To najmroczniejsza historia z naszych okolic. Już wkrótce premiera serialu o zbrodni pod Połańcem

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

To najmroczniejsza historia z naszych okolic. Już wkrótce premiera serialu o zbrodni pod Połańcem - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościJuż za niespełna tydzień, 13 listopada, na platformie HBO Max zadebiutuje jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich produkcji tego roku. Po spektakularnym sukcesie „Heweliusza” i „Rojsta” reżyser Jan Holoubek powraca z mrocznym serialem kryminalnym „Wśród nocnej ciszy” o zbrodni połanieckiej.
reklama

Ośmioodcinkowa opowieść oparta jest na autentycznych wydarzeniach i kultowym reportażu Wiesława Łuki „Nie oświadczam się”, przenosząc widzów do świata jednej z najgłośniejszych i najmroczniejszych tajemnic w historii polskiego sądownictwa.

Za scenariusz odpowiadają Maciej Kowalewski i Piotr Konstantinow, którzy wraz z reżyserem zrekonstruowali wydarzenia z lat siedemdziesiątych. Produkcja nie ogranicza się jednak do samej relacji z tragedii, ale wnikliwie analizuje przerażający mechanizm zmowy milczenia, która na długie lata sparaliżowała całą lokalną społeczność.

Zbrodnia pod osłoną wigilijnej nocy

Fabuła serialu ukazuje traumatyczne wydarzenia z nocy z 24 na 25 grudnia 1976 roku. Wówczas pod kołami autobusu na szosie w pobliżu miejscowości Zrębin koło Połańca zginęła trójka młodych ludzi – będąca w piątym miesiącu ciąży Krystyna Łukaszek, jej mąż Stanisław oraz jej dwunastoletni brat Mieczysław Kalita. Początkowo milicja zakwalifikowała całe zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek drogowy.

Szybko okazało się jednak, że rzekome potrącenie było brutalną, zaplanowaną z zimną krwią egzekucją. Kluczowym elementem dramatu stali się biesiadnicy z przejeżdżających autobusów, którzy biernie przyglądali się katowaniu ofiar. Główny inicjator zbrodni zorganizował po wszystkim przysięgę na różaniec i pod groźbami oraz opłatami wymusił od świadków obietnicę milczenia. Tajemnicę udawało się utrzymywać przez długi czas, głównie z powodu rażących błędów śledczych oraz paraliżującego strachu mieszkańców.

Plejada gwiazd w walce ze zmową milczenia

Śledztwo ukazane w serialu koncentruje się na postaci młodego policjanta Maczka oraz matki ofiar, którzy wbrew oficjalnym wersjom nie dają wiary wypowiedziom o wypadku i za wszelką cenę próbują ustalić prawdę. Ostatecznie przełom nastąpił po przełamaniu barier milczenia przez pierwszych odważnych świadków, co w 1979 roku doprowadziło do surowych wyroków sądowych, w tym kar śmierci dla głównych sprawców.

W rolach głównych w nadchodzącym hicie HBO Max zobaczymy czołówkę polskich aktorów. Na czele obsady stoi Łukasz Simlat w wyjątkowo przerażającej charakteryzacji. Na ekranie towarzyszyć mu będą między innymi Justyna Wasilewska, Tomasz Schuchardt, Jędrzej Hycnar, Ewelina Starejki, Tomasz Włosok, Michał Żurawski, Barbara Wypych, Hubert Miłkowski oraz Nel Kaczmarek. 

Egzekucja na szosie i przysięga na różaniec

W noc z 24 na 25 grudnia 1976 roku w niewielkim Zrębinie pod Połańcem rozegrały się wydarzenia, które zapisały się jako jedna z najbardziej przerażających kart w historii polskiej kryminalistyki. Na szosie doszło do brutalnego zabójstwa trzech osób – będącej w piątym miesiącu ciąży Krystyny Łukaszek, jej męża Stanisława oraz jej dwunastoletniego brata Mieczysława Kality. Choć ataku dokonano na oczach kilkudziesięciu świadków, wieś na długie miesiące pogrążyła się w mrocznej zmowie milczenia.

Zbrodnia nie była dziełem przypadku, lecz efektem narastającego przez dekady konfliktu sąsiedzkiego. Początki wrogości sięgały jeszcze 1948 roku, kiedy Jan Sojda, uchodzący za wpływaowego i zamożnego mieszkańca wsi, został skazany za gwałt na młodej dziewczynie. W jego zatrzymaniu brał udział Jan Roj, krewny późniejszych ofiar. Zapalnikiem do ostatecznej zemsty stała się jednak błaha awantura o ginące jedzenie i zastawę podczas wesela Krystyny i Stanisława w sierpniu 1976 roku.

Podczas pasterki w Połańcu troje młodych ludzi podstępem wywabiono z kościoła, wmawiając im, że w ich domu trwa awantura. Gdy pieszo wracali szosą do Zrębina, ruszyła za nimi taksówka oraz dwa autobusy – San i Autosan – wypełnione wracającymi z zabawy mieszkańcami. Napastnicy najpierw potrącili 12-letniego chłopca, a kiedy bliscy próbowali mu udzielić pomocy, zostali skatowani na śmierć na oczach kilkudziesięciu zszokowanych i sparaliżowanych strachem pasażerów. Ciała ofiar wywieziono w inne miejsce, aby upozorować wypadek drogowy.

Jeszcze tej samej nocy Jan Sojda zorganizował przerażający rytuał. Świadków zdarzenia zmuszono do przysięgi na różaniec i krzyż, symbolicznie nakłuwając im palce i wręczając pieniądze za milczenie. Zgłoszono również fałszywe zawiadomienie o kradzieży autobusu, budując misterną mistyfikację. Początkowe śledztwo milicyjne obarczone było szeregiem rażących błędów, a sekcja zwłok i pobieżne oględziny doprowadziły do zamknięcia sprawy jako zwykłego potrącenia przez nieznanego sprawcę.

Przełamanie zmowy milczenia i surowy wyrok

Przełom w sprawie nastąpił dopiero po wdrożeniu ponownych czynności przez prokuraturę. Kluczowa okazała się ekshumacja ciał oraz odwaga nielicznych mieszkańców, którzy zdecydowali się wyjawić prawdę i złamać wiejski pakt milczenia. Proces przed Sądem Wojewódzkim w Tarnobrzegu zakończył się 10 listopada 1979 roku ogłoszeniem surowych wyroków.Za udział w zabójstwie cztery osoby skazano na karę śmierci: Jana Sojdę, Józefa Adasia, Jerzego Sochę oraz Stanisława Kulpińskiego. Wyroki ostatecznie wykonano w 1982 roku wobec Sojdy i Adasia, natomiast pozostałym zmieniono kary na długoletnie więzienie. Pociągnięto również do odpowiedzialności karnej kilkunastu świadków za składanie fałszywych zeznań, definitywnie rozliczając jedną z najmroczniejszych zbrodni w historii powojennej Polski.

reklama
reklama
Artykuł pochodzi z portalu korso.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo