się to zawsze istniał problem-jeszcze długo długo przed pandemią i graniczyło to z cudem zanim się dodzwoniłem. Pielęgniarki odkładają telefony i linia jest zajęta.ot co.

  • 2 miesiące temu | ocena +14 / -1

    ZDROWY ROZSĄDEK

    Panie Doktorze , proszę się nie poddawać . Moja Mama miała korona wirusa i już po drogiej tabletce zaczęła czuć się dobrze a objawy ustąpiły po trzecim dniu zażywania Amantix . Ma Pan racje i jeżeli jest to możliwe niech Pan walczy o swoje choć wiem ze lekarze dostali zakaz wypisywania recept na amantadyne .Dozo zdrowia i mnóstwo sił aby Pan się nie poddał .

  • 2 miesiące temu | ocena +10 / -1

    Wit

    Przykro to pisać, ale jakiś czas temu trudno było komukolwiek przetłumaczyć, że to wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Obecnie dużo ludzi otwiera oczy i to cieszy, choć jest trochę za późno. Czy całej reszcie oczy otworzą się w momencie gdy sami będą potrzebować pomocy i jej nie uzyskają, przez zapaść do jakiej sami doprowadzili? Nie bez powodu od wielu miesięcy lekarze trąbią, że gorsza od covidowej zarazy (z bardzo małą śmiertelnością) jest zapaść służby zdrowia? Czy ktokolwiek z Was jest na tyle szczery przed samym sobą, aby przyznać, że swoją naiwnością doprowadził do obecnej sytuacji?

  • 2 miesiące temu | ocena +7 / -1

    Zibi

    Panie doktorze czego pan nie rozumie depopulacja trwa, a Pan przeszkadza góralom z syjonu