To Unia broniła wyniku w Sanoku!
Opublikowano: Aktualizacja:
Autor: Marian Struś | Zdjęcie: Tomasz Sowa
foto Tomasz Sowa
reklama
Przeczytaj również:
SportPożegnanie sanoczan z sezonem zasadniczym wypadło całkiem przyzwoicie. Bardzo niewiele brakowało, aby w meczu z Unią Oświęcim gospodarze urwali co najmniej 1 punkt rywalowi. Ostatecznie przegrali 3-4, ale w końcowych fragmentach meczu goście dwukrotnie „wracali z dalekiej podróży”, szczęśliwie broniąc wyniku. Szkoda, że nie skończyło się to happy endem. Ale i tak sanocka młodzieżówka pokazała, że potrafi stawić dzielny opór nawet drużynie mistrza Polski.
reklama
TEXOM STS SANOK – UNIA OŚWIĘCIM 3-4 (2-2, 0-1, 1-1)
1-0 Konrad Filipek-Filip Sienkiewicz (0.18)
1-1 Daniel Olsson Trkulja-Sam Marklund-Andreas Soderberg (5.28)
1-2 Michał Kusak-Christofer Liljewall- Lauri Huhdanpaa (12.22)
2-2 Jakub Bukowski-Bartosz Florczak, Filip Sienkiewicz (15.34)
2-3 Lauri Huhdanpaa-Sam Marklund-Andreas Soderberg (30.55, 4/5)
2-4 Anton Holm-Erik Ahopelto-Carl Ackered (46.48)
3-4 Karol Biłas-Konrad Filipek-Jakub Bukowski (53.30, 5/4)
TEXOM-STS: Świderski – Biłas, Florczak; J. Bukowski, Sienkiewicz, Filipek – J. Musioł, Niemczyk; Bryzgałow, K. Bukowski, Koczera – Hrużek, Ginda; Dulęba, Fus, Czopor. Trener: Bogusław Rąpała.
UNIA: Płonka (od 31.22 Kowalówka) – Soderberg, Ackered; Marklund, Danil Olsson Trkulja, Holm – Vertanen, Dyukow; Ahopelto, Heikkinen, Karjalainen – Bezuska, Kolusz; Huhdanpaa, Kusak, Liljewall – Wajda, Prusak. Trener: Antti Karhula.
SĘDZIOWIE: Andrzej Nenko i Krzysztof Kozłowski (główni), Eryk Szwiertnia i Michał Kret (liniowi). KARY: 10-14 minut. STRZAŁY: 23-45. WIDZÓW: 1.200.
Już po składzie Unii można było się zorientować, że strategia Unii na ten mecz będzie polegać na sięgnięciu po wygraną, ale nie za wszelką cenę oraz unikanie sytuacji kontuzjogennych. Mając to na uwadze, wolne dostali na to spotkanie: bramkarz Linus Lundin, obrońca Miłosz Noworyta i trzej napastnicy: Krystian Dziubiński, Kamil Sadłocha i Łukasz Krzemień, a także: Radosław Galant i Kalle Valtola, którzy po kontuzjach jeszcze nie doszli do pełni zdrowia.
Mecz zaczął się jak żaden inny w Sanoku. Już w 18 sekundzie sanoczanie objęli prowadzenie. Po wygraniu wznowienia przez Sienkiewicza, krążek trafił do ustawionego na środku tercji obronnej gości Filipka, który szybkim, precyzyjnym strzałem pokonał Płonkę. Goście wyrównali w 7 minucie. Daniel Olsson Trkulja wjechał przed sanockiego obrońcę, dostał idealnie na kij krążek od Marklunda i będąc sam na sam z Świderskim, umieścił go w siatce.
W 10 min. gola na wagę objęcia prowadzenia mógł dla Unii zdobyć Kusak, jednak z bliska strzelił prosto w bramkarza STS-u. Zrehabilitował się bardzo szybko, bo już w 13 minucie, zdobywając swego pierwszego gola w ekstralidze. Popisał się ładnym wejściem na krążek skierowany przez Huhdanpę i precyzyjnym strzałem w róg sanockiej bramki. Gospodarze nie zamierzali odpuszczać.
W 16 min, po wygranym przez Sienkiewicza wznowieniu, krążek trafił do Florczaka, ten wyłożył go do boku J. Bukowskiemu, który pięknym strzałem z bulika w okno bramki rywala „ustrzelił” Płonkę. I tak padł gol wyrównujący, który dał kibicom nadzieję, że to nie będzie mecz pod dyktando mistrza! W końcówce goście podjęli wysiłek, aby na przerwę zejść z prowadzeniem. W 19 min. Heikkinen pomknął po skrzydle, kończąc swój rajd strzałem, ale Świderski świetnie interweniował.
W tej samej minucie spod niebieskiej z dużym zamachem huknął Vertanen, ale i to uderzenie nie zaskoczyło bramkarza STS-u. I tuż przed syreną sprytnie uderzył z kąta Huhdanpaa, tym razem Świderski też był na posterunku. Tercja zakończona wynikiem 2-2. I kto by się tego spodziewał?
