Afera z podpisami poparcia w tarnobrzeskim magistracie? Na Facebooku Tarnobrzeskim DiM Team - gdzie pojawiają się informacje i komentarze sytuacji w samorządzie Tarnobrzega, znalazła się wiadomość o zbieraniu podpisów poparcia dla kandydata Polskiego Stronnictwa Ludowego do Senatu z okręgu wyborczego numer 54 (Tarnobrzeg - Stalowa Wola) - były one konieczne do rejestracji w PKW.
- Dostaliśmy informacje od zbulwersowanych pracowników urzędu, że 5 września Władysław Stępień mocno związany z prezydentem Dariuszem Bożkiem (w chwili obecnej jest członkiem rady nadzorczej w Kopalni Siarki Machów S.A. w likwidacji w której 100 procent udziałów ma Miasto Tarnobrzeg) zbierał w urzędzie miasta podpisy popierające kandydata PSL startującego w wyborach do Senatu - czytamy na Facebooku DiM Team. Według tych rewelacji listy miały być zostawione w magistracie.
Jaka jest odpowiedź urzędu miejskiego? - Nie spotkałem się w tym tygodniu z panem Władysławem Stępniem i nie otrzymałem od niego żadnych list. Co najistotniejsze, nie ingerujemy w polityczne wybory pracowników urzędu miasta - wskazuje Wojciech Lis, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Tarnobrzegu.
Po co są zbierane podpisy?
Każda lista kandydatów do Sejmu powinna być poparta co najmniej 5 tysiącami podpisów wyborców zamieszkałych na stałe w tym okręgu wyborczym. Zgłoszenie kandydata bądź kandydatki do Senatu wymagało natomiast co najmniej dwóch tysięcy podpisów. Jeżeli wyborca miał wolę wyrażał poparcie pod listą konkretnego komitetu wyborczego, to musiał wpisać swoje dane, które są wymagane na wykazie podpisów, a więc: czytelnie imię i nazwisko w pełnym brzmieniu, adres zamieszkania ze wskazaniem miejscowości, ulicy, numeru domu i numeru mieszkania, prawidłowy numer PESEL, datę, kiedy to poparcie zostało złożone i to wszystko potwierdza swoim własnoręcznym podpisem.
Komentarze (0)