Historyczny, bo pierwszy w historii ligowy pojedynek pomiędzy Stalą Rzeszów a Unią Skierniewice zakończył się przełamaniem fatalnej passy gości. Mimo poważnych braków kadrowych – z powodu urazu nie zagrał Jonathan Junior, a Marcin Listkowski pauzował za czerwoną kartkę z meczu z Ruchem – rzeszowianie w pełni zasłużyli na wywieziony ze Skierniewic komplet punktów.
Od początku spotkania ton grze nadawali przyjezdni, a motorem napędowym ich akcji był Sean Goss. Irlandzki pomocnik dwukrotnie zmuszał do kapitulacji Pruszkowskiego jeszcze przed przerwą. W 24. minucie golkiper Unii z trudem obronił jego ubiegający strzał, a w 37. minucie musiał wspiąć się na wyżyny umiejętności, parując pod poprzeczkę potężną bombę z 17 metrów. Rzeszowianie dominowali w pierwszej połowie, choć defensywa beniaminka dwoiła się i troiła, blokując próby Szymona Salamona, Mateusza Leniarta oraz samego Gossa. Swoją szansę miał też Marvin Rittmuller, jednak jego uderzenie po dynamicznej akcji minęło dalszy słupek.
Kluczowe dla losów meczu okazało się jednak drugie 45 minut, a dokładniej 68. minuta spotkania. Najpierw to gospodarze mogli objąć prowadzenie. Wymarzoną okazję zmarnował Bartosz Bida – wychowanek Stali zaplątał się z piłką na 10. metrze, przez co jego uderzenie straciło impet i Swiatosław Waniwskij zdołał skutecznie interweniować. Niewykorzystana sytuacja zemściła się na Unii natychmiast. Błyskawiczną kontrę prawym skrzydłem przeprowadził Kacper Masiak. Po jego dograniu piłkę przejął Goss i mierzonym, płaskim strzałem z ponad 20 metrów zaskoczył bramkarza miejscowych. Futbolówka dodatkowo skozłowała przed Pruszkowskim i wpadła tuż przy bliższym słupku, dając Stali upragnione prowadzenie.
W końcówce spotkania Skierniewice rzuciły się do odrabiania strat, przejmując optyczną przewagę. Defensywa rzeszowian nie dała się jednak zaskoczyć, grając bezbłędnie w destrukcji. W ostatnich sekundach Stal mogła nawet podwyższyć wynik. Rittmuller wykorzystał koszmarny błąd w komunikacji obrońcy i bramkarza gospodarzy, dopadając do piłki w polu karnym. Przy próbie mijania golkipera Niemiec upadł na murawę, jednak sędzia nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego i chwilę później zakończył spotkanie.
Unia Skierniewice – Stal Rzeszów 0:1 (0:0)
Bramki: 0:1 Goss 68.
Unia Skierniewice: Pruszkowski – Stępień, Straus, Woliński, Bieroński (78. Makuch) – Burkiewicz (57. Dudek), Eizenchart (67. Szmyd), Gąska, Mierzwa (78. Czarnecki), Toporkiewicz (57. Bida) – Sabiłło. Trener: Kamil Socha.
Stal Rzeszów: Waniwskij – Thiede, Kaczor, Krasowskij, Kukułka – Rittmuller, Goss (86. Machura), Leniart, Pukała (68. Masiak), Madej (68.. Brzęk) – Salamon (75. Musik). Trener: Marek Zub.
Sędziował: Łężny (Kluczbork).
Żółte kartki: Toporkiewicz – Kaczor, Musik.
Komentarze (0)