Reklama

Grzegorz Lato razem z Korso na Mundial 2022. Z legendą Stali Mielec i polskiej piłki nożnej rozmawiamy o meczu z Chile i zbliżających się mistrzostwach świata

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport W kadrze narodowej zagrał 100 razy i strzelił 45 goli, na swoim koncie ma udział w trzech turniejach mistrzostw świata, gdzie dwa razy zajął trzecie miejsce i raz został królem strzelców. Złoty i srebrny medalista igrzysk olimpijskich, a także legenda Stali Mielec - dwukrotny mistrz Polski, król strzelców polskiej ekstraklasy i były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. O kim mowa? Tak to Grzegorz Lato, z którym będziemy komentować najważniejsze wydarzenia na Mistrzostwach Świata w Katarze. Na pierwszy ogień... ostatni sprawdzian, czyli mecz z Chile.

Panie Grzegorzu, jak się podobał mecz z Chile...

Grzegorz Lato: - Mój komentarz będzie krótki: wygraliśmy i tyle. Nie ma o czym dyskutować. Przede wszystkim myślałem, że Czesław Michniewicz w pierwszych 45 minutach da zagrać tym piłkarzom, których przewiduje do pierwszej jedenastki, a potem wykorzysta sześć zmian na testy. Tak to mieliśmy granie tych, którzy ostatnio w ogóle nie mieli żadnych minut na murawie.

W pomeczowej rozmowie Grzegorz Krychowiak przyznał, że: "My tak będziemy grać, bo ta gra przynosi nam efekty. Nie oczekujcie od nas, że będziemy grać pięknie w piłkę, bo taka gra nie przynosiła nam efektów. Ten sposób gry, odpowiednia defensywa, przesuwanie, walka, zaangażowanie i pół sytuacje, które sobie stworzymy i wykorzystamy, to w ten sposób będziemy wygrywać spotkania". Co Pan na to?

- Niech Grzegorz Krychowiak popatrzy w lustro. Niech zobaczy, jak wyglądała ta gra i co wmawia ludziom.

Z Meksykiem na pewno zagramy w zupełnie innym zestawieniu osobowym. Czyli możemy się też spodziewać nieco innej postawy kadrowiczów?

- Zobaczymy do wtorku. Może się jeszcze wiele wydarzyć. Przede wszystkim mecz, meczowi nie jest równy. Atmosfera mistrzostw, gra "o coś", bo już w pierwszym spotkaniu trzeba zgarnąć trzy punkty. Z drugiej strony kilku piłkarzy pewnie zagra, a bez rytmu meczowego trudno jest utrzymać formę. Kolejna sprawa od dekady w kadrze obracają się głównie te same nazwiska, mało jest "świeżej krwi". Jeszcze teraz ponownie mamy w kadrze takich piłkarzy jak Kamil Grosicki, czy też Artur Jędrzejczyk. Kiedy Kazimierