Reklama

Reklama

Sąsiedzki spór o drogę. Niepełnosprawna kobieta "uwięziona" we własnym domu!

Opublikowano: pt, 3 wrz 2021 06:18
Autor: | Zdjęcie: screen

Sąsiedzki spór o drogę. Niepełnosprawna kobieta "uwięziona" we własnym domu! - Zdjęcie główne

Wiesława Święch | foto screen

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Z regionu Kilkudziesięcioletni konflikt sąsiedzki sprawił, że niepełnosprawna 51-latka nie ma drogi dojazdowej do swojego domu. Sytuacji nie poprawiło, zgodnie z oczekiwaniami kobiety, scalenie gruntów.

54-letnia Wiesława Święch ze wsi Nowy Borek w gminie Błażowa, w  powiecie rzeszowskim, została pozbawiona przez sąsiadów dojazdu do domu. Ze swoimi sąsiadami, z którymi ma powiązania rodzinne, walczy o zapewnienie drogi dojazdowej do jej posesji. Sytuacji, zdaniem prawnika niepełnosprawnej, nie poprawiło scalenie gruntów, przeprowadzone przez starostwo powiatowe i gminę. Sprawę przybliżyła Interwencja Polsatu.

CZYTAJ TAKŻE:
GŁUPIA ZABAWA! UKŁADALI NA TORACH RÓŻNE PRZEDMIOTY!

- To jest jedyna droga, z której korzystali moi pradziadowie, dziadkowie, rodzice i my.

– mówiła reporterowi programu Interwencja Wiesława Święch.

- Zaczął się konflikt od 2008 roku, kiedy to sąsiad zabronił nam korzystania z tego szlaku drożnego, od ulicy do naszych posesji. Stwierdził, że jest nowym właścicielem i nie mamy prawa do tego. Przykrości ogromne. Wyzwiska, bitki, zastawiania samochodem od samego początku. Wysypywany miałam popiół na działkę, obcinanie drzew, za moją mamą mówili: k***

– twierdzi kobieta. 

Lekarstwem na problemy miało być przeprowadzane scalenie gruntów. Urzędnicy umieścili drogę dojazdową do działki pani Wiesławy, ale tę do jej domu już pominęli. Ten fakt natychmiast wykorzystali sąsiedzi, którzy rozpoczęli budowę ogrodzenia - informuje Interwencja.

- Miałem nadzieję, że scalenie gruntu, które było zakończone w tym roku w Nowym Borku, troszkę ten konflikt rozwiąże. Niestety pewne emocje jeszcze zostały podsycone.

– przyznaje przed kamerą Interwencji Jerzy Kocój, burmistrz Błażowej.

- Od ponad stu lat domownicy mieli dojazd tym szlakiem drożnym. Urzędnicy, gdyby się spisali, to przy scaleniu gruntów powinni stan prawny uregulować na zawsze. Pominęli, nikt nie przywiązał uwagi do faktu, że oni tu zostają bez dojazdu

– mówi Albert Lasota, prawnik 54-latki.

Sąsiedzi, pomimo powiązań rodzinnych, ustąpić nie chcą. Uważają, że mają pełne prawo do drogi. Budowane przez nich ogrodzenie zamknie całkowicie dostęp do domu Wiesławy Święch. Odmówili oni wypowiedzi przed kamerą Polsatu.

Od ponad 12 lat w rzeszowskim Sądzie Okręgowym trwa postępowanie ws. ustalenia drogi dojazdowej. Niestety wciąż bezskutecznie. 

- Nie wiem już, który sędzia jest powoływany. I każdy powołuje swojego biegłego, a ja za każdego muszę zapłacić 3000 złotych. Mam 800 złotych renty

– zaznacza pani Wiesława, w wypowiedzi dla Interwencji. 

Burmistrz Błażowej, uważa, że sprawa jest bardzo skomplikowana. Niemniej jednak deklaruje pomoc, chociażby w wyznaczeniu drogi koniecznej.

- Wszystkie moje działania są po to, by pani Wiesława mogła dojechać do swojego domu. Będę próbował jeszcze coś w tej sprawie zrobić. Zawsze musi być alternatywa.

– zapewnia Jerzy Kocój, burmistrz Błażowej.


CAŁY REPORTAŻ OBEJRZYSZ TUTAJ

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 19 dni temu | ocena +0 / -0

    Borek Nowy

    . Sprzedałbym chałupe kurz bym strząsnoł z butów splunął na nich klątwe rzucił i przeprowadził sie