reklama

200 miejsc pracy i samoloty rozbierane w Mielcu. StarLinx Aero chce działać na lotnisku

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

200 miejsc pracy i samoloty rozbierane w Mielcu. StarLinx Aero chce działać na lotnisku - Zdjęcie główne
Autor: Jb
Zobacz
galerię
36
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościNa mieleckim lotnisku podpisano list intencyjny dotyczący współpracy z firmą StarLinx Aero. Spółka planuje uruchomić tu centrum demontażu samolotów, odzysku części i wprowadzania ich ponownie na globalny rynek lotniczy. W planach jest także stworzenie blisko 200 miejsc pracy.
reklama

Dziś w nowym hangarze na lotnisku w Mielcu odbyła się konferencja prasowa oraz podpisanie listu intencyjnego dotyczącego współpracy mieleckiego lotniska z firmą StarLinx Aero. W wydarzeniu uczestniczyli m.in. Jakub Cena, prezes zarządu spółki Lotnisko Mielec Sp. z o.o., Radosław Swół, prezydent Mielca, Kamil Ziaja, CEO StarLinx Aero, oraz Marcin Rosochacki, COO firmy.

StarLinx Aero zajmuje się demontażem samolotów wycofywanych z eksploatacji, leasingiem, logistyką części oraz ich dalszą sprzedażą. Firma ma siedzibę w rejonie Jasionki, w Podkarpackim Parku Naukowo-Technologicznym Aeropolis, a w sierpniu 2026 roku ogłoszono strategiczne plany i podpisanie listu intencyjnego dotyczącego uruchomienia centrum demontażu właśnie na lotnisku w Mielcu.

reklama

Podczas spotkania podkreślano, że firma StarLinx działa w branży wycenianej na 9 mld, zajmuje się logistyką części.

Ostatni lot do Mielca

Model działalności firmy zakłada, że samoloty kończące swoją eksploatację nie będą trafiać na tradycyjne złomowiska. Zamiast tego mają wykonywać swój ostatni lot na lotnisko w Mielcu. Tutaj będą demontowane, a sprawne i wartościowe podzespoły - po rygorystycznej kontroli, serwisie i certyfikacji - mają wracać na globalny rynek części zamiennych, czyli aviation aftermarket.

Firma zajmuje się głównie samolotami wąskokadłubowymi, takimi jak Airbus A320 czy Boeing 737. Jak wskazywano podczas konferencji, obecnie do zakupu oglądanych jest 14 maszyn, w tym Boeing 737 w konfiguracji 700 oraz Airbusy A300 i A320.

reklama

Rynek lotniczy jest bardzo kosztochłonny. Jesteśmy po to, by dostarczać liniom lotniczym najlepsze części w najlepszych cenach, w odpowiednim czasie i w odpowiednich miejscach

- mówił przedstawiciel StarLinx Aero.

Marcin Rosochacki podkreślał, że samoloty wąskokadłubowe, których na świecie lata dwadzieścia kilka tysięcy, wykonują najwięcej lotów, dlatego najczęściej muszą być serwisowane. Tylko w tym roku ze służby ma odejść około 6000 samolotów, ale - jak zaznaczano - to wciąż niewiele wobec ogromnego zapotrzebowania na nowe maszyny. Z tego powodu konieczne jest dalsze serwisowanie samolotów, które pozostają w eksploatacji.

Samolot, który lata 10 lat, jest w połowie swojego życia. Posiada 80 proc. części, które już zostały wymienione przynajmniej kilka razy

reklama

- mówił Rosochacki, odnosząc się do skali kontroli i wymian części w lotnictwie i wskazując pole działalności firmy.

Lotnisko gotowe, ale będzie dodatkowa infrastruktura

Jakub Cena, prezes mieleckiego lotniska, zapewnił, że już teraz obiekt jest przystosowany do tego, aby firma mogła rozpocząć swoją działalność. Jednocześnie na lotnisku ma powstać dodatkowa infrastruktura przygotowana specjalnie pod potrzeby StarLinx Aero.

Kamil Ziaja, CEO firmy, podkreślał dużą wagę współpracy z mieleckim lotniskiem. Spółka chce, aby Mielec stał się miejscem cyklicznej działalności związanej z demontażem samolotów i odzyskiem części.

reklama

W naszym biznesie 1,5 miesiąca to długo, a tyle czekaliśmy na podpisanie tego listu. Doczekaliśmy się. Teraz pracujemy nad tym, byśmy mogli u państwa wylądować pierwszym samolotem i byśmy mieli biznes cykliczny, aby w Mielcu lądowało przynajmniej kilkanaście samolotów rocznie. Nasz biznes jest na takim etapie, że myślimy, by z państwem rozbierać i wracać do obiegu części, bo to jest najbardziej ekologiczny sposób, ale chcemy także w przyszłości mieć całą bazę MRO, czyli taką bazę, która naprawia te samoloty i je recertyfikuje dalej do latania, ale też naprawia silniki lotnicze

- mówił Kamil Ziaja.

Jak zapowiedziano, te działania mają być realizowane w najbliższych kilkunastu miesiącach.

Blisko 200 miejsc pracy i współpraca ze szkołami

W planach rozwoju do 2028 roku przewidziano stworzenie około 200 nowych miejsc pracy w regionie. Firma będzie potrzebować pracowników zajmujących się rozbiórką samolotów, kontrolą części, logistyką, obsługą techniczną oraz inżynierów.

Marcin Rosochacki zapewniał, że potrzebni będą specjaliści, a już teraz trwa współpraca w zakresie klas lotniczych. Planowana jest także współpraca ze szkołami w zakresie kształcenia przyszłej kadry. Mowa również o stypendiach dla osób podejmujących staże.

Panu Kamilowi rekomendowałem współpracę z Mielecką Agencją Rozwoju Regionalnego

- mówił Marcin Rosochacki.

Jak będzie wyglądać demontaż samolotu?

Całkowity demontaż jednego samolotu ma zajmować około miesiąca. W pierwszej kolejności wymontowywane będą silniki, które następnie mają być przewożone dalej samolotem cargo. Kolejne elementy będą trafiać do serwisów, warsztatów certyfikujących albo firm zajmujących się przetwarzaniem surowców wtórnych.

Rosochacki wyraził również zadowolenie z tego, że wokół lotniska budowana jest infrastruktura drogowa, ponieważ sprzyja ona planowanym działaniom logistycznym.

Po wyjęciu silników kilkunastu naszych mechaników w około miesiąc wyjmie ponad 100 dużych części, które wrócą na rynek. Rozpocznie się od podwozia, awioniki, hydrauliki, osprzętu silnika, elementów wnętrza, aż z samolotu zostanie kadłub i skrzydła. Skrzydła zostaną zdjęte, kadłub podzielony na dwie albo trzy części i te elementy z tego lotniska wyjadą do zaprzyjaźnionych firm, które w Mielcu będziemy chcieli ze sobą połączyć. Te firmy zajmą się przerabianiem surowców wtórnych, tj. aluminium, kompozytów, czyli ostateczną częścią życia samolotu. Część wyjętych części wróci na rynek zaraz po wyjęciu, ale większość z nich będzie wysyłana do warsztatów, które recertyfikują te części. Po takiej recertyfikacji będą mogły latać dwa lub trzy lata

- wyjaśniał Marcin Rosochacki.

Prezydent Mielca: mamy takie lotnisko

Radosław Swół, prezydent Mielca, wyraził radość z powodu rozwoju lotniska i planowanej współpracy. Jak podkreślał, Mielec ma potencjał, który powinien być mocniej pokazywany w kraju.

Robimy takie eventy, by pokazać Polsce, że mamy takie lotnisko. Często spotykam się ze zdumieniem, że tutaj w Mielcu mamy takie lotnisko. (...) Standard lotniczy cały czas się rozwija i to też powinno dotykać Mielca. Firma, którą zaprosiliśmy do współpracy, reprezentuje ludzi, którzy zdobywali doświadczenie na całym świecie w branży, która już teraz jest bardzo wysoko wyceniana. Oni chcą i myślą o Mielcu jako o bazie do prowadzenia działalności part out. Mamy pas startowy, który pozwala bezpiecznie wylądować samolotom cargo. To jest pas, który pomoże przyjąć samolot typu 949 z całym załadunkiem. Mamy wsparcie województwa, jeśli chodzi o spore dofinansowanie. To jest wszystko po to, by Mielec budował swoją drugą pozycję, jeśli chodzi o Podkarpacie, natomiast jesteśmy numerem jeden, jeśli chodzi o general aviation. Nie zamierzamy zmarnować tej szansy

- mówił prezydent Radosław Swół.

Podpisany list intencyjny ma być początkiem dalszych przygotowań do uruchomienia działalności StarLinx Aero w Mielcu. Jeśli plany zostaną zrealizowane, mieleckie lotnisko może stać się miejscem, do którego będą trafiać wycofywane z eksploatacji samoloty, a region zyska nowe miejsca pracy oraz kolejny projekt związany z przemysłem lotniczym.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Artykuł pochodzi z portalu korso.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo