Reklama

Podkarpackie skocznie narciarskie dawniej i dzisiaj. Takie obiekty były w Przemyślu, a nawet w Mielcu [ZDJĘCIA, WIDEO]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Skocznie narciarskie jeszcze kilkadziesiąt lat temu były w wielu podkarpackich miastach. Niekoniecznie były to miejscowości górskie, bo ogółem było aż 16 takich obiektów. Obecnie działają tylko cztery. Poznajcie historię tych miejsc. Mamy dla was także ich zdjęcia.

Skoki narciarskie to narodowa dyscyplina w Polsce. Warto wiedzieć, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu skoczni narciarskich na Podkarpaciu było bardzo wiele. Portal skisprungschanzen.com wskazuje, że takich obiektów było w naszym województwie aż 16. Niekoniecznie mieściły się one w górskich miejscowościach.

Takim przykładem jest choćby Mielec. Skocznia narciarska na Górze Cyranowskiej w Mielcu została zbudowana w 1953 roku przez zawodników sekcji narciarskiej klubu Stal Mielec. Umożliwiała skakanie na odległość ponad 30 metrów - rekordzista Ireneusz Noga (35 metrów). Pierwsze zawody odbyły się tutaj 27 lutego 1954 roku. Dzisiaj po dawnym obiekcie nie pozostały żadne widoczne ślady.

Kolejne miejsce jest już bliżej gór. To skocznia Przemyśl-Lipowica o punkcie K-20. Powstała w 1929 roku jako "następczyni" starszej o trzy lata skoczni na Kruhelu Małym. Funkcjonowała zaledwie przez kilka sezonów. W 1931 roku zniszczyła ją wichura, a miejscowi skoczkowie z Przemyskiego Towarzystwa Narciarzy przenieśli się na obiekt w Rozłuczu (obecnie jest to teren Ukrainy). W Przemyślu była także druga skocznia (HS-20). Umiejscowiona była w Parku Miejskim na przełomie lat 50-tych i 60-tych dwudziestego wieku. Przestała być użytkowana i teraz wkomponowała się w krajobraz miejsca.

Na północy regionu mamy także amatorską skocznię Podług w Dąbrowicy HS-11 (powiat leżajski). Zbudowana została w 2004 roku i nie jest ona użytkowana. W miejscowości Hucisko (powiat rzeszowski) w 2005 roku wybudowano malutką skocznię, która po kilku latach została zniszczona. Całkiem blisko, bo w Korniatkowie Południowym w powiecie łańcuckim wciąż użytkowana jest skocznia o rozmiarze 11 metrów.

W latach 90-tych w Strachocinie powstała pierwsza amatorska skocznia narciarska. W 2011 roku grupa miejscowej młodzieży dokonała renowacji dawnej skoczni i ustaliła punkt K na 15 metrze. W 2015 roku rozpoczęto poważniejszą przebudowę obiektu. Skocznia została powiększona najpierw do K25, a następnie do K30. Obiekt jest cały czas użytkowany.

 

Skocznia narciarska na Frankowie, najwyższym wzniesieniu w Dukli w powiecie krośnieńskim została zbudowana na początku lat 60-tych XX wieku przez lokalną firmę o nazwie "Labor", która produkowała wówczas sprzęt górniczy. Bardzo często korzystano ze skoczni K30. Rozgrywano tutaj choćby konkursy w ramach lokalnego turnieju czterech skoczni, który obejmował także obiekty w Sanoku, Iwoniczu-Zdroju i Zagórzu. Ówczesny rekord obiektu wynosił 35 metrów. W kolejnych latach obiekt ten został jednak zniszczony przez wandali, którzy zniszczyli wieżę sędziowską i drewniany najazd. Jedynie drewniany próg przetrwał. W 2001 roku młodzi amatorzy skoków narciarskich reaktywowali ten obiekt i aż do dzisiaj korzystają oni z tego starego progu.

W powiecie krośnieńskim były jeszcze skocznie w Krośnie, gdzie przed drugą wojną światową działał obiekt przy starej prochowni. Kilometr dalej w 1956 roku zbudowano nowy obiekt. Skakano tam jeszcze w latach 70-tych, później skocznia stopniowo ulegała dewastacji. Obecnie pozostałością po niej jest metalowy szkielet konstrukcji rozbiegu. Kolejny punkt to Iwonicz-Zdrój gdzie na 57-metrowym obiekcie skakał nawet późniejszy wybitny zawodnik: Jens Weissflog. Teraz po tym obiekcie zostały tylko ślady.

Prawdziwa perełka wśród podkarpackich skoczni to kompleks w miejscowości Zagórz koło Sanoka. Obiekty narciarskie Zakucie w Zagórzu zostały powiększone wraz z dodatkową igelitową skocznią K10 w 2004 roku, a skocznia K20 pokryta igelitem, w 2006 roku także skocznia K40 została pokryta igelitem. Planowana jest budowa normalnej skoczni K85, jednak ostatnio brakowało wsparcia Polskiego Związku Narciarskiego. Obecnie przynajmniej wszystkie skocznie zostały pokryte nowym igelitem.

 

Nie ma już skakania w Bieszczadach, a konkretnie w Ustrzykach Dolnych. Dwie skocznie - Laworta (20 m) oraz Gromadzyń (38,5 m) zostały zniszczone.

Naszą podróż kończymy w Strzyżowie - gdzie w latach 30-tych XX wieku wzniesiono tam pierwszą skocznię narciarską, rok później powiększoną do uzyskiwania odległości około 30-metrowych. W 1954 roku we wsi Łętownia (przyłączonej do Strzyżowa w 1984 roku) powstał obiekt o betonowej konstrukcji, który służył skoczkom przez kilka dziesięcioleci. Obecnie nikt z niej nie korzysta. Zobaczcie zdjęcia w galerii.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zaloguj się aby otrzymać dostęp do treści premium

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy