Reklama

Pijany lekarz w karetce doprowadził do śmierci pacjenta?

Opublikowano:
Autor:

Pijany lekarz w karetce doprowadził do śmierci pacjenta?  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Do pana Grzegorza wezwano karetkę. Na miejscu zjawili się ratownicy wraz z Bogusławem Ć. – lekarzem, który w trakcie badania alkomatem (już po stwierdzeniu zgonu 65-latka) miał w organizmie 1,23 promila alkoholu. Sprawę bada prokuratura. Okazuje się, że przypadek pana Grzegorza mógł nie być ewenementem.

Sytuacja miała miejsce w styczniu ubiegłego roku.  Karetka pogotowia została wezwana do potrzebującego pomocy 65-latka ze Starych Oleszyc (powiat lubaczowski). Wezwała ją żona pana Grzegorza i to ona jako pierwsza zauważyła, że lekarz, który przyjechał wraz z ratownikami, może być pod wpływem alkoholu. 


CZYTAJ TAKŻE: Pozostałe informacje z województwa podkarpackiego


Wydarzenia z 19 stycznia

Po przyjeździe karetki pogotowia, do pana Grzegorza udali się jedynie ratownicy. Lekarz nie wysiadł początkowo z pojazdu i – jak przyznaje żona – siedział i palił sobie papierosa. Kobieta dwa razy podchodziła do Bogusława Ć., prosząc, aby się pośpieszył. W końcu lekarz poszedł do domu, jednak nie zaczął badań 65-latka, lecz – według relacji kobiety – miał stanął po drugiej stronie pokoju i skomentować  całą sytuację stwierdzeniem: „na ból brzucha jeszcze nikt nie umarł”.

Jak relacjonuje kobieta, badania męża zostały zrobione po dłuższym czasie i wielokrotnych próbach namówienia do nich lekarza. Okazało się, że stan pana Grzegorza jest poważny i musi jak najszybciej trafić do szpitala. Mężczyznę do karetki zaniesiono na noszach. 

– Ten lekarz nawet nie wszedł z nim do środka, tylko usiadł na siedzeniu pasażera przy kierowcy i… zapalił papierosa. Zamiast natychmiast ruszać do szpitala, otworzył drzwi, wysiadł i ostentacyjnie wyciągnął nitkę z pokrowca fotela i bawił się podpalając ją zapalniczką.


– opowiadała na łamach dziennika „Super Nowości” pani Bożena, żona 65-latka.


CZYTAJ TAKŻE: Makabryczne wieści! Kule w głowie kobiety!


Takich przypadków mogło być więcej?

W szpitalu mężczyzna zmarł. Niedługo po przyjeździe do szpitala zrozpaczona żona natknęła się na policjantów i zleciła im, aby zbadali lekarza alkomatem. Trzy badania potwierdziły stan nietrzeźwości. Bogusław Ć. miał 1,23 promila alkoholu w organizmie. Sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Przemyślu. 

Ustalono, że wstępną przyczyną śmierci pana Grzegorza był zator płucny. Przesłuchano świadków, a samo śledztwo prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci i popełnienia błędu medycznego. Dotychczas lekarzowi nie postawiono jakichkolwiek zarzutów. Dlaczego?

- Prokurator skierował 22 października 2019 roku pismo o wydanie opinii do Śląskiego Centrum Medycyny Sądowej w Bytomiu. Opinia miała zostać przesłana do 30 czerwca br. Aktualnie prokurator wstąpił o informacje, kiedy nadejdzie odpowiedź. 


- mówi prok. Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Opinia biegłych jest niezbędna, gdyż postępowanie prowadzone przez prokuratora nie dotyczy tylko przypadku pana Grzegorza, lecz także trzech innych pacjentów, które Bogusław Ć. miał leczyć będąc pod wpływem. Do Bytomia wysłano 17 pytań. 

- Po uzyskaniu opinii możliwe będzie przedstawienie zarzutów.


- wyjaśnia prok. Pętkowska.  

Warto dodać, że Bogusław Ć. 18 lutego 2019 roku został zwolniony z pracy. Poza prowadzonym śledztwem sprawą lekarza zajął się także Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej. 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zaloguj się aby otrzymać dostęp do treści premium

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE