Reklama

Reklama

"Kierowca NIE mógł nas nie widzieć". Nowe fakty z tragedii w Katowicach!

Opublikowano: wt, 10 sie 2021 13:55
Autor: | Zdjęcie: screen z amatorskiego nagrania umieszczonego na Facebooku

"Kierowca NIE mógł nas nie widzieć". Nowe fakty z tragedii w Katowicach! - Zdjęcie główne

foto screen z amatorskiego nagrania umieszczonego na Facebooku

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Pojawiły się nowe fakty w przedmiocie tragedii, która wydarzyła się w ostatnią sobotę lipca w Katowicach. Jak ustalili śledczy kierowca musiał widzieć widzieć przejeżdżającą kobietę, a sami uczestnicy awantury przed pojazdem nie interesowali się szczególnie autobusem. To podważa linię obrony oskarżonego.

Jak poinformowała we wtorek Prokuratura Okręgowa w Katowicach, że wbrew linii obrony aresztowanego kierowcy autobusu miejskiego, z monitoringu wynika, że sam pojazd nie był w centrum zainteresowania uczestników awantury drogowej w Katowicach, której skutki były dramatyczne.

CZYTAJ TAKŻE:

O TEJ TRAGEDII JEST GŁOSNO! ZNANE SĄ WYNIKI SEKCJI ZWŁOK BARTOSZA S. Z LUBINA.

- Kierowca autobusu przyjął taką linię obrony, że kiedy zobaczył bijących się ludzi, miał wrażenie, że chcą zaatakować autobus i jego, jako kierowcę. Z nagrań wynika jednak, że autobus nie był w centrum zainteresowania tych ludzi.

- mówiła na konferencji prasowej, transmitowanej przez TVN24, Monika Łata prourator z Katowic. 

Tragedii z Katowic poświecony był także wczorajszy odcinek programu "Uwaga! TVN". To w tym materiale mogliśmy poznać relację partnera przejechanej kobiety.

Łukasz M., partner 19-letniej Barbary, przekonywał w programie, że ani on, ani pozostali uczestnicy awantury na jezdni, nie mieli zamiaru otwierać drzwi autobusu, ani tym bardziej robić krzywdy jego kierowcy. Mężczyzna pamięta tylko tyle, że biegł za pojazdem, który dosłownie ciągnął ciało potrąconej śmiertelnie kobiety. Po okołu 200 metrach znalazł miejsce, gdzie znajdowała się niezyjąca już jego partnerka. Jak twierdzi później już nie wiele pamięta, tyle tylko, że "trzymał Basię za rękę"

- Cała ta ekipa zaczęła biec za autobusem i krzyczeć. Przekrzykiwali się nawzajem, więc ciężko powiedzieć, co dokładnie krzyczeli. Po chwili było już widać, że jeden jej but leżał blisko, drugi kilkanaście metrów dalej, a po może dwustu metrach widać było jej ciało. Leżała w bardzo nienaturalnej pozycji. Nogę miała za głową, ręce powykręcane, czaszka rozłupana. To był dramatyczny, drastyczny widok.

- opisywał te dramatyczne chwile partner Basi. 

Katowiccy policjanci zatrzymali 31-letniego kierującego autobusem komunikacji miejskiej, który celowo wjechał w grupę osób znajdujących się na jezdni i doprowadził do śmierci 19-letniej kobiety. Do zdarzenia doszło w sobotę kilkanaście minut przed godziną 6 w rejonie ul. Mickiewicza i Stawowej. Na miejscu natychmiast pojawili się katowiccy policjanci, którzy podjęli pościg za kierującym autobusem odjeżdżającym z miejsca zdarzenia. Mężczyzna został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie.

31-latek był pod wpływem środków antydepresyjnych i przeciwbólowych. Będzie powołany kolejny biegły, którego zadaniem będzie ustalenie, czy te środki miały wpływ na zachowanie kierowcy. Kierowcy zostały postawione zarzuty: zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa dwóch innych osób. Mężczyzna częściowo się przyznał do winy. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.