Reklama

Koniec afery "z kijem". Lekarki przepraszają [VIDEO, ZDJĘCIA]

Opublikowano:
Autor:

Koniec afery "z kijem". Lekarki przepraszają [VIDEO, ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Gdyby mistrz Bareja żył to miałby używanie. Jak napisał portal nadwisla24.pl aby otrzymać zaświadczenie od lekarza w Przychodni numer 3 w Tarnobrzegu trzeba użyć kija i dać o sobie znać!

21.10:

Otrzymaliśmy zdjęcie ogłoszenia, które wisi przy wejściu do Przychodni numer 3 w Tarnobrzegu. Lekarki przepraszają pacjentów.


Czytaj także:


9.10:

Żarty się skończyły. Zakładowi Lekarza Rodzinnego "Familia" grozi ogromna kara!

Zakład Lekarza Rodzinnego "Familia", mieszczący się w budynku przychodni przy ulicy Sienkiewicza w Tarnobrzegu, naruszył prawa pacjentów do świadczeń zdrowotnych oraz ich prawa do poszanowania godności – tak twierdzi Rzecznik Praw Pacjenta. "Familia" ma teraz 30 dni na naprawienie sytuacji - WYRAŹNE PRZEPROSINY PACJENTÓW, inaczej może jej grozić nawet 0,5 miliona złotych kary!

- Pacjenci wskazywali, że aby uzyskać kontakt z lekarzem należy udać się na tył przychodni i stukać kijem w parapet czwartego okna przychodni. Wskazano także, że przychodnia jest całkowicie zamknięta dla chorych, a wejście jest niemożliwe. Dodatkowo ustalono, że przekazywanie wyników badań lub skierowań (papierowych) następuje przez okno. Pacjenci za pomocą kija stukają w okno przychodni, przez które następnie pracownik podaje papierowe skierowanie lub wyniki badań. Przejawem braku szacunku do pacjenta są zachowania pozbawione taktu, a także przedmiotowe traktowanie. Poczucie własnej wartości pacjenta jest zachwiane w sytuacji, kiedy wymaga się od niego określonych działań, na które nie wyraził on zgody bądź uważa je za niesprawiedliwe w stosunku do przyjętych ogólnie norm zachowań.

- napisał Rzecznik Praw Pacjenta.

Przychodnia nie jest całkowicie zamknięta dla chorych, tak samo nieprawdziwa jest informacja, że jedynym sposobem uzyskania kontaktu z lekarzem jest stukanie kijem w parapet. Stukanie kijem w parapet, by otrzymać wypisane przez lekarzy skierowania to fakt. Zdaniem rzecznika, naruszono także prawo pacjentów do godności.

7.10:

Pojawiły się kolejne materiały o kiju przy Przychodni numer 3 w Tarnobrzegu.

Sprawa wywołuje ogromne zainteresowanie w całym kraju, ale czy o taką promocję chodziło.

Polsat: TUTAJ>>

TVN: TUTAJ>>


Czytaj także:


6.10:

O Tarnobrzegu jest głośno, ale powodów do dumy nie ma. Wszyscy mówią o słynnym już kiju przy "Trójce".

We wtorek przy przychodni było mnóstwo dziennikarzy z całego kraju, a tak o tej sytuacji opowiadał w radiu RMF FM Tomasz Olbratowski.

 

 

5.10:

Teleporada kwiczy, pacjenci są zdenerwowani na służbę zdrowia, tymczasem w Przychodni numer 3 w Tarnobrzegu ktoś wpadł na "świetny pomysł".

Pod oknem, z tyłu przychodni o elewację budynku oparty jest długi kij. Jak wynika z informacji które otrzymał portal nadwisla24.pl od internautki, służy bowiem do "kontaktu" z pielęgniarkami, od których chcemy otrzymać skierowanie do specjalisty. Po uderzeniu kijem w parapet, okienko się otwiera i pani rzuca skierowanie! Bardzo pomysłowe, prawda.


Jak wygląda zastosowanie kija? Najpierw musisz się wykazać "anielską cierpliwością" w oczekiwaniu na teleporadę u lekarza rodzinnego. Wtedy jeśli masz do odebrania skierowanie na dalsze leczenie do specjalisty idziesz na tył budynku, stajesz przed oknem, chwytasz kij i bijesz w parapet, który jest na wysokości około 2 metrów. Ktoś łaskawie otwiera okno i rzuca dokument. Upokorzenie pacjenta w czystej postaci.

Przychodnia milczy i nie komentuje sprawy słynnej już "lagi". O sprawie dowiedział się podkarpacki oddział Narodowego Funduszu Zdrowia. Rzecznik prasowy NFZ na łamach Echa Dnia mówi, że kontaktował się z kierownikiem jednego z zakładów, który działa w "Trójce". Ten zapewnił go że to fake news. Z tym, że w przychodni działa kilkanaście takich podmiotów, dlatego konieczna jest kontrola. Co ciekawe nie było do tej pory żadnych skarg pacjentów!

Według relacji świadków kija za przychodnią już nie ma, ale cały czas przybywa osób, które potwierdzają, że były świadkami jak stukano o parapet. Do przychodni nie ma szans się dostać, telefon milczy, a przed drzwiami nie ma nawet domofonu.


 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zaloguj się aby otrzymać dostęp do treści premium

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE