Reklama

Ciąg dalszy bałaganu w Stali Stalowa Wola. Ostry list jednego ze sponsorów - Daniela Hajnosza: "Staliśmy się bogatym frajerem"! Kibice odcinają się od zarządu i prezydenta miasta! [WIDEO]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Natalia Pydych/Stal Stalowa Wola

Ciąg dalszy bałaganu w Stali Stalowa Wola. Ostry list jednego ze sponsorów - Daniela Hajnosza: "Staliśmy się bogatym frajerem"! Kibice odcinają się od zarządu i prezydenta miasta! [WIDEO] - Zdjęcie główne

Stal Stalowa Wola przegrała z Wisłą Sandomierz. | foto Natalia Pydych/Stal Stalowa Wola

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Tylko jeden punkt w dwóch pierwszych meczach na wiosnę, porażka w fatalnym stylu z broniącą się przed spadkiem Wisłą Sandomierz, odejście trenera Łukasza Berety, aż wreszcie zamieszanie wokół zarządu klubu. Źle dzieje się w Stali Stalowa Wola, która zgłaszała drugoligowe aspiracje i z gigantycznym jak na czwarty poziom rozgrywkowy budżetem miała wygrywać. Bardzo mocny list opublikował Daniel Hajnosz, prezes zarządu Hany Service Poland Sp. z o.o - jeden z klubowych sponsorów. We wtorkowy poranek specjalne oświadczenie opublikowali fani Stalówki.

Nie tak miał wyglądać początek piłkarskiej wiosny dla Stali Stalowa Wola. Zielono-czarni w trakcie zimowego okienka transferowego dopięli kilka mocnych transferów i od początku miała się rozpocząć pogoń za rezerwami Cracovii, Siarką Tarnobrzeg i walczyć o awans do drugiej ligi. Były obietnice, transfery i... zaczęły się kłopoty. Na początku odejście pierwszego trenera Łukasza Berety przy okazji, którego dziennikarz portalu PodkarpacieLive.pl nie mógł zadać pytania na konferencji prasowej. Cała sytuacja sprawiła, że na Twitterze pojawiło się wiele nieoficjalnych informacji dotyczących jaki jest stan klubu: od długów po politykę transferową.

Po remisie z Wisłoką Dębica jest porażka z Wisłą Sandomierz, która broni się przed spadkiem, ma w swojej kadrze głównie młodzieżowców, a sam klub balansuje na skraju upadku. To sprawiło, że ostry list opublikował Daniel Hajnosz, prezes zarządu Hany Service Poland Sp. z o.o - jeden ze sponsorów Stali. Z racji języka i określeń, które tam padają publikujemy go w całości.

"Firma Hany Service Poland Sp. z o.o. jako sponsor zostaje utożsamiana z klubem. Klubem, który jest na świeczniku i z którego śmieje się już nie tylko region, województwo czy pół Polski. Mają wielkie - jak na półamatorską ligę - środki finansowej, piłkarzy z przeszłością w ligach wyższych, nowoczesny stadion, zaplecze, fizjoterapeutę czy masażystę na pełny etat, ciągle "coś jest źle".

Stadion mogący pomieścić 3500 kibiców nie wypełnia się nawet w połowie! Środowisko biznesowe miasta stroni od klubu, kibice mają dosyć! Od ponad roku, nie licząc spółki PGE, nie pojawia się żaden sponsor. Artykuły prasowe wykazują coraz to nowe afery, co kwartał roszady na stanowiskach, brak spokoju, spowodowały, że staliśmy się "bogatym frajerem", którego na pięknym i nowoczesnym stadionie pokonuje Wólczanka Wólka Pełkińska. Mając takie wsparcie finansowe, a także wsparcie kibiców, zostaliśmy z niczym i staczamy się w otchłań nie tylko półamatorki, ale amatorki pełną gębą!

Kto za to odpowie i poniesie konsekwencje finansowe?

