Mieszkańcy powiatu mieleckiego nie zdecydują w referendum o odwołaniu Rady Powiatu przed upływem kadencji. Choć pod wnioskiem podpisało się wiele osób, liczba prawidłowo zweryfikowanych podpisów okazała się niewystarczająca.
Za inicjatywą referendalną stały środowiska związane m.in. z Ruchem Narodowym, który był również jednym z głównych inicjatorów referendum w powiecie kolbuszowskim. Tam mieszkańcy poszli do urn, jednak zbyt niska frekwencja sprawiła, że nie nastąpiły żadne zmiany w tamtejszym samorządzie.
W Mielcu do głosowania jednak nie doszło.
Pogoda była zła?
Szczepan Lubera, pełnomocnik inicjatywy, wskazywał, że sama zbiórka podpisów była dużym wyzwaniem.
Zbiórka podpisów była trudna. Była ona w trakcie sezonu urlopowego, wiele osób wypoczywało, w związku z tym nie byliśmy w stanie dotrzeć do wszystkich, zbieraliśmy podpisy w dużych upałach - 38, 39 stopni. Przepisy referendalne nam nie sprzyjały. Są one bardzo surowe, wystarczą drobne błędy, drobne pomyłki, by podpis został odrzucony
- mówił.
Choć referendum nie doszło do skutku, cała inicjatywa mocno wpłynęła na lokalną debatę publiczną. Sprawa zaktywizowała samorządowców różnych opcji i sprawiła, że częściej zaczęli oni zabierać głos w przestrzeni publicznej, przedstawiając mieszkańcom swoje stanowiska i kompetencje.
Dzieszko w akcji
Podczas konferencji prasowej inicjatorzy podsumowali całą akcję. Nie zabrakło podziękowań dla osób, które pomagały przy zbieraniu podpisów, ale również mocnych słów pod adresem władz powiatu oraz politycznych przeciwników.
Jednym z najbardziej wyrazistych uczestników spotkania był Ireneusz Dzieszko, który - jak często podczas swoich wystąpień - nie unikał ostrych ocen. Skierował on m.in. mocne i bezpardonowe słowa do Marka Paprockiego, przewodniczącego Rady Powiatu Mieleckiego, nawiązując do jego przeszłości politycznej.
Drogi, młody Marku Paprocki. Jak w 82 roku wstępowałeś do PZPR-u i kochałeś tamten ustrój, i kochałeś gen. Jaruzelskiego i stan wojenny, i to żeby każdy przypisany był do swojego miasta i do swojego miejsca i nie mógł wyjechać, jak to było w stanie wojennym, to powiem ci tak, Marku Paprocki: te czasy się już skończyły, te czasy już nie wrócą
- powiedział Dzieszko podczas konferencji.
Jego słowa były odpowiedzią na zarzuty przeciwników inicjatywy referendalnej, którzy wskazywali, że osoby nieurodzone w Mielcu lub niezwiązane z miastem miały być angażowane w działania wokół referendum.
Każdy, kto powiedział, że są jacyś ludzie w komitecie niezwiązani z Mielcem, łże jak pies. W komitecie referendalnym były tylko osoby, które miały prawo i były wpisane do rejestru wyborców w Mielcu. I to nie na chwilę, ale od lat, niektórzy od 40 czy 50
- mówił.
Krytyka koalicji i PiS
Dzieszko w niepochlebnych słowach wypowiadał się również o koalicji rządzącej powiatem. Nie jest to zaskoczeniem, biorąc pod uwagę temat inicjatywy referendalnej oraz działalność Dzieszki w Ruchu Narodowym.
Krytycznie odniósł się także do działań Prawa i Sprawiedliwości, które określił jako cyrkowe i niespójne. Chodziło m.in. o próbę odwołania zarządu powiatu, różne stanowiska dotyczące konsolidacji szpitali w poszczególnych powiatach oraz brak poparcia dla inicjatywy referendalnej.
Rzeczywiście wydaje się, że gdyby PiS zaktywizował swoich wyborców podczas zbiórki podpisów, udałoby się zebrać ich znacznie więcej. Ostatecznie jednak - jak wskazywali przemawiający- partia zachowała w tej sprawie milczenie i próbowała działać na własną rękę, co jednak nie przyniosło rezulatatu.
Dzieszko odniósł się także do części mediów zaangażowanych w sprawę, sugerując, że mogły one być opłacane przez władzę i przez to nie były obiektywne. Takie zachowanie nazwał podłym.
Sukces inicjatywy
Przedstawiciele komitetu wskazywali, że zaangażowanie mieszkańców i działania związane z referendum doprowadziły do odstąpienia od tego pomysłu konsolidacji szpitali i że jest to głownie zasługa działaczy oraz mieszkańców.
- Ludzie zobaczyli, jak wygląda prawdziwa demokracja w wykonaniu mieleckiego powiatu. (...) Udała się rzecz najważniejsza: nie oddaliśmy szpitala. Takie było główne hasło i do tego się przyczyniliśmy my głównie i ludzie, którzy nas popierali. Gdyby nie nasza akcja, to szpital byłby już na etapie konsolidowania - mówił jeden z uczestników konferencji.
Nie zabrakło również tematu Pawła Pazdana. Ireneusz Dzieszko przywoływał jego obecność na politycznym wiecu w Tyczynie z panem Kowalem z Koalicji Obywatelskiej, co ma zaprzeczać jego apolityczności. Podkreślał również, że program naprawczy dla szpitala w rzeczywistości nie istnieje, a mówienie o nim ma jedynie uspokajać opinię publiczną.
Referenda do zmiany?
W czasie konferencji pojawił się również temat przepisów dotyczących referendów lokalnych. Uczestnicy wskazywali, że obecne prawo jest niewydolne, generuje przypadkowe działania i powinno zostać zmienione.
Jeden z zabierających głos poinformował, że niebawem ma pojawić się projekt ustawy, który miałby zmienić obecne zasady. Nie wiadomo jednak, czy chodzi o rozwiązania podobne do wcześniej proponowanych pomysłów dotyczących obniżenia progów ważności referendów lokalnych.
Podczas spotkania zakwestionowano również podawane wcześniej przez starostów koszty ewentualnego referendum. Zdaniem inicjatorów kwoty te były zawyżone, a całe przedsięwzięcie mogłoby kosztować znacznie mniej.
„To wielka lekcja”
Na zakończenie głos zabrał Piotr Pomykała.
- Mamy nadzieję, że mieszkańcy będą władzy patrzeć na ręce i to wielka lekcja, którą odbyliśmy - podsumował.
Pomykała, jako wiceprezes struktur Ruchu Narodowego Podkarpacia, podziękował również swoim strukturom za zaangażowanie. Sam nie był członkiem komitetu referendalnego, ale jest związany ze środowiskiem, które wspierało inicjatywę. Cała akcja była krytykowana za zyt duże związki z polityką i próbę wypromowania Konfederacji i jej mało znanych działaczy, co się z pewnością stało, nawet jeśli - jak zapewnia europoseł Buczek - było to skutkiem ubocznym.
Pomykała na konferencji podkreslił, że Ruch Narodowy działa tam, gdzie należy wesprzeć mieszkańców.
Powinno się chwalić wszystkich, którzy interesują się i angażują w sprawy powiatu
- mówił.
Co dalej z inicjatorami?
Choć referendum nie doszło do skutku, działacze wskazali, że nie jest to koniec działalności osób związanych z inicjatywą. Zapytaliśmy ich, czy zamierzają stworzyć nową grupę, która będzie przyglądać się poczynaniom rządzących - tak dzieje się w innych miastach, które z różnym skutkiem chciały doprowadzić drogą referendum do zmian w samorządach. W Mielcu działają już oddolne, choć podszyte politycznie inicjatywy, które obserwują działania władz i chętnie je krytukują. Inicjatorzy nie chcieli jednak zdradzić, jakie dokładnie będą ich kolejne kroki.
Komentarze (0)