Reklama

Reklama

Grypa, covid i wirus RSV. Trwa kulminacja jesiennych infekcji. Przychodnie oblężone, kolejki do lekarzy

Opublikowano: śr, 13 paź 2021 05:30
Autor: | Zdjęcie: pixabay

Grypa, covid i wirus RSV. Trwa kulminacja jesiennych infekcji. Przychodnie oblężone, kolejki do lekarzy - Zdjęcie główne

Chorują całe rodziny. Podkarpackie przychodnie są oblężone. | foto pixabay

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Podkarpacie Trwa sezon jesiennych infekcji przeziębienia, grypy, wirusa RSV i koronawirusa. W podkarpackich szkołach podstawowych i średnich na lekcjach niekiedy nie ma połowy oddziału. Podobnie jest w żłobkach i przedszkolach. Czy kulminacja tych wszystkich chorób może być dla nas niebezpieczna?

Reklama

W podkarpackich przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej widać już wzmożony wzrost chorych na różnego rodzaju infekcje wirusowe, zwłaszcza grypy. Groźnym zjawiskiem jest fala zachorowań wywołanych przez wirusa RSV, gdzie chorują głównie dzieci. Jeżeli dołożymy do tego nowe zakażenia koronawirusem, to lekarze mają co robić.

Groźny wirus RSV atakuje najmłodszych

RSV powoduje ciężkie zakażenia układu oddechowego u noworodków, niemowląt i małych dzieci, a zwłaszcza groźne zapalenie oskrzelików i płuc, występujące w pierwszych dwóch latach życia. Wielu małych pacjentów wymaga inhalacji medycznej, a w ostateczności tlenoterapii w warunkach szpitalnych.

Zdaniem naukowców wirus RSV jest najbardziej aktywny w okresie od listopada do lutego. Wszystko jednak wskazuje na to, że w tym roku pojawił się nieco wcześniej i dziesiątkuje dzieci, wykluczając ich z zajęć opiekuńczo-wychowawczych czy szkolnych. 

- Sytuacja jest koszmarna od dwóch miesięcy. Nie pamiętam takich czasów, kiedy jest tak dużo chorych. Infekcje górnych i dolnych pojawiły się w lipcu i sierpniu. We wrześniu zaczęły się duże problemy z miejscami. Infekcje dotyczą dzieci do drugiego roku życia i nie ma gdzie ich położyć. Oddziały dziecięce w Rzeszowie są wszystkie zapełnione

- mówi nam Grzegorz Siteń, ordynator oddziału pediatrycznego szpitala Pro-Familia w Rzeszowie.

- Odsyłamy dzieci do Mielca, Brzozowa. Na moim oddziale na 14 łóżek, w tym zakontraktowanych w ramach NFZ tylko 10, a mam 20 chorych dzieci - dodaje Siteń. 

Zdaniem specjalisty pediatrii wpływ na tak potężną liczbę infekcji wśród najmłodszych ma powrót dzieci do placówek opiekuńczo-wychowawczych. 

- Podczas trzeciej fali, kiedy były ograniczenia w funkcjonowaniu żłobków i przedszkoli, nie było tak dużo zakażeń wirusem RSV

- wyjaśnia lekarz Grzegorz Siteń. 

Wśród noworodków i niemowląt do trzeciego miesiąca życia, nie ma innego sposobu leczenia RSV, jak hospitalizacja i podanie specjalnych przeciwciał o nazwie "synagis".

Na Podkarpaciu szaleje grypa. W przychodniach kolejki 

Do jesiennych infekcji wirusowych dochodzi grypa, która na Podkarpaciu "bije" rekordy zakażeń. Według Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie, tylko w pierwszym tygodniu października liczba potwierdzonych infekcji na grypę wyniosła blisko 1700. To cztery razy więcej niż w analogicznym okresie przed rokiem i prawie dwa razy więcej niż dwa lata temu. 

PRZECZYTAJ TEŻ: Grypa atakuje. Tylu chorych nie było od dwóch lat

Rozwój zakażeń wirusem grypy powoduje problemy z wydolnością pracy lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Na próżno szukać konsultacji lekarskiej z dnia na dzień. Chory musi swoje odczekać.

Według platformy lekarzebezkolejki.pl czas oczekiwania na konsultację z lekarzem rodzinnym wynosi nawet tydzień. Oczywiście zdarzają się przypadki, że na wizytę dostaniemy się kolejnego dnia, są one jednak nieliczne. 