Nasi ligowi przeciwnicy marzyliby o 1/3 naszego budżetu, a mimo to, co rusz pokazują nam miejsce w szeregu wygrywając czy remisując z nami. Pieniądze nie grają, to wie każdy, a u nas "gwiazdy" są kontuzjowane, bądź n-ty raz mecz im się nie ułożył?! Ileż można! Każda cierpliwość kiedyś się kończy!

Jako Hany Service Poland Sp. z o.o. zażądaliśmy wyjaśnień w tej sprawie, gdyż szkalując klub, szkalowanie jesteśmy również my - sponsorzy. Krąży smutne, ale jakże trafne powiedzenie po mieście: "Kibic Stalówki w cyrku się nie śmieje". Kiedy kupując bilet na mecz, nie zostaniemy wciągnięcie do cyrku?

Koronawirus trwa w najlepsze, bo tylko u nas nawet nie mając środków dezynfekujących każdy umywa ręce.

W każdej innej - lub inaczej - w każdej normalnej firmie, ktoś zawsze ponosi konsekwencje swoich działań, a za takie naruszenia i ośmieszanie kolejny raz klubu, w Stali Stalowa Woka PSA nikt nie "poleciał na zbity pysk". Klub stał się kurą znoszącą złote jajka, bądź dojną krową, gdzie każdy "Kowalski" ciągnie ile może, przychodzi nie wiadomo skąd i krzyczy 5, 10, 15 tysięcy miesięcznie i... dostaje!

Słysząc i czytając w prasie o premiach za awans czy za zwycięstwo, nie tylko jako właściciel Hany Service Poland Sp. z o.o., nie tylko jako kibice, ale nade wszystko jako człowiek - mówię zdecydowane NO WAY, nigdy i nie!

Polecam prezesowi zabrać wycieczkę 31 (!) zawodników do stalowni w Hucie, Alutec-u i pokazać im życie, pokazać jaką pracę wykonuje zwykły kibic za 3000 złotych miesięcznie, a oni - "gwiazdki" - mają po kilka razy więcej i zamiast radości przynoszą wstyd i co chwilę upokarzają nasz klub!

Od dawna widać brak identyfikacji z miastem, klubem i ludźmi tworzącymi klub. Każdego dnia stajemy się pośmiewiskiem w lokalnej prasie. Jako kibice nie zgadzam się z tym, by sąsiadki zza miedzy, gdzie "świnka stoi na peronie" śmiali się na głos z naszego klubu.

Odnoszę wrażenie, że prezesowi kibice oficjalnie plują w twarz, a on twierdzi, że pada deszcz. Przeczytać można w kilku artykułach z ostatnich tygodni, iż bliższy prezesowi jest PZKOSZ, niż PZPN, krótko mówiąc, no bez jaj!

Czy ktoś wreszcie uderzy pięścią w stół i będzie porządek????!!!!

Bez porządku nie będzie niczego, bez porządku będzie chaos, a w chaosie nie będzie nas jako firmy, ale też nas jako kibiców."

Nie będziemy komentować niektórych słów - robią to fani z całego Podkarpacia, którzy wprost przyznają, że taki język nie przystoi prezesowi poważnej firmy.

KIBICE PRZECIW DZIAŁACZOM

Fani Stali także mają dosyć. We wtorek odnieśli się do tego co dzieje się przy Hutniczej i pokazali "żółtą kartkę" prezydentowi miasta oraz klubowym działaczom. 

- Jako Stowarzyszenie Kibiców Stali Stalowa Wola oraz przedstawiciele całego środowiska sympatyków piłki nożnej w Stalowej Woli, chcemy odnieść się do wydarzeń w Naszym Klubie oraz wokół niego. Oświadczamy, że stanowczo odcinamy się od działań zarządu Klubu oraz głównego udziałowca - Urzędu Miasta. Nie popieramy i nigdy nie popieraliśmy takiej polityki zarządzania Klubem jaką obserwujemy obecnie i widzieliśmy wcześniej. Nie chodzi Nam tylko o sprawy z ostatnich tygodni czy miesięcy ale o całokształt , od czasu przejęcia pakietu większościowego spółki przez miasto. Mówimy "stop i stanowcze nie" amatorszczyźnie z jaką mamy do czynienia w Naszym ukochanym Klubie.

- czytamy w oświadczeniu.

- Pytamy kiedy ten obiecany profesjonalizm zawita na Hutniczą. Od lat, mydli Nam się oczy. Słyszymy obietnice i piękne ale puste słowa o awansie. Efekty tytanicznej pracy wykonanej przez ludzi wybieranych do zarządzania Stalą widzimy dzisiaj gołym okiem. Po kilku latach działania mamy spadek i spore długi.

- dodają.

- Kolejni prezesi, prokurenci, doradcy, trenerzy, piłkarze, kolejne plany "5-letni", "Stal nie pęka" a niebawem "2-letni", oparty na "zdolnej młodzieży", bo skończą się pieniądze na fajerwerki. A Stal pikuje głową w dół. Przepłacane "gwiazdy" przegrywają w buraczanej lidze z amatorami, a właściciel i włodarze udają, że nic się nie dzieje. Przez lata, odbyło się wiele spotkań zarówno z przedstawicielami Klubu jak i z Prezydentem Miasta. Za każdym razem, przedstawialiśmy Nasze stanowisko czy to na piśmie, czy słownie. W gabinetach, na stadionie, zawsze słyszeliśmy tą samą gadkę z której ostatecznie nic nie wynikało. Panowie zyskiwali czas, a Kibice... musieli żyć nadzieją, że tym razem się uda. I tak karuzela się kręci a decydenci, bez żadnych konsekwencji, bawią się w sport za publiczne pieniążki - piszą kibice Stali.

MIJA ROK

Patrząc na to co dzieje się wokół Stali Stalowa Wola to co kilka miesięcy dochodzi do sytuacji kryzysowych. 28 marca minie rok od wyjazdowej porażki 0:2 z Wólczanką Wólką Pełkińską. Piłkarzy zielono-czarnych wracających na Hutniczą powitał wtedy taki transparent i deszcz jajek.

Swoje zdenerwowanie wyraził wtedy także prezydent miasta Lucjusz Nadbereżny i zapowiadał "atomowe rozwiązanie". Jak się później okazało było to zatrudnienie byłego piłkarza Marka Citko w charakterze doradcy do spraw sportu i skauta w klubie. Efekt? Trenerem, 1 lipca 2021 roku, zostaje młody Roland Thomas, ale jego misja kończy się już we wrześniu 2021 roku po kilku słabszych spotkaniach i porażce z rezerwami Cracovii. Potem mamy długi serial z Markiem Citko i jego kiepskimi transferami.

CO DALEJ?

Po Thomasie nowym trenerem został wspominany już Łukasz Bereta. Teraz też już go nie ma przy Hutniczej. Jak na razie drużynę do meczów mistrzowskich przygotowuje dotychczasowy asystent Maciej Gadowski, ale kto wie może to właśnie ten młody szkoleniowiec dostanie swoją szansę na dłużej. Na pewno czasu jest coraz mniej, a dystans punktowy do liderującej Siarki nie jest tak ogromny, że w Stalowej Woli "odpuszcza się" grę o drugą ligę.

- Musimy w pierwszej kolejności spojrzeć na siebie, przemyśleć pewne sprawy, o pewnych rzeczy porozmawiać we własnym gronie, wyciągnąć wnioski i od wtorku wziąć się do ciężkiej pracy, bo w sobotę zagramy spotkanie z rozpędzonym Podlasiem Biała Podlaska, które będzie chciało wygrać.

- mówił po meczu w Sandomierzu trener Gadowski.

WSZYSTKO O ROZGRYWKACH TRZECIEJ LIGI, GRUPY 4:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zaloguj się aby otrzymać dostęp do treści premium

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy