Przewidywania, co się tego wieczoru wydarzy, nie wróżyły nic dobrego. Przeprowadzona poprzedniego dnia debata, z udziałem wszystkich komisji rady, ukazała słabe strony opracowanego programu, nieuwzględnienia w nim wielu obszarów działalności. W efekcie wszystkie komisje, za wyjątkiem jednej – oświaty, kultury, sportu i turystyki, wyraziły swoje „nie” dla przedstawionego programu. Stanowiło to duże zagrożenie dla tego opracowania w planowanym podczas sesji nadzwyczajnej głosowaniu. Nieprzyjęcie programu przez Radę oznaczało równoczesne odrzucenie go przez RIO, a tym samym przystąpienie przez Izbę do procedury opracowania budżetu na 2025 rok i wystąpienia z wnioskiem o powołanie komisarza.
Narracja burmistrza i jego ekipy nie była zaskoczeniem.
- Radni powinni znać wagę decyzji i opowiedzieć się za przyjęciem programu naprawczego. Program ten to instrument strategiczny. Jeżeli go przyjmiemy, to tym samym stworzymy sobie szansę dalszego zarządzania miastem na naszych warunkach, nie oddając go jednostce zewnętrznej, która zapewne zaproponowałaby warunki zdecydowanie bardziej restrykcyjne
– mówił burmistrz Matuszewski.
Odpowiedzią było wystąpienie Roberta Płaziaka, przewodniczącego komisji rewizyjnej rady, który wniósł o wprowadzenie do programu postępowania naprawczego szeregu działań wzbogacających go. Wśród nich znalazły się działania naprawcze w MOSiR-ze (m.in. czasowe zawieszenie mrożenia toru lodowego, analizę zatrudnienia, analizę i zmiany w urynkowieniu cen w umowach z kontrahentami, analizę działań reklamowych), działania zwiększające skuteczność funkcjonowania SPGK i SPGM (w zakresie wody i ścieków, komunikacji oraz utrzymania infrastruktury miejskiej), określenie majątku do inwestycji i do sprzedaży, likwidację Straży Miejskiej, zmianę statutu Miejskiej Biblioteki Publicznej w odniesieniu do „Tygodnika Sanockiego”, rozwinięcie działalności komercyjnej w jednostkach kultury, a także ponowną analizę działań w zakresie oświaty oraz analizę zatrudnienia w Urzędzie Miasta.
Działania te – zdaniem wnioskującego – mogą stanowić o wielomilionowych efektach finansowych.
- Jest to o tyle ważne, że przedstawiony program wskazuje w sposób jednoznaczny na zadłużenia w tym i kolejnych latach. Można oszacować, że będzie to 39-41 mln zł w 2025 roku, a zadłużenie na koniec 2025 r. może wynieść 180-190 mln zł
– podsumował R. Płaziak.
W drugim wniosku radny wniósł o odesłanie pod obrady komisji złożonego programu naprawczego, z uwagi na szereg błędów, które mogą skutkować brakiem możliwości jego realizacji. Ponadto w programie nie ujęto propozycji przedłożonych przez radnych na posiedzeniu komisji w dniu 23 stycznia br.
W podobnym kierunku zmierzał wniosek Dawida Lewandowskiego, który jego prezentację rozpoczął od odniesienia się do przedstawionego programu naprawczego, który – jego zdaniem – został tak skonstruowany, aby go nie przyjąć. Zaproponował, aby program ten wzbogacić o takie działania, jak: połączenie spółek SPGK i SPGM, rozwiązanie „Tygodnika Sanockiego”, likwidacja Straży Miejskiej oraz dalsza redukcja zatrudnienia w Urzędzie Miasta i jednostkach mu podległych, takich jak USC, MOPS czy placówki oświaty.
Pierwszym, kto zareagował na te wnioski, był burmistrz T. Matuszewski.
- Zaniepokoiły mnie. Szukacie przeciągnięcia sesji, aby nie zatwierdzić programu naprawczego w wymaganym czasie. Dziś występujecie w roli ekspertów, chcecie wprowadzać do niego działania, które są z kosmosu. Chcecie konsolidacji szkół czy komercjalizacji w działalności jednostek kultury, a czy wiecie, jakie by to przyniosło efekty finansowe? A tylko takie w programie naprawczym się liczą. Możemy później podjąć takie działania, ale nie teraz, nie w ramach tego programu. Poza tym, gdzie byliście, gdy my pracowaliśmy nad nim – grzmiał z mównicy.
W tym momencie nastąpił pierwszy atak na grupę radnych, którzy za tymi wnioskami stoją.
- Radni nie zostali powołani do tego, aby szerzyć destrukcję. 2 lutego program naprawczy i projekt budżetu mają być przedstawione w RIO, a wy chcecie wszczynać nad nimi debatę. Czy jesteście gotowi pracować dla tego miasta, czy tylko siać destrukcję, co zresztą robicie od kilku miesięcy? Dajcie szansę temu programowi! Dajcie szansę, żebyśmy to my o tym mieście decydowali! Dajcie mi szansę! Dajcie szansę sobie!
Odpowiedzią był głos zabrany przez przewodniczącego Sławomira Miklicza.
– Wnioski te zostały złożone właśnie po to, aby dać szansę temu programowi. I to jest właśnie troska o to miasto, o jego mieszkańców, którą Pan nazywa destrukcją. Obawiam się, że dziś moglibyśmy nie przegłosować tego programu. I co wtedy? My dajemy mu szansę, aby go uzupełnić i poprawić. Skorzystajmy z niej.
Odpowiadając niejako ad vocem burmistrzowi, autor wniosków Robert Płaziak stwierdził:
– Panie burmistrzu, moje wnioski są przemyślane. To nie jest działalność przeciwko Panu. To jest działalność na rzecz mieszkańców Sanoka. Musi Pan zrozumieć, że tak jak było, już nie będzie. Nadszedł czas zmian. Jeśli przegłosujemy te wnioski, to będzie oznaczać, że zmieniamy myślenie. I to będzie dobry sygnał dla Sanoka!
Zarzut szerzenia destrukcji oburzył przewodniczącego komisji infrastruktury Bogusława Kmiecia.
– Panie burmistrzu, to nie ta rada doprowadziła do destrukcji finansów miasta. To nie przez tę radę Regionalna Izba Obrachunkowa nakazała opracować program naprawczy. Zachęca nas Pan do pozytywnego zaopiniowania programu. Przeanalizowaliśmy go. I co widzimy; oszczędności wynikające z niego na ten rok wynoszą 4,8 mln złotych. Tymczasem z projektu budżetu, który odrzuciliśmy, dowiedzieliśmy się, że do opłacenia niezbędnych wydatków w 2025 roku zabraknie ok. 42 milionów. Jak te dwie kwoty mają się do siebie? Jak Pan zamierza załatać tę 42-milionową dziurę? O tym rozmawiajmy.
Słowo „destrukcja” pobrzmiewało też w wystąpieniach innych radnych. Mówił o tym Konrad Kawa.
– Destrukcja w Sanoku! Przypomnijmy, dlaczego to Sanok został skazany na program naprawczy? M.in. dlatego, że w projekcie budżetu na 2025 rok nie znalazły się zobowiązania z 2024 roku. Pytam: kto ten projekt opracowywał? Rada? Potem nad projektem budżetu nie chcieliście nawet dyskutować podczas sesji. To jest destrukcja! Zarządzanie miastem zostało wyparte zadłużaniem, a kredyt stał się sposobem na zarządzanie. A zarazem tabletką na ból głowy. Niegospodarność stała się sposobem na rozwiązywanie problemów, zastępując gospodarność. My staramy się zapanować nad zadłużeniem, co Was mocno denerwuje. Chcę Was zmartwić, będziemy nadal to robić, nie odpuścimy!
Krótką, lecz dosadną opinię o programie naprawczym wyraziła Anna Szpiech, przewodnicząca komisji finansowo-gospodarczej: – To nie jest dobry program, nie został on poparty głębszą analizą. W wielu obszarach nie uwzględnia żadnych zmian. Ten program jest jedynie przypudrowaniem problemów, niczym więcej.
Do dyskusji włączył się Maciej Drwięga.
– To odroczenie obrad sesji jest właśnie taką szansą! Czy do Pana, panie burmistrzu, to nie dociera? Wiele wskazuje na to, że dziś program naprawczy zostałby zaopiniowany negatywnie. Tym samym pogrzebalibyśmy szanse na zarządzanie naszym miastem, oddając go w obce ręce, ręce komisarza. Wnioski radnego Płaziaka dają czas kilku dni na dopracowanie i uzupełnienie programu. Skorzystajmy z tego (…) Wasze myślenie jest takie: gdybyśmy dziś odrzucili ten program, to na nas, na radnych spadłaby odpowiedzialność za wprowadzenie do Sanoka komisarza. Czy naprawdę liczycie na to, że mieszkańcy Sanoka uwierzą, że to radni zadłużyli miasto, że to radni w ciągu pół roku doprowadzili miasto do katastrofy finansowej? Nie łudźcie się, że tak będzie!
Tyle mocnych, ostrych słów nie mogło pozostać bez echa. Wprawdzie burmistrz i skarbnik radzili sobie z ripostami, ale trzeba przyznać, że z odsieczą ruszyli także radni z ugrupowań od początku kojarzonych z osobą burmistrza, za co zostali publicznie przez niego pochwaleni. – Obudziliście się na słowo „destrukcja”. Gratuluję Państwu! – usłyszeli.
Zanim do głosu doszli radni „prawej strony”, kilka razy zgłaszał się do udziału w dyskusji skarbnik Michał Siwak. Wypowiadając się na temat działań naprawczych nie ujętych w programie, a zaistniałych w jednym z wniosków R. Płaziaka, powiedział: – W propozycjach Waszych nie jesteśmy w stanie precyzyjnie określić korzyści wynikających z tych przedsięwzięć. Przez tydzień nie będziemy w stanie je oszacować, jakie będą rodzić skutki finansowe. I tu jest poważny problem, jak umieścić je w programie.
Jako pierwszy hasło do obrony rzucił Andrzej Romaniak.
– Wybrali nas mieszkańcy, więc musimy być świadomi, że jeśli doprowadzimy do tego, iż narzucone nam zostaną rządy komisarza, to oni zapytają nas: co zrobiliście od maja ubiegłego roku, że do tego dopuściliście?
– Dajmy szansę panu burmistrzowi. Jak nie dotrzymamy terminu wyznaczonego przez RIO, to stracimy szanse na wyjście z impasu. Nad wnioskami radnego Roberta Płaziaka można dyskutować później, teraz nie mamy na to czasu
– mówił Ryszard Karaczkowski.
W podobnym duchu wypowiadał się Łukasz Łagożny. – Czy coś się zmieni w ciągu zaledwie kilku dni? Nie sądzę. Zatwierdźmy dziś ten program, zwłaszcza że jest naprawdę dobry i racjonalny. Dajmy szansę burmistrzowi, dajmy szansę sobie. Nic nie przekładajmy. Niech RIO go oceni.
– Był na to czas, aby się spotykać i racjonalnie dyskutować nad programem. Ten czas został zmarnowany. Myśmy wyrazili wolę współpracy, o podobnym akcie z waszej strony nie słyszałem. Mamy tworzyć wspólnotę tego miejsca, nie tworzymy jej. Uważam, że kolejne obszary, które nie mają odzwierciedlenia w tym programie, a które mogą przynieść oszczędności, równie dobrze można wprowadzać w późniejszym terminie, nie powstrzymując biegu wydarzeń
– mówił Grzegorz Kozak.
Dość śmiało zaatakowała „opozycję” zastępczyni burmistrza Jowita Nazarkiewicz.
– Odnoszę wrażenie, że gracie na czas! Że nie chcecie uchwalić tego programu. A przecież ślubowaliście, że będziecie dbać o dobro mieszkańców, a nie o dobro Regionalnej Izby Obrachunkowej. Zastanówcie się, jeszcze jest na to czas.
Czasu było jednak coraz mniej, bo zgłoszono wniosek o zamknięcie dyskusji, który został przyjęty. Następnie przystąpiono do głosowania nad głównymi wnioskami, oznaczającymi nie zamykanie sesji, lecz kontynuowanie jej w przyszły czwartek. Przegłosowano je, jeden 10-8, drugi 13-7.
W tym czasie radni, wespół z przedstawicielami władzy wykonawczej, pracować będą nad uzupełnianiem programu i nanoszeniem poprawek. Jego ostateczna, udoskonalona wersja będzie przedmiotem czwartkowej debaty podczas drugiej części XX Sesji Nadzwyczajnej Rady Miasta Sanoka. I to będzie już jej ostateczny termin.
O krótki komentarz do wydarzeń związanych z piątkowymi obradami poproszono przewodniczącego Rady Miasta Sławomira Miklicza.
– Dzisiejszy dzień oznacza danie szansy Sanokowi i burmistrzowi. Ryzyko, że program naprawczy przedstawiony przez burmistrza nie zostanie przyjęty, było zbyt duże. Złożone wnioski są konkretne i zasadne, zmierzają w dobrym kierunku. A przecież wszystkim nam zależy, żeby program postępowania naprawczego był jak najlepszy, by przyniósł jak największe korzyści. Stąd nie mogę zrozumieć opinii: „a wy go nie chcecie przyjąć!” Gdybyśmy nie chcieli, nie byłoby dziś żadnych naszych wniosków!
Na zakończenie burzliwej sesji burmistrz Tadeusz Matuszewski jeszcze raz zaapelował o współpracę. – Sanok zasługuje na odpowiedzialne decyzje. Proszę państwa radnych o rozważenie tego, co powiedziałem. Zróbmy wszystko, aby miasto mogło dalej funkcjonować zgodnie z naszym planem, a nie narzuconym przez kogoś z zewnątrz.
Przyszłość programu naprawczego oraz dalsze losy budżetu Sanoka pozostają niepewne. Ostateczne decyzje zapadną podczas czwartkowej sesji, która może zaważyć na przyszłości królewskiego miasta. Jedno jest pewne – napięcie polityczne i emocje wciąż rosną.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.