Wywłaszczenie lepsze niż droga pod oknami? Tomasz Ortyl o DW985: „Myślę, że tak”.

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Wywłaszczenie lepsze niż droga pod oknami? Tomasz Ortyl o DW985: „Myślę, że tak”. - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
16
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościO rozmowach z Zarządem Województwa, nastrojach mieszkańców i optymalnej lokalizacji DW985 rozmawiamy z Tomaszem Ortylem - wiceprzewodniczącym Rady Powiatu oraz dyrektor Wydziału Infrastruktury i Rozwoju w Urzędzie Miejskim w Przecławiu.
reklama

Giovanna Jakimowicz: Droga wojewódzka nr 985, która budzi duże emocje w naszym regionie. Podczas niedawnego spotkania w Dobryninie burmistrz Przecławia powiedział, że gminie nie jest potrzebna nowa droga wojewódzka, niezależnie od wybranego wariantu. Jak pan odnosi się do tych słów? Nowa droga mogłaby przecież podnieść rangę Przecławia jako gminy i stosunkowo młodego miasta.

Tomasz Ortyl: Pani redaktor, szanowni czytelnicy, chciałbym na wstępie wyraźnie podkreślić, że jako samorząd gminy Przecław, ale myślę też jako samorząd powiatu mieleckiego i mieszkańcy, nie jesteśmy przeciwni samej budowie nowego odcinka drogi wojewódzkiej nr 985.

Natomiast na pewno nie w takim wydaniu, jakie zaproponował Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich.

reklama

Czego zatem brakuje w przedstawionych propozycjach? Co musi się zmienić, aby mieszkańcy mogli zaakceptować tę inwestycję?

Najważniejsze jest to, aby droga przebiegała poza terenami zabudowanymi naszych miejscowości. Niestety, dotychczas zaproponowane warianty w dużym stopniu zbliżają się do zabudowy mieszkaniowej.

W tej chwili duże protesty odbywają się w Dobryninie. Powstały wprawdzie pewne korekty wariantów, ale w dalszym ciągu nie jest to optymalne rozwiązanie dla gminy Przecław, w szczególności dla mieszkańców Dobrynina i Białego Boru.

W swoich stanowiskach i wystąpieniach do Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich oraz pana marszałka nie akceptujemy tego, co zostało przedstawione. Nadal proponujemy rozwiązanie, które wskazaliśmy na początku, czyli poprowadzenie nowego odcinka DW985 od Żochowa przez tereny leśne.

reklama

Chcielibyśmy, aby powstało bezpośrednie połączenie ze strefy Rzochów do nowego węzła Ostrów, który jest przygotowywany w ramach przebudowy drogi wojewódzkiej nr 986.

Stąd nasze liczne pytania podczas spotkań. Dlaczego nowa droga ma kończyć się na obecnej DW986 w Woli Ocieckiej? Dlaczego nie dążymy do tego, aby połączyć Mielec bezpośrednio z autostradą A4 przez węzeł Ostrów?

Zwłaszcza że realizacja tych inwestycji mogłaby zbiec się w czasie. Takie połączenie wydaje się naturalnym rozwiązaniem.

Tak jest. Byłoby to naturalne połączenie, które można uwzględnić w planach.

Podczas spotkań i protestów często pojawia się zarzut, że Zarząd Województwa Podkarpackiego i PZDW nie odpowiadają na wszystkie pytania przedstawicieli mieszkańców. Jakie kwestie pozostają dotychczas bez odpowiedzi?

reklama

Przede wszystkim chodzi o cel połączenia Rzochowa z drogą wojewódzką nr 986. Dlaczego właśnie w tym miejscu, a nie w innym? Są przecież różne możliwości techniczne i rozwiązania, które mogłyby zostać zastosowane. Dlaczego cały czas dążymy do tego, żeby połączyć strefę Rzochów ze strefą Pustków?

Mieszkańcy szukają różnych wyjaśnień tej sytuacji. Zastanawiają się, komu i czemu ta droga ma tak naprawdę służyć. Jaki jest rzeczywisty cel budowy trasy w zaproponowanym wariancie?

Domyślamy się, że skoro upubliczniono już plany ogólne miasta Mielca, w których widzimy możliwość powstania kolejnej strefy czy podstrefy na obszarach Rzochowa, to ta droga mogłaby służyć również rozwojowi nowej infrastruktury i przedsiębiorstw.