Co zatem ma zrobić pacjent, u którego wystąpiły ostre objawy grypy? Powinien próbować kontaktować się ze swoją przychodnią. Zdarza się, że jeżeli stan chorego jest na tyle niebezpieczny, lekarze zgadzają się przyjmować poza wcześniej ustaloną listą pacjentów. 

- Jako pacjenci miejmy jednak na uwadze fakt ograniczonych możliwości czasowych zarówno lekarza, jak i pracowników rejestracji. Gdy potrzeba konsultacji pojawi się po godzinach pracy podstawowej opieki zdrowotnej, czyli po 18, a przed 8 rano, warto skorzystać z nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej

- wskazuje Rafał Śliż z Narodowego Funduszu Zdrowia w Rzeszowie.

- W przypadku tych placówek nie obowiązuje rejonizacja, zatem pacjenci mogą wybrać tę placówkę, do której łatwiej się dodzwonić bądź pojechać, gdy konieczna będzie wizyta w gabinecie - dodaje.

Na prawa i obowiązki z uzyskaniem pomocy lekarza rodzinnego wskazuje Rzecznik Praw Pacjenta.

- Jeśli nie uda się umówić na konsultację w dniu, w którym dzownimy, przychodnia ma obowiązek zarejestrowania na następny dzień lub inny termin ustalonym z pacjentem

- mówi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

Jeśli przychodnia odmawia rejestracji, pacjent może wystąpić pisemnie o wyznaczenie wizyty, np. wysyłając maila na adres podany przez placówkę. Takie sytuacje można również zgłaszać na infolinię Rzecznika Praw Pacjenta pod nr 800 190 590.  

Pacjent z objawami COVID-19 nie może czekać

Nie tylko choroby wśród dzieci i młodzieży oraz epidemia grypy stanowią nie lada wyzwanie dla systemu opieki lekarskiej. Trwa czwarta fala zakażeń koronawirusem. Rośnie liczba chorych, a zatem i samych lekarzy potrzebnych, żeby potwierdzić lub wykluczyć zakażenie koronawirusem, albo skierować pacjenta na zrobienie wymazu.

PRZECZYTAJ TEŻ: Koronawirus na Podkarpaciu. Wtorek to cztery ofiary śmiertelne

Co prawda istnieje możliwość samodzielnego złożenia zgłoszenia na test. Wystarczy wejść na stronę pacjent.gov.pl, gdzie po wypełnieniu krótkiej ankiety zostaniemy zarejestrowani na wymaz. Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy potencjalne objawy zakażenia dają się we znaki.

Co ma zatem zrobić potencjalnie zakażony, który ma pierwsze objawy chorobowe COVID-19? Skonsultować się z lekarzem rodzinnym. Tutaj jednak, z uwagi na "zapchanie" systemu podstawowej opieki zdrowotnej, musi swoje odczekać. Część lekarzy stara się stawiać jako priorytet pacjentów z możliwym zakażeniem koronawirusem. 

Ciężko odróżnić COVID-19 od zwykłej grypy. Indyjska mutacja koronawirusa, zwana "deltą", daje niemal identyczne objawy co grypa. Zdaniem lekarzy leczenie zachowawcze jest niemal identyczne, co w przypadku innych infekcji. Dla bezpieczeństwa konieczna jest jednak regularna kontrola z lekarzem rodzinnym.

Jesienne epidemie różnych wirusów są niebezpieczne? 

Nie ulega wątpliwości, że okres wzmożonych infekcji wirusowych jest dla nas niebezpieczny. Utrudniony dostęp do lekarza i leczenie na własną rękę, mogą wręcz stanowić poważne zagrożenie dla naszego zdrowia czy nawet życia. 

Umiejętne różnicowanie chorób infekcyjnych układu oddechowego, które mimo często odmiennej etiologii mogą objawiać się podobnie, jest kwestią bardzo istotną. Uruchamia proces właściwego leczenia, przyspiesza  wyzdrowienie, niweluje ryzyko poważnych powikłań czy bezzasadnego podawania antybiotyków w przypadku wirusowego podłoża choroby. 

Bez zmiany zasad pracy podstawowej opieki zdrowotnej, poprzez zwiększenie limitów pacjentów czy zatrudnianie nowych lekarzy, nie ma co oczekiwać, że procesy leczenia infekcji wirusowych będą efektywne. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.