Jak zaginął Michał Karaś?
Ta sprawa od lat siedzi w pamięci mieszkańców powiatu niżańskiego. Po 16-letnim chłopcu, który 19 sierpnia 2000 roku wyszedł na dyskotekę w miejscowości Bieliniec, ślad całkowicie zaginął. Początkowa faza poszukiwań nie dała żadnych rezultatów, podobnie zresztą jak w kolejnych tygodniach, miesiącach i latach. Informacji o tej sprawie jest bardzo mało, tym bardziej, że od tego czasu minęły ponad 24 lata.Według cech rysopisowych podanych przez policję, młody mężczyzna urodzony w 1984 roku, w momencie zaginięcia był szczupłej i wysmukłej sylwetki, miał krótkie, jasne włosy, pełne uzębienie, średnie i przylegające do głowy uszy, niebieskie oczy, prostolinijny nos, wysokie czoło oraz bladą cerę i owalną twarz. Oczywiście po latach, 40-letni obecnie Michał (jeśli żyje), może wyglądać nieco inaczej, co widzimy na policyjnej progresji wieku, czyli postarzeniu wizerunku osoby, w oparciu o wiedzę z zakresu procesu starzenia się osób.
Jak w rzeczywistości wyglądały okoliczności jego zaginięcia? O tym opowiedziała portalowi Rzeszow24.info przedstawicielka Komendy Powiatowej Policji w Nisku.
Ustalono, że młody mężczyzna, bywał na dyskotece w Bielińcu i za każdym razem jeździł tam rowerem. Tamtej nocy był widziany z kobietą o blond włosach, jednak nikt z osób będących wtedy na dyskotece jej nie znał. Z tego co mówili świadkowie, miał wsiąść razem z tą kobietą do samochodu i ślad po nim zaginął. Wtedy był widziany po raz ostatni. Nikt jednak nie potrafił powiedzieć jakie były numery rejestracyjne tego pojazdu, jaki był jego kolor i marka. Świadkowie za wiele więc nie powiedzieli, a w tamtych czasach nie było tam monitoringu
- powiedziała młodsza aspirant Iwona Jarosz z KMP w Nisku.
Kim była tajemnicza blondynka?
Ziarno wątpliwości w tej sprawie zasiali Bogdan Michalec i Mariusz Nowak, czyli współtwórcy policyjnego krakowskiego Archiwum X. Na swoim kanale w serwisie YouTube wraz z dziennikarzem Dawidem Serafinem omówili oni sprawę tajemniczego zaginięcia Michała Karasia. Ich zdaniem chłopiec padł ofiarą zabójstwa. Co więcej, obaj powątpiewają w wersję związaną z tajemniczą blondynką i twierdzą, że taki scenariusz pojawił się jedynie w wizjach jednej z jasnowidzek. Ich zdaniem żaden ze świadków nie potwierdził takiej wersji.Kwestię tę zweryfikowaliśmy w Prokuraturze Okręgowej w Tarnobrzegu, która przejęła sprawę od Prokuratury Rejonowej w Nisku.
Nie są to wyłącznie wskazania jasnowidza. To wynika po części z zebranego materiału dowodowego i zeznań świadków, którzy mówili, że zaginiony bawił się z dziewczyną o blond włosach
- mówi nam rzecznik tarnobrzeskiej prokuratury, prok. Andrzej Dubiel.
Właściciel dyskoteki z kryminalną przeszłością
Cały czas wykonujemy intensywne czynności zmierzające do ustalenia, co stało się tego feralnego dnia. Przesłuchanych zostało już blisko sto osób. Na chwilę obecną nie ma jednak przełomu w tej sprawie i nie udało nam się ustalić, jak zaginął Michał Karaś. Pokrzywdzony zaginął w 2000 roku i wtedy żadne postępowanie się nie toczyło, ponieważ nie było złożone do prokuratury żadne zawiadomienie. Rodzina zdecydowała się na to dopiero rok temu
- podkreśla prokurator Dubiel.
W sprawie zaginięcia Michała Karasia istnieją jeszcze dwa bardzo ciekawe i tajemnicze wątki. Jeden z nich jest związany z właścicielem dyskoteki Markiem K., w której 24 lata temu bawił się 16-latek. Jak się później okazało, mężczyzna ten został wiele lat później został skazany za kierowanie grupą przestępczą. Według informacji przekazanych przez śledczych portalowi tvn24.pl, właściciel dyskoteki działalność przestępczą miał prowadzić już w 2000 roku.
Czynności z tą osobą będą wykonane, ale dopiero na samym końcu postępowania, jak zgromadzimy już pełny materiał dowodowy. To będzie jedna z ostatnich czynności, które będą w tej sprawie wykonywane
- mówi nam rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu.
Tajemnicza karteczka na grobie matki
W maju tego roku mógł nastąpić przełom w sprawie zaginięcia Michała Karasia. Miało to związek z przedmiotem, który został znaleziony na grobie matki zaginionego.
W niedzielę w Dzień Matki poszedłem na cmentarz na grób mamy. Pod jednym ze zniczy znalazłem kartkę. Niewielka, złożona na cztery. Na kartce ktoś niebieskim długopisem napisał imię "Michał", a obok imię i nazwisko innego mężczyzny i nazwę miejscowości
- powiedział Michała, cytowany przez portal tvn24.pl. Dodał też, że ktoś musiał kartkę podrzucić niedawno, ponieważ jeszcze 15 maja jej tam nie było. Czy znajdowało się na nim znane już prokuraturze nazwisko?
Badamy także ten wątek. Mamy pewne ustalenia co do osoby, której dane zostały umieszczone na tej kartce. Z tą osobą też jeszcze nie wykonaliśmy czynności, z uwagi na to, że zbieramy jak najwięcej informacji odnośnie tego, co tą osobę może łączyć z zaginionym, członkami jego rodzinnymi, czy towarzystwie w którym się obracał. Później będziemy wykonywać z tą osobą stosowne czynności
- komentuje prokurator Andrzej Dubiel.
Czy kiedykolwiek bliscy poznają prawdę o losie Michała Karasia? Czy i kiedy możemy się spodziewać przełomu w śledztwie? Wydaje się, że po tak długim czasie od zaginięcia śledczy mają przed sobą coraz trudniejsze zadanie. Nie można jednak nie odnieść wrażenia, że wciąż są osoby, które mają w tej sprawie kluczową wiedzę. Do sprawy będziemy wracać.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.