To było ważne, która z drużyn wyjdzie na prowadzenie. Najpierw próbował szczęścia Dyukow, strzelając spod bandy, jednak Świderski niczym muchę schwytał gumę do łapaczki. W rewanżu z koła bulikowego mocno uderzył J. Bukowski, ale Płonka zdołał sparować to uderzenie. Z kolei strzał Heikkinena, też z dość dużego kąta, zdołał odbić do boku Świderski. Gdy w 29.17 min. na karę odesłany został Ackered, ruszyli na przeciwnika sanoczanie.
W pośpiechu Sienkiewicz stracił pod bandą w swojej tercji obronnej krążek, co wykorzystali rywale, jadąc 2 na 1 na bramkę Świderskiego. Akcję zakończył precyzyjnym strzałem Huhdanpaa, po którym krążek odbił się od wewnętrznej strony poprzeczki i wylądował w siatce. Szkoda, bo gol po pechowej stracie krążka, w dodatku zdobyty przez przeciwnika grającego w osłabieniu. Trzeba przyznać, że sporo krwi popsuł gospodarzom Huhdanpaa, do niedawna jeszcze napastnik Texom STS. Był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem na tafli.
W 37 min. stanął on przed szansą na zdobycie kolejnego gola, na szczęście trafił w słupek. W samej końcówce, gdy w boksie kar wylądował Florczak (36.53 min.) bardzo bliski podwyższenia wyniku dla Unii był Karjalainen. Po jego strzale, krążek odbił się od łapaczki Świderskiego, uderzył w poprzeczkę i na szczęście poszybował w górę. Tercja 1-0 dla gości, ukazująca, że w tym meczu wszystko jest jeszcze możliwe.
Trzecia tercja rozpoczęła się od wymiany ciosów. Zaczął Ahopelto, który uciekł przy bandzie sanockim obrońcom, ale krążek po jego strzale schwytał Świderski. W 44 min. dynamicznie uderzył z pola bulikowego Kowalczuk, lecz trafił prosto w bramkarza. W 47 min. udała się gościom akcja zespołowa, podczas której krążek latał jak po sznurku. W jej końcówce Ahopelto wyłożył na czystą pozycję Holmowi, który nie miał szans, aby się pomylić.
Ucieczka z wynikiem na 4-2 uspokoiła unitów, ale nie podłamała gospodarzy. W 52 min. z szybką kontrą przy bandzie wyskoczył K. Bukowski, skrócił kąt i uderzył, niestety, minimalnie obok słupka. Gdy w 52.25 min. na ławkę powędrował Ackered, sanoczanom zapaliła się lampka z napisem: „teraz albo nigdy”. Minutę i 5 sekund później w dobrej sytuacji znalazł się Filipek, strzelając na bramkę Unii. Kowalówka zdołał jakimś cudem odbić gumę, ale przy dobitce Biłasa był już bezradny.
Kontaktowy gol na 3-4 jeszcze bardziej podniósł adrenalinę u podopiecznych trenera B. Rąpały. Ale też podziałał mobilizująco na ich rywali. W 57 min. Heikkinen był bliski rozstrzygnięcia meczu i w tej samej minucie mógł zrobić to Kusak, ale w obydwu przypadkach krążek po ich strzałach lądował na słupku. Emocje sięgnęły zenitu, gdy w 58.03 min. na ławkę kar odesłany został Heikkinen, po spowodowaniu upadku Florczaka.
Groźny strzał na bramkę Unii oddał Biłas, ale Kowalówka zdołał odbić krążek. Na 29 sekund przed końcową syreną zjechał z bramki Świderski i 6 na 4 zaatakowali sanoczanie. Wzięli rywali w kleszcze i krążek przemieszczał się z kija na kij, oczekując na wypracowanie jak najlepszej pozycji do strzału. Gdy zamach przed końcowym uderzeniem wykonywał Florczak, wydawało się, że to musi być bramka. Niestety, tym razem szczęście uśmiechnęło się do Unii.
Szkoda, bo tak bardzo ten wyrównujący gol był potrzebny tu, w Sanoku. Gol, który w dogrywce, bądź w rzutach karnych, mógł przesądzić nawet o wygranej STS-u. Na zakończenie rundy zasadniczej! Jak bardzo smakowałoby takie zwycięstwo. Zwycięstwo nad aktualnym mistrzem Polski! I nieważne, że w niepełnym składzie.
Bo wtedy sanoccy kibice od razu powiedzieliby: „…a gdybyśmy tak my zagrali w składzie z początku sezonu: z Karlssonem, Tamminenem, Huhdanpą, Kallionkielim, Strzyżowskim, Rockim, Karnasem, Doboszem… Sanocka młodzieżówka doskonale wiedziała, że w ostatnim meczu rundy zasadniczej przed własną widownią musi dać z siebie wszystko i powalczyć o jak najlepszy wynik. I tak zrobiła, za co usłyszała od swoich kibiców” Dzię-ku-je-my!
reklama
reklama
reklama
Artykuł pochodzi z portalu korsosanockie.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Polecane artykuły:
wróć na stronę główną
ZALOGUJ SIĘ
Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM
e-mail
hasło
Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE
reklama
reklama
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.