Tak się domyślamy. Dzisiaj nie mamy jednak poważnych argumentów pozwalających stwierdzić, że powstanie tam coś konkretnego.

reklama

Niemniej jednak z informacji, które stopniowo się pojawiają, również w prasie, odnosimy wrażenie, że celem nie jest bezpośrednie skomunikowanie Mielca z węzłem autostradowym w Ostrowie, co naszym zdaniem byłoby najlepszym rozwiązaniem. Cały czas dąży się natomiast do połączenia strefy Pustków ze strefą Rzochów.

Spójrzmy jednak na tę inwestycję z szerszej perspektywy, nie tylko z punktu widzenia gminy Przecław. Czy połączenie obu stref nie wydaje się sensowne i naturalne?

Można je połączyć, pani redaktor. Właśnie dlatego przygotowywana jest dokumentacja przebudowy drogi wojewódzkiej nr 986, czyli trasy Mielec - Ropczyce.

Myślę, że w ramach tej inwestycji można byłoby wypracować dodatkowe rozwiązania, które poprawiłyby skomunikowanie strefy Pustków, a poprzez nowy odcinek DW985 również strefy Rzochów.

Ale, tak jak mówię, nie kosztem mieszkańców i miejscowości gminy Przecław.

W Rzochowie udało się już częściowo zmienić przebieg proponowanej drogi. Warianty są modyfikowane w porównaniu z tymi, które przedstawiano podczas wcześniejszych spotkań. Jakich dalszych działań można spodziewać się ze strony mieszkańców i samorządowców?

Myślę, że jesteśmy już blisko rozwiązania. Potrzebna jest jeszcze ostatnia korekta tego, co zaproponowaliśmy. Uważam, że jest ona technicznie możliwa do wykonania. Chodzi o poprowadzenie ostatniego odcinka nowej obwodnicy, czyli drogi wojewódzkiej, poza obszarami zabudowanymi Dobrynina, wzdłuż ściany lasu, którą wskazaliśmy.

Nie przekonuje nas argumentacja przedstawiana często przez Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich, że wszędzie mamy obszary chronionego krajobrazu. Dotyczy to zarówno Rzochowa, Rzemienia, jak i Dobrynina.

Skoro w Rzochowie po protestach mieszkańców udało się odsunąć proponowany przebieg drogi od zabudowy, to na pewno jest to również możliwe w przypadku Dobrynina.

Pozostaje jednak kwestia terenów leśnych. Jak wygląda stanowisko Nadleśnictwa Tuszyma wobec propozycji poprowadzenia drogi wzdłuż lasu? Jakie przeszkody mogą pojawić się na tym etapie?

A co ze stanowiskiem Lasów Państwowych? Jak do proponowanego przebiegu drogi przez tereny leśne odnosi się Nadleśnictwo Tuszyma?

Pani redaktor, nie spotkałem się z jednoznacznym stanowiskiem Lasów Państwowych, Nadleśnictwa Mielec czy Nadleśnictwa Tuszyma, które wskazywałoby, że nie da się poprowadzić drogi przez tereny leśne czy obszary chronionego krajobrazu.

Problemem mogą być również koszty. Taka droga byłaby dłuższa, a jej budowa mogłaby być znacznie droższa, szczególnie na terenach torfowiskowych. Jak pan odnosi się do tego argumentu?

Myślę, że jest to brane pod uwagę. Jednak to, co zostało obecnie wypracowane w wariancie 1.4, również przebiega przez torfowiska i obszary chronionego krajobrazu.

Mówimy tutaj o terenach Rzochowa i Rzemienia, które są obszarami torfowymi. Myślę więc, że ktoś już uwzględnił te uwarunkowania, przedstawiając zaproponowane rozwiązanie techniczne.

Przejdźmy zatem do konkretów. Jak dokładnie miałby przebiegać wariant, który państwo proponujecie? Jak wyglądałoby rozwiązanie korzystne zarówno dla mieszkańców, jak i przedsiębiorców?

Naszym zdaniem powinniśmy wrócić do rozwiązań, o których mówiło się już kilka lat temu, czyli bezpośredniego skomunikowania miasta Mielca z autostradą. Jeżeli mówimy o strefie Rzochów, to droga powinna prowadzić od tej strefy jak najkrótszą trasą do węzła autostradowego. W tym przypadku mówimy o Ostrowie, gdzie takie rozwiązanie techniczne jest już przygotowywane.

Pamiętamy, że podczas budowy autostrady pominięto możliwość bezpośredniego skomunikowania z nią Mielca. Myślę, że wówczas tego nie przewidziano i dzisiaj odczuwamy konsekwencje tej decyzji. 

Mamy duże natężenie ruchu na DW985 i z tym się zgadzamy. Trzeba podejmować działania i szukać rozwiązań, które pozwolą odciążyć tę drogę. Ale na pewno nie kosztem istniejącej zabudowy i mieszkańców.

Naszym zdaniem bezpośrednie połączenie Mielca z węzłem autostradowym w Ostrowie jest rozwiązaniem, które powinno odciążyć DW985, bez kolizji z zabudową mieszkaniową.

Czyli na pierwszym miejscu stawiacie mieszkańców, którzy osiedlili się na tych terenach i prowadzą tam swoje codzienne życie. Zapytam jednak nieco przewrotnie. W podobnych inwestycjach stosuje się ekrany dźwiękochłonne i inne rozwiązania ograniczające uciążliwości. Dlaczego w tym przypadku miałyby one nie wystarczyć?

Pani redaktor, pewnie takie rozwiązania techniczne również są przewidziane lub zostaną uwzględnione na etapie przygotowania pełnej dokumentacji technicznej. Mimo wszystko nie rozwiązuje to problemu. Mamy tam bowiem rozwiązania wiaduktowe, które oznaczają, że droga może przebiegać nad domami lub w ich bardzo bliskim sąsiedztwie.

Naszym zdaniem, jeżeli już decydujemy się na takie inwestycje i droga musi przechodzić przez tereny zabudowy mieszkaniowej, należy przeprowadzać wywłaszczenia i przygotowywać odpowiednio szerokie pasy techniczne oraz technologiczne.

Nie powinno być tak, że infrastruktura drogowa powstaje 40 czy 50 metrów od budynków mieszkalnych. W takich przypadkach należy rozważyć wywłaszczenie, aby mieszkańcy nie ponosili konsekwencji zaproponowanego rozwiązania.

Spójrzmy na sytuację mieszkańców Dobrynina. Wielu z nich zdecydowało się zamieszkać w malowniczym miejscu, blisko lasów, na terenach, które jeszcze niedawno były praktycznie dziewicze. Dzisiaj dowiadują się, że w ich sąsiedztwie może powstać droga przeznaczona do obsługi intensywnego ruchu, również ciężarowego. Mówimy przecież o połączeniu stref przemysłowych i transporcie dużych samochodów.

Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której domy pozostają zaledwie 50 metrów od nowej infrastruktury drogowej. Takie rozwiązanie nie jest dla nas akceptowalne.

Wariant W1.4 został najwyżej oceniony w studium techniczno-ekonomicznym. Ilu mieszkańców mogłoby zostać wywłaszczonych w przypadku jego realizacji?

Pani redaktor, właśnie o tym mówimy. Dzisiaj nie mówi się o żadnych wywłaszczeniach. Mówi się natomiast o maksymalnym zbliżeniu drogi do istniejącej zabudowy. Nie wskazuje się, że któryś z tych domów miałby zostać wywłaszczony.

Tak przygotowano to rozwiązanie, że droga przebiega górą, omija zabudowania, ale mimo wszystko maksymalnie zbliża się do istniejącej zabudowy. Myślę, że nikt z nas nie chciałby mieszkać 40-50 metrów od takiej drogi.

I to jest chyba największy problem. Powinniśmy szukać rozwiązań technicznych, nawet jeśli miałoby się to wiązać z wywłaszczeniami. Uważam, że to lepsze rozwiązanie niż mieszkanie w bezpośrednim sąsiedztwie takiej drogi.

Uważa pan, że wywłaszczenie jest lepszym rozwiązaniem niż mieszkanie przy takiej drodze?

Myślę, że tak. Wiem, że to trudne decyzje. To czasami trudne sytuacje dla mieszkańców, którzy od lat tam mieszkają. Ale myślę, że osoby, które mieszkają tam od niedawna, zdecydowałyby się na takie rozwiązanie, zamiast mieszkać przy drodze obwodowej, wojewódzkiej czy nawet krajowej.

Mamy przecież również propozycję nowej drogi krajowej, którą przedstawia pan starosta. Ona także będzie zbliżała się do zabudowy i przebiegała przez tereny zabudowane.

Przed nami rzeczywiście wiele inwestycji drogowych. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej pojawiają się problemy związane z ich przebiegiem. Rozumiem, że wariant proponowany przez burmistrza Przecławia również nie przewiduje wywłaszczeń?

