Te rewelacje rzucają nowe światło na wewnętrzną sytuację w partii rządzącej na Podkarpaciu. Onet otrzymał list od byłego działacza Suwerennej Polski, który szczegółowo opisał wydarzenia z 9 listopada w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Rzeszowie.
Zaskakująca rywalizacja o władzę
Do walki o stanowisko szefa okręgu nr 22, który swym zasięgiem obejmuje wschodnie i południowe powiaty Podkarpacia, w tym Krosno i Przemyśl, stanęło dwoje polityków. Posłanka Anna Schmidt, była wiceministra w rządzie Mateusza Morawieckiego, jako pierwsza zgłosiła swoją kandydaturę. Jak powiedziała portalowi, otrzymała rekomendację prezesa partii i chciała "iść z duchem czasu, sięgać po nowy, młodszy elektorat". Według informacji portalu, jej kandydatura wywołała zdziwienie, ponieważ do tej pory okręgiem nieprzerwanie kierował Marek Kuchciński.
Niespodziewany zwrot akcji
Onet informuje, że dzień przed wyborami swoją kandydaturę zgłosił również Marek Kuchciński. Były marszałek Sejmu w rozmowie z portalem stwierdził, że "był o to proszony", nie precyzując jednak, kto wystosował taką prośbę. Portal podkreśla, że sytuacja, w której prezes Kaczyński wystawia dwóch kandydatów, jest wyjątkowa.
Kontrowersje i wykluczenia
50 byłych działaczy Suwerennej Polski miało zostać wykluczonych z udziału w wyborach. W liście do redakcji jeden z nich, chcący zachować anonimowość, zaznaczył, że nikt wcześniej nie poinformował ich o problemach z deklaracjami członkowskimi. Portal cytuje także wójta jednej z gmin w powiecie jarosławskim, który stwierdził: "Nawet jak wróg do wroga przyjdzie, to jest lepiej traktowany, niż my zostaliśmy potraktowani. Jak tak ma wyglądać zjednoczenie, to ja dziękuję."
Minimalna różnica głosów
Według informacji Onetu, Marek Kuchciński zdobył 191 głosów, a Anna Schmidt 180. Portal cytuje jednego z działaczy, który twierdzi, że gdyby wpuszczono wszystkich uprawnionych do głosowania, wynik mógłby być inny. Działacze Suwerennej Polski w większości planowali poprzeć kandydaturę Schmidt, chcąc zmian i odmłodzenia struktur partyjnych.
Milczenie polityków z regionu
Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że wśród osób niedopuszczonych do głosowania znaleźli się bliscy współpracownicy senatora Mieczysława Golby. Czy to prawda? Próbowaliśmy uzyskać jego komentarz, jednak mimo wcześniejszych prób kontaktu i obietnicy rozmowy po godzinie 14:00, senator nie udzielił odpowiedzi. Do momentu publikacji artykułu sytuacja nie uległa zmianie.O komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się również do posłanki Anny Schmidt za pośrednictwem jej biura poselskiego, jednak nie udało nam się uzyskać odpowiedzi. Podobnie poseł Piotr Uruski, do którego wysłaliśmy wiadomość SMS.
Rekordowe poparcie na Podkarpaciu
Onet podkreśla, że cała sprawa jest kontrowersyjna, ponieważ dotyczy regionu, gdzie PiS od lat notuje rekordowe poparcie. W ostatnich wyborach do Sejmu partia uzyskała tu prawie 53 procent głosów, podobny wynik osiągając w czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Do sprawy jeszcze wrócimy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.