Tragedia, makabra! Ten wypadek wstrząsnął całą Polską, zwłaszcza jak wszyscy widzieli zdjęcie strażaka niosącego dziecko, które ocalało. 3 lipca 2021 roku na drodze wojewódzkiej numer 871 koło Stalowej Woli. Młody mężczyzna jadący audi S7 w kierunku Tarnobrzega, na zakręcie drogi w prawo, stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na lewy pas ruchu i doprowadził do czołowego zderzenia z jadącym z naprzeciwka audi A4. To właśnie tym autem podróżowała rodzina z małym dzieckiem - dorośli zginęli na miejscu, a dziecko przeżyło. Zmarli osierocili łącznie trójkę dzieci.
CZYTAJ TAKŻE:
Dziennikarze programu "Uwaga! TVN" przygotowali materiał, który można było zobaczyć w piątkowy wieczór. Świadkowie opowiadają co widzieli.
- Samochody były rozbite do tego stopnia, że w jednym z pojazdów urwana była kolumna kierownicy. Ewakuowaliśmy dwójkę ludzi i przeszliśmy do resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Mimo naszego doświadczenia, wyszkolenia, użycia specjalistycznego sprzętu, byliśmy w tej sytuacji bezradni. Siła uderzenia była tak ogromna, że nie byliśmy w stanie tym ludziom pomóc. Takie wypadki pamięta się do końca życia.
- mówi aspirant sztabowy Marcin Gdula z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Stalowej Woli.
Wypadek przeżył blisko 3-letni najmłodszy syn ofiar wypadku. Pech chciał, że tego dnia skaleczył się podczas zabawy z rodzeństwem i potrzebna była pomoc lekarza.
- Chłopiec płakał w trakcie badania. Wiadomo, to był duży stres, emocje i jacyś obcy ludzie coś z nim robili. Potem usnął, był cały czas pod naszą kontrolą. Chwyciłem go za rękę i on już nie chciał tej ręki przez całą drogę do szpitala puścić.
- mówi w programie "Uwaga! TVN" Tomasz Ziemianin, ratownik medyczny ze Stalowej Woli.
W programie mowa jest także o sprawcy wypadku. Strażacy wskazują, że w aucie Grzegorza G. były porozbijane butelki po piwie, czuć było alkohol! Już w trakcie śledztwa okazało się, że 37-latek wcześniej miał zabrane prawo jazdy - za nadmierną prędkość (odwołał się od tej decyzji do sądu i miał zwrócony dokument na czas rozprawy). Śledczu ustalili, że mężczyzna jechał bardzo szybko (policja wskazuje, że musiało to być ponad 120 km/h), padał deszcz i na tym odcinku łatwo można stracić panowanie nad pojazdem. Dodatkowo do wyprzedzenia doszło w miejscu gdzie jest zakaz.
Pierwsze informacje wskazywały, że mężczyzna w chwili wypadku miał 1,6 promila alkoholu w organizmie. Najnowsze ustalenia są inne. Badania krwi, o których mowa w materiale, wykazały 2,89 promila alkoholu.
W "Uwadze" wypowiada się także mama Grzegorza G.
- On wiózł piwo, po które pojechał. Nie wierzę w to, że był pijany.
- mówi pani Renata, matka Grzegorza G.
- Dla tamtej rodziny to jest ogromna tragedia, a dla dzieci niewyobrażalna. Musimy żyć z tym bólem do końca życia, bólem tamtej rodziny też. Myślę o nich bez przerwy, to coś strasznego. Oglądałam nawet mszę pogrzebową tych państwa. Zapamiętałam jedno zdanie księdza: "Nie wiemy nic o tamtym człowieku z wypadku, ale za to wiemy wszystko o Mariuszu i Marzenie". To pięknie powiedziane, nie że to zabójca. Tylko nie wiemy nic o tamtym człowieku z wypadku.
- dodaje w materiale stacji TVN.
Grzegorz G. nie przyznał się do winy.
- Tłumaczy, że nie spożywał alkoholu i prawidłowo poruszał się po drodze.
- mówi w programie Jacek Węgrzynowicz z Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu.
Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu potwierdza, że 20 lipca oskarżony o spowodowanie wypadku w którym zginęły dwie osoby trafił na oddział szpitalny Aresztu Śledczego w Krakowie. Prokuratura rozważa postawienie Grzegorzowi G. trzeciego zarzutu: spowodowania w wyniku wypadku obrażeń ciała 2,5-rocznego Sebastiana. Obecnie prokuratura zarzuca 37-latkowi spowodowanie pod wpływem alkoholu wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Grozi mu do 12 lat więzienia.
Źródło: "Uwaga! TVN"
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.