Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła szczegółową analizę funkcjonowania przemyskiego pogotowia ratunkowego w latach 2022-2023. Wyniki kontroli rzucają nowe światło na dramatyczną sytuację w służbie ratownictwa medycznego na Podkarpaciu.
Brakuje lekarzy do karetek
Z powodu braków kadrowych w niektórych przypadkach wbrew przepisom do pacjentów wysyłano specjalistyczne zespoły ratownictwa medycznego bez lekarzy. Dyżury części z nich trwały w stacji ponad dobę bez przerwy, a rekordzista pracował 71,5 godziny
- alarmuje prezes NIK Marian Banaś.
Kontrola wykazała, że w przemyskim pogotowiu ratunkowym na koniec 2023 r. pracowało zaledwie 19 lekarzy systemu ratownictwa medycznego. To zdecydowanie za mało, by zapewnić odpowiednią obsadę karetek. W rezultacie dwa z trzech specjalistycznych zespołów ratownictwa medycznego nie miały stałej obsady lekarskiej - w Jarosławiu przez 28 procent czasu pracy, a w Lubaczowie przez 7 procent.
Pacjenci czekają godzinami na pomoc
Kontrolerzy zbadali blisko 1500 interwencji zaklasyfikowanych jako pilne i sprawdzili, jak szybko po zleceniu wydanym przez dyspozytora karetki wyjeżdżały do chorych. Okazało się, że dopuszczalny limit czasowy przekroczono w 60% zbadanych interwencji, czasem nawet o 20 minut
- podkreśla prezes NIK.
Sytuacja kadrowa bezpośrednio przekłada się na czas oczekiwania na pomoc. W 2022 r. aż 24 procent wyjazdów karetek przekraczało dopuszczalny czas dotarcia do pacjenta. W miastach powyżej 10 tysięcy mieszkańców opóźnienia sięgały nawet 2 godzin i 21 minut, a w mniejszych miejscowościach - prawie 2,5 godziny.
Potrzebne pilne zmiany w systemie
Dyrektor przemyskiego pogotowia tłumaczy, że przy obecnej liczbie zespołów ratownictwa medycznego nie ma możliwości osiągnięcia wymaganych czasów dotarcia do pacjentów. Mimo utworzenia dwóch nowych zespołów w latach 2022-2024 oraz planowanego wydłużenia czasu pracy ZRM w Sieniawie, sytuacja wciąż pozostaje dramatyczna.
Kontrolerzy NIK wykryli również nieprawidłowości w funkcjonowaniu systemu wspomagania dowodzenia. W 13 na 20 zbadanych przypadków zespoły ratownictwa medycznego podały identyczny czas wyjazdu z miejsca stacjonowania i dotarcia na miejsce zdarzenia, co według NIK świadczy o nierzetelności danych.
NIK wytknął też nieprawidłowości w zatrudnieniu i rozliczaniu czasu pracy dwóch pracowników administracji, w tym rzecznika prasowego. W jednym przypadku doszło nawet do nienależnej wypłaty wynagrodzenia w wysokości 8,4 tys. złotych.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.