Najnowsze przeliczenia amerykańskiego modelu wskazują, że nadchodzący przełom października i listopada może przynieść drastyczne tąpnięcie temperatur. Słoneczna i wyjątkowo ciepła jesień nagle się skończy.
Z pełnego słońca wprost w arktyczne chłody
Jeszcze w trzeciej dekadzie października w wielu rejonach kraju – a zwłaszcza południowych – termometry pokazywały lokalnie niezwykle wysokie wartości. Jednak z dnia na dzień układ mas powietrznych nad Europą ulegnie całkowitemu przeformowaniu. Zamiast ciepła z południa i zachodu, do głosu dojdzie cyrkulacja z kierunków północnych.
Początkowo oznacza to spadek temperatur o kilka lub kilkanaście stopni oraz powrót nocnych i porannych przymrozków. Prawdziwy zwrot akcji może nastąpić jednak w pierwszym tygodniu listopada.
Nawet do 20 cm śniegu na wyżynach
Większość uśrednionych wyliczeń meteorologicznych wskazuje na to, że ewentualny śnieg na nizinach przyjmie postać skromnego, 1–3 centymetrowego opadu, który szybko stopnieje. Jednak najbardziej ekstremalny, zimowy wariant wygenerowany przez model GFS kreśli scenariusz, przed którym przestrzegają służby drogowe i energetyczne.
Gdyby ziściła się najczarniejsza prognoza na nizinach (w tym na Śląsku, w Małopolsce czy na Podkarpaciu) mogłoby spaść od 5 do 10 cm białego puchu. Na terenach wyżynnych pokrywa śnieżna sięgnęłaby od 10 do nawet 20 cm. W wyższych partiach karpackich i w Tatrach dosypałoby od 30 do ponad 50 cm świeżego śniegu.
Opadom miałby towarzyszyć porywisty, porywający śnieg wiatr, powodujący zawieje i zamiecie. Ciężki, mokry śnieg osiadający na drzewach wciąż pokrytych liśćmi groziłby łamaniem konarów, uszkodzeniami linii energetycznych oraz lokalnymi blackoutami. Na drogach i lotniskach na południu kraju mógłby z kolei zapanować całkowity chaos.
Czy zima zostanie z nami na dłużej?
Synoptycy uspokajają: opisany wyżej epizod ze śnieżycami stanowi obecnie jeden ze skrajnych wariantów prognostycznych. Co więcej, nawet w przypadku jego wystąpienia, mroźny epizod nie potrwa długo.
Kolejne tygodnie listopada mają przynieść ponowne ocieplenie i powrót do spokojniejszej, znacznie bardziej suchej jesiennej aury. Warto jednak trzymać rękę na pulsie – zwłaszcza jeśli w pierwszych dniach listopada planujemy dłuższe wyjazdy.
Komentarze (0)