Nie przewiduje wywłaszczeń. Tak jak powiedziałem, proponujemy poprowadzenie drogi wzdłuż ściany lasu. Nie chcemy dzielić tych kompleksów leśnych w jakiś nienaturalny sposób.

Uważamy jednak, że przebieg drogi można tak dopasować, aby rzeczywiście znajdowała się poza zabudową, bez szkody dla mieszkańców.

Oby tak było. Chciałabym jednak wrócić do wydarzeń sprzed około 20 lat, kiedy planowano autostradę A4 i inne ważne inwestycje drogowe na Podkarpaciu. Nie ma pan poczucia, że samorząd województwa trochę przespał tamten moment? Że łatwiej byłoby wtedy zaplanować wszystkie połączenia, zamiast dzisiaj szukać rozwiązań wśród istniejącej zabudowy?

Myślę, że samorząd województwa cały czas myśli o rozwoju infrastruktury. Proszę zauważyć, że pewne rozwiązania już powstały. Mamy obwodnicę lotniskową, która jest w trakcie realizacji, czy obwodnicę przebiegającą przez Rzędzianowice i Złotniki, która została zrealizowana.

Nie można więc powiedzieć, że samorząd przespał ten czas. Natomiast na pewno szkoda jednej rzeczy. Na etapie budowy autostrady nie przygotowano połączenia z nią możliwie najbliżej Mielca. To rzeczywiście znacznie ułatwiłoby komunikację. 

Biorąc pod uwagę rangę Mielca, między innymi jako ośrodka przemysłowego, można powiedzieć, że być może ktoś przespał właśnie ten moment skomunikowania miasta z autostradą. Natomiast inne rozwiązania dotyczące dróg obwodowych i wojewódzkich są realizowane. Wszyscy widzimy, że te inwestycje powstają. Idziemy do przodu.

Chciałabym jeszcze zapytać o komunikację samorządu województwa z mieszkańcami, burmistrzem Przecławia i panem. Jak ocenia pan tę współpracę? Pytam, ponieważ podczas spotkań wielokrotnie pojawiały się zarzuty dotyczące zbyt małej liczby konsultacji i niewystarczającego uwzględniania głosu lokalnych samorządowców.

To bardzo dobre pytanie, pani redaktor. Rzeczywiście mamy poczucie, że zostaliśmy trochę pominięci w bezpośrednich spotkaniach i rozmowach z panem marszałkiem, Podkarpackim Zarządem Dróg Wojewódzkich czy projektantami, którzy przygotowywali warianty przebiegu drogi i propozycje rozwiązań drogowych.

Oczywiście odbywały się spotkania online. Zabrakło jednak bezpośredniego spotkania, na co wielokrotnie zwracaliśmy uwagę. Skierowaliśmy również w tej sprawie nasze stanowisko do Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich.

Liczyliśmy na spotkanie, w którym uczestniczyliby nie tylko przedstawiciele samorządu Mielca i pan marszałek, ale również samorządu gminy Dębica oraz wszystkich ościennych gmin. Chodzi o to, abyśmy jako samorządowcy mogli usiąść przy jednym stole i wspólnie spróbować wyznaczyć korytarz, taki wstępny przebieg drogi, który byłby akceptowalny dla większości z nas.

Dla większości, ponieważ przy tak dużej inwestycji zawsze pojawiają się osoby, które mają zastrzeżenia. Zapytam jednak trochę politycznie. W jakim stopniu trudności z osiągnięciem porozumienia mogą wynikać z różnic politycznych między samorządowcami?

Pani redaktor, nie chciałbym odnosić się do polityki, ponieważ uważam, że polityki w samorządach nigdy nie powinno być. Mam wrażenie, że wszyscy staramy się unikać polityki w działaniach podejmowanych przez poszczególne samorządy.

Myślę, że polityka ma tutaj mniejsze znaczenie. Brakuje natomiast tego, o czym już mówiłem, czyli możliwości wspólnego spotkania przedstawicieli samorządu wojewódzkiego, gminnego i innych szczebli. Powinniśmy usiąść przy jednym stole i zapomnieć o pewnych zaszłościach, które gdzieś tam mimo wszystko są widoczne.

Oby tych zaszłości było jak najmniej. Nasz czas dobiega końca. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Bardzo dziękuję.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Artykuł pochodzi z portalu korso.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo