Druty kolczaste na granicy polsko-białoruskiej nie zawsze pozwalają zatrzymać nielegalny przepływ imigrantów. Dlatego niedawno Sejm przyjął specustawę umożliwiającą szybką budowę betonowego, wysokiego muru wzdłuż wschodniej granicy. Plany Ministerstwa Obrony nie odnoszą się do granicy polsko - ukraińskiej.
Nowy szlak migracyjny. Przez Bieszczady na zachód Europy
- Wojsko i Straż Graniczna coraz częściej wyłapują grupy imigrantów przerzucanych przez białoruskie służby. Dlatego w Mińsku opracowano nowy szlak przerzutowy. Jak mówi Alaksandr Azarau, niegdyś w służbach milicji Łukaszenki, szlak ma prowadzić m.in. przez Bieszczady – pisze Fakt.
Pomimo, że na granicy ukraińsko - białoruskiej wzmocniono kontrole tamtejszej straży granicznej, nie ma złudzeń, że zabezpieczenia są niewystarczające. Te luki i niewydolność ukraińskiej ochrony granicznej chce wykorzystać białoruski dyktator.
- Wkrótce zostanie uruchomiony szlak ukraiński. Granica ukraińsko-białoruska nie będzie żadną barierą - wskazuje na Twitterze Witold Repetowicz, dziennikarz, prawnik i analityk specjalizujący się w tematyce Bliskiego Wschodu.
fot. Google Maps, opracowanie własne
Broń D, czyli broń demograficzna
Już w 2017 roku Witold Repetowicz pisał na łamach defence24.pl, że "wykorzystywanie fali migrantów jako mechanizmu destabilizacji Europy oraz nacisku na nią w celu uzyskania określonych koncesji politycznych i ekonomicznych zastosowała w 2015 roku Turcja".Dziś już wiemy, że reżim Łukaszenki postępuje identycznie. Skoro nie udało się przez granicę polsko - białoruską, dyktator postanowił wyznaczyć szlak przez Ukrainę i dalej na zachód Europy, między innymi przez podkarpackie Bieszczady.
- W okolicy miasteczka Homel, w południowo-wschodniej Białorusi, zauważono już pierwsze grupy imigrantów, których celem jest dotarcie na Ukrainę i dalej na zachód do Polski - mówił Aleksander Azarau, były funkcjonariusz białoruskich służb, cytowany przez Fakt.
Podkarpacka Straż Graniczna w gotowości
- Oby nie sprawdziły się opisywane powyżej scenariusze. Jeżeli jednak do nich dojdzie, to jesteśmy na to przygotowani - zapewnia Bieszczadzka Straż Graniczna.Jak mówi nam major Elżbieta Pikor, rzecznik prasowa tego oddziału, "wciąż obowiązują strategie z 2015 roku, na wypadek masowej imigracji, między innymi szlakiem ukraińskim".
- Monitorujemy ciągle sytuację, jesteśmy przygotowani na różnego rodzaju opcje. Dziś jest o tyle lepiej, że pomagają nam nowoczesne technologie. Bardzo dobrze współpracuje nam się z ukraińską strażą graniczną. Ukraina to dobry partner, również mają swoje specjalne strategie
- informuje nas major Pikor.
Bieszczadzka Straż Graniczna wskazuje na obowiązywanie umowy o readmisji, w ramach której, nielegalni imigranci odsyłani są z powrotem na Ukrainę.
- Obecna presja migracyjna jest na podobnym poziomie jak przed "covidem", masowej imigracji póki co nie ma - uzupełnia major Elżbieta Pikor
Od początku 2021 roku podkarpaccy strażnicy graniczni zatrzymali ponad 100 cudzoziemców, którzy nielegalnie, w celach migracyjnych, przekroczyli tzw. zieloną granicę z Ukrainy do Polski.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.