Reklama

Gwoździe do trumien dla lokalnych przedsiębiorców! Lockdown oznacza upadek!

Opublikowano: ndz, 20 gru 2020 14:00
Autor: | Zdjęcie: FB Niskie Składki

Gwoździe do trumien dla lokalnych przedsiębiorców! Lockdown oznacza upadek! - Zdjęcie główne

foto FB Niskie Składki

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Branża turystyczna znalazła się "w potrzasku". Miało być mozolne wychodzenie z kryzysu gospodarczego, a jest całkowity lockdown i kolejne kłopoty finansowe na horyzoncie.

Przedsiębiorcy są oburzeni działaniami rządu. Zamiast powolnego luzowania obostrzeń fundowana jest "narodowa kwarantanna", która sprawi, że wiele biznesów upadnie, a ludzie stracą pracę. Na Facebooku akcji Niskie Składki tak jest wszystko opisywane:

"Według zapewnień i obietnic rządzących, po 28 grudnia planowany był powrót do podziału na strefy czerwoną oraz żółtą. Wskaźnik zakażeń z ostatnich dwóch tygodni mieści się nie tylko w granicy przewidzianej dla strefy czerwonej, ale zbliża się nawet do widełek przewidzianych dla strefy żółtej. W praktyce oznaczałoby to, że w powiatach ze strefy żółtej, otwarte byłyby restauracje, kina, teatry, sklepy, hotele czy siłownie, a w szkołach odbywałaby się nauka hybrydowa. 

Jednak mimo wcześniejszych obietnic, luzowania obostrzeń nie będzie. Tabelka z rozpiską restrykcji zniknęła również ze strony rządowej. Rząd całkowicie oszukał wszystkich Polaków, którzy uwierzyli w to, że istnieje jakakolwiek strategia walki z pandemią. 

Zgodnie z zapowiedziami rządu, przedłużone zostały dotychczasowe obostrzenia dotyczące branży gastronomicznej i fitness. Co więcej, według informacji do których dotarły media, rząd zamierza jeszcze bardziej zaostrzyć ograniczenia dla siłowni. W nowym rozporządzeniu mają znaleźć się zapisy, które mają sprawić, że siłownie zostaną bezwzględnie zamknięte, bez wyjątków.

Decyzja to również gwóźdź do trumny dla branży turystycznej i hotelarskiej. Przedsiębiorcy wskazują, że banki przestały kredytować firmy z branży turystycznej. Widmo bankructwa ciąży nawet nad znaną siecią Hoteli Gołębiewski. Całkowity lockdown dla tej branży oznacza jej śmierć.

Sytuacja najprawdopodobniej zmierzać będzie w jeszcze gorszym kierunku. Nie negujemy problemu jakim jest koronawirus. Ten działa na nas w sposób bezpośredni – zakażenia i zgony – jak i pośredni – ograniczenia i kryzys. Rząd przespał przygotowania do ograniczenia skutków bezpośrednich pandemii, o czym mogą świadczyć chociażby wysoki wskaźnik zgonów, a także tragiczny stan służby zdrowia. 

Niestety wszystko wskazuje na to, że nawet na skutki pośrednie rząd nie jest przygotowany. Co więcej, sam dokłada porządną cegłę do niszczenia polskiej gospodarki. 

Rządzący nie przedstawili żadnych argumentów chociażby za zamknięciem gastronomii. Zapytani, czy posiadają wyliczenia, że restauracje są źródłem zakażeń, odpowiedzieli, że… ogniska wirusa pojawiają się na weselach. W przypadku branży fitness, norweskie badania wykazały, że siłownie i kluby fitness mogą zostać otwarte. Badanie norweskich naukowców przeprowadzone na blisko 4 tys. osób, wykazało, że siłownie i kluby fitness stosujące podobne normy sanitarne do tych, które obowiązywały w Polsce w okresie letnim, nie stanowią podwyższonego ryzyka epidemicznego. Co więcej, ich otwarcie leży w interesie publicznego zdrowia. 

Ze strony rządu nie pojawiają się z kolei żadne argumenty za zamknięciem kolejnych branż. Żadne wyliczenia i głosy ekspertów, poza loterią ,,na chłopski rozum” ministrów."

Właściciele hoteli i stoków narciarskich nie mają złudzeń dla ich biznesów nadchodzi koniec. 

- Cały czas walczymy, jako gastronomia, jako hotelarstwo. Cały czas kłody pod nogi. Pytaliśmy miesiąc temu - czy możemy śnieżyć, możemy otwierać stoki, czy możemy żyć, bo są to ogromne koszty? Dostaliśmy informację, że tak, otworzymy Wam stoki do końca roku.

Kolejny przykład z Podkarpacia to stok Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który może przynieść aż milion złotych straty.

Właśnie w niedzielę, 20 grudnia, od godziny 12 stok w Przemyślu jest czynny, a miłośnicy nart będą mogli szusować do godziny 21.

Straty, których nie odrobią!

Hotelarze przyznają, że jesień i zima to dla nich już stracony czas. Brak gości w czasie przerwy świątecznej oraz ferii zimowych odbije się na ich biznesie. Na pewno żadna tarcza antykryzysowa nie zniweluje wyrwy w budżetach.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • rok temu | ocena +0 / -1

    ako

    Kochani kazdy kontakt obcych sobie ludzi to zagrożenie dla zdrowia i zycia , można zrezygnować z hoteli pobytu w górach i jazdy na nartach , swiat sie nie zawali , nikt nie upadnie stoki bedę dalej działać , hotele też .... wstrzymanie się od zarobku na kilka miesiecy przy wcześniejszych zyskach uzyskiwanych przez la... Rozwiń