Reklama

Reklama

Odmulanie rzeszowskiego zalewu. Rośnie poziom frustracji mieszkańców

Opublikowano: 15 września 2020 12:54
Autor: Rafał Bolanowski

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

wiadomosci Pierwszy prace związane z odmulaniem rzeszowskiego zalewu zakończono jeszcze w pierwszej połowie roku a muł w tzw. geotubach wciąż zalega przy ścieżce rowerowo-pieszej wzdłuż Wisłoka. Mieszkańcy nie ukrywają, że trwające nad Zalewem pracę pozostawiają wiele do życzenia. Władze miasta apelują o reakcję do Wód Polskich.

Reklama

O problemie związanym z mułem, którego do dnia dzisiejszego nie wywieziono, była już mowa na poniedziałkowym spotkaniu prezydenta Rzeszowa z dyrektorami wszystkich wydziałów urzędu miasta. Zlecono nawet zrobienie zdjęć (z lotu ptaka) geotub, które po zakończeniu pierwszego etapu odmulania wciąż nie zostały wywiezione. 

Mieszkańcy zaniepokojeni 

To nie przypadek, że jeden dzień po spotkaniu w ratuszu, przy Wisłoku odbywa się konferencja prasowa, w której radny Rozwoju Rzeszowa Sławomir Gołąb wraz z przedstawicielami sportów wodnych zaczynają mówić otwarcie o fatalnym stanie Wisłoka i niewiele lepszej realizacji prac związanych z odmuleniem. Nie mniej jednak problem jest i to dość sporych gabarytów. 

- Chcieliśmy wyrazić zaniepokojenie stanem odmulenia i tym co się tutaj dzieje. Te worki z mułem dalej zostały i porastają na nich krzaki. Zalew dalej zarasta. Zamiast powiększać się i odmulać, to on wciąż się zmniejsza. Chcemy prosić Wody Polskie, aby coś na Zalewie zaczęło się wreszcie dziać. 


- wyjaśniał Sławomir Gołąb.  

  • CZYTAJ TAKŻE:

>> Pierwszy „zielony przystanek” do końca września

Obok radnego swój „niepokój” wyrazili przedstawiciele Ośrodka Sportów Wodnych "Marina", Rzeszowskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego, Rzeszowskiego Klubu Morsów „Sopelek” oraz przedstawiciel uczniowskiego klubu sportowego, działającego przy II Liceum Ogólnokształcącym. Wśród uczestników konferencji prasowej pojawił się także mieszkaniec Rzeszowa, który narzekał na brak tzw. slipów, które służą do wodowania łódek. 

- Tyle ile zostało wybrane muły w pierwszym roku, a ma to trwać pięć lat, to nie jest nawet  jedna setna. Mamy tutaj tablice, na której jest napisane, że ma być przywrócenie głębokości do stanu pierwotnego. Pierwotnie zalew miał od 6 do 8 metrów głębokości, a tu mamy dwa metry. Do pierwotnego stanu to na pewno nie dąży. Zalew jest coraz bardziej zawężony. Żeglujemy tu już 16 lat. Z roku na rok jest coraz gorzej. Po pierwszym etapie nic się nie poprawiło.


- mówił Oskar Przyszlak, żeglarz regatowy i właściciel rzeszowskiej „Mariny”.

  • CZYTAJ TAKŻE:

>> Potężna fala zwolnień na Podkarpaciu!

Co na to Wody Polskie i władze Rzeszowa? 

Zgodnie z wytycznymi, firma zajmująca się odmulaniem może prowadzić prace jedynie w terminach jesienno-zimowych. Jest to związane z okresami gniazdowania ptaków, tarłem ryb itd. Ważne, aby odmulanie przebiegało przy jak najmniejszej szkodliwości dla natury. Problem w tym, że muł, który aktualnie zalega w geotubach obrastających zielenią, miał być usunięty jeszcze w kwietniu. Teraz ze względu na porę roku jest to niemożliwe. 

- Wykonawca miał to usunąć, ale nie zrobił tego. Nie wytłumaczył dlaczego. Wywóz będzie realizowany dopiero od października. 


- przyznaje Krzysztof Gwizdak, rzecznik prasowy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej  w Rzeszowie.

  • CZYTAJ TAKŻE:

>> Miasto ma poważny problem z budową przejścia pod torami

Ratusz nie pozostaje obojętny i interweniuje. Do RZGW wysłano pismo, w którym władze miasta oczekują jednoznacznej reakcji, dążącej m.in. do szybkiego usunięcia geotub. Co więcej, zdaniem jednego z zastępców prezydenta miasta, wykonawca, który nie wywiązał się z wywozu powinien zostać ukarany. 

- Powinni nałożyć na niego karę, gdyż wykonawca musi pracować zgodnie z harmonogramem. Osobiście uważam, że na dzień dzisiejszy pracę nad odmuleniem idą zbyt wolno. 


- zaznacza Andrzej Gutkowski, zastępca prezydenta Rzeszowa. 

Mimo wszystko nie należy się spodziewać jakiegokolwiek przyśpieszenia prac. Dokumenty określające przebieg odmulania zatwierdzono, przetarg został rozstrzygnięty, zaś kwota 49 mln zł, jaką przewidziano dla wykonawcy tego zadania, została wydana. Pojawia się jednak pytanie: czy aby tak duże środki finansowe - dosłownie i w przenośni - nie poszły w błoto?

[email protected]

  • CZYTAJ WIĘCEJ

>>KORSO24.PL - INFORMACJE Z PODKARPACIA

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną
Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 miesiące temu | ocena +0 / -0

    AND

    No nie wyobrażam sobie, że kwota została już wydana. Mogła być co najwyżej zapreliminowana, a wydana może być po odbiorze prac. A kara niewątpliwie się należy. Boję się, że skończy się zerwaniem umowy.