Reklama

Rządowe restrykcje mogą doprowadzić przemyski stok do ruiny

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: fot. Kamil Krukiewicz

Rządowe restrykcje mogą doprowadzić przemyski stok do ruiny - Zdjęcie główne

foto fot. Kamil Krukiewicz

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Na stoku narciarskim w Przemyślu odbyła się konferencja prasowa, dotycząca ewentualnego wstrzymania bądź ograniczenia działalności zimowych obiektów sportowych.

Sytuacja związana z panującą w naszym kraju pandemią koronawirusa, spowodowała że wiele obiektów i instytucji sportowych ma ogromne problemy finansowej. Już wiadomo, że w przypadku ewentualnego uruchomienia stoku narciarskiego w Przemyślu, ze względu na trudną sytuację finansową, nie będzie działać dolna kolejka wyciągu.

- Koszty związane z przygotowaniem kolejki do sezonu zimowego, na tę chwilę wynoszą 150 do 200 tys. złotych. Jeżeli nie będziemy mogli jeździć, to na stoku i lodowisku zanotujemy 2 - 2,5 mln złotych strat

- informuje Greta Ostrowska, dyrektor Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Chodzi o komunikat  Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii w sprawie wytycznych dotyczących stoków narciarskich i stacji turystycznych. Prowadzenie obiektu rekreacyjnego w postaci ośrodka narciarskiego/stacji narciarskiej jest dopuszczalne pod warunkiem zapewnienia, aby znajdowało się na jego terenie nie więcej niż jedna osoba na 100 m2 powierzchni ośrodka narciarskiego dostępnej dla jego użytkowników, z wyłączeniem obsługi.

Zdaniem uczestniczącego w konferencji, posła Marka Rząsy (Koalicja Obywatelska), decyzje rządu związane z wprowadzaniem obostrzeń w branżach związanych z rekreacją zimową, nie powinny być konsultowane jedynie w regionach Podhala czy Beskidów. 

- To nie tylko Zakopane, nie tylko Białka Tatrzańska, ale to również nasz Przemyśl z wyciągiem narciarskim, Ustrzyki Dolne, Lesko, Jasło

- mówi Marek Rząsa, poseł Koalicji Obywatelskiej

Krytycznie o zamykaniu obiektów sportowych wypowiadają się również nauczyciele wychowania fizycznego, oraz trenerzy. 

- Zdalne nauczanie wychowania fizycznego jest fikcją, jeśli chodzi o właściwe oddziaływanie na zdrowie dzieci. I nie chodzi już o potencjalny spadek sprawności fizycznej dzieci. To już jest kwestia zagrożenia zdrowia. Już zaobserwowaliśmy wzrost poziomu otyłości. Zabranie dzieciom możliwości aktywności niekorzystnie się na nich odbije 

- dodaje Daniel Puchalski, nauczyciel wychowania fizycznego, właściciel szkółki narciarskiej

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zaloguj się aby otrzymać dostęp do treści premium

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE