Po wielu tygodniach zbierania podpisów i prowadzenia kampanii referendalnej sprawa znalazła swój pierwszy finał. Dokument przedstawiony 1 września przez Komisarza Wyborczego w Tarnobrzegu potwierdził, że referendum dotyczące odwołania Rady Powiatu Mieleckiego nie odbędzie się.
Wniosek został odrzucony, ponieważ liczba prawidłowo zweryfikowanych podpisów była niższa od wymaganej. Inicjatorzy zebrali ponad 11 tys. podpisów, jednak po sprawdzeniu ich poprawności część została zakwestionowana. Decyzja komisarza oznacza, że obecna Rada Powiatu Mieleckiego oraz starosta Kazimierz Gacek pozostają na swoich stanowiskach.
Buczek: „To jest normalna procedura weryfikacyjna”
O komentarz do decyzji poprosiliśmy Tomasza Buczka z Konfederacji, europosła, który wspierał inicjatywę referendalną i wielokrotnie pojawiał się w Mielcu podczas działań związanych ze zbieraniem podpisów. Na łamach Korso pochwalił on również działalność członków Ruchu Narodowego w związku z próbą odwołąnia Rady.
Jak podkreśla teraz, samo zainteresowanie mieszkańców było dużym sukcesem i znakiem, że wielu mieszkańców nie jest zadowolonych z pracy starosty i Rady:
Ponad 11 tys. mieszkańców powiatu mieleckiego zdecydowało się podpisać pod wnioskiem referendalnym. Wymagana liczba podpisów została zebrana. To, że część podpisów została odrzucona, to jest normalna procedura weryfikacyjna: część ludzi myli PESEL, podpisuje się nieczytelnie, podaje błędne adresy zamieszkania, bo w innym miejscu są wpisani do rejestru wyborców. Niestety nie udało się uzbierać tak dużego zapasu głosów.
Według europosła problemem nie była sama liczba osób popierających referendum, ale brak odpowiedniej rezerwy podpisów, która pozwoliłaby uniknąć skutków późniejszej weryfikacji.
Buczek wskazuje dwie przyczyny porażki
Tomasz Buczek wskazuje również dwa wydarzenia, które - jego zdaniem - miały wpływ na przebieg całej inicjatywy.
Pierwszym była śmierć radnego Łukasza Przybyły, który był członkiem komitetu referendalnego.
Powody wskazałbym dwa: pierwszy to śmierć pana radnego Łukasza Przybyły, który był przecież członkiem komitetu referendalnego. Było to dla nas szokiem i zadziałało demotywująco. Przez jakiś czas prowadzenie zbiórek na ulicach z tego powodu się nie odbywało
- tłumaczy Buczek.
Drugim czynnikiem, według europosła, była deklaracja starosty dotycząca braku konsolidacji szpitala mieleckiego z rzeszowskim.
Drugi powód to deklaracja starosty, że konsolidacji z Rzeszowem nie będzie. Zadziałało to demotywująco na mieszkańców
- mówi. Rezygnacja ze strategii, która zelektryzowała opinię publiczną, wytrąciła komitetowi z ręki główną broń. Choć jasno deklarowali, że może to być jedynie tymczasowa zmiana kierunku, a do ostatecznej konsolidacji i tak dojdzie, fala emoji w społeczeństwie opadła.
Inicjatorzy zapowiadają dalsze działania
Mimo że referendum nie dojdzie do skutku, inicjatorzy nie zamierzają kończyć swojej aktywności. Tomasz Buczek zapowiada dalsze obserwowanie sytuacji w powiecie.
Będziemy obserwować, czy starosta wywiąże się z tej obietnicy, podejmiemy też stosowne działania prewencyjne
Na razie nie wiadomo jednak, jakie dokładnie kroki zostaną podjęte. Inicjatorzy zapowiedzieli, że szczegóły przedstawią podczas konferencji prasowej, która została zaplanowana na 2 września. Może się więc okazać, że to nie koniec tej sprawy. W szpitalu wciąż trwają prace nad strategią naprawczą, a część związków zawodowych nie wyraża zgody na jej pełną treść.
Komentarze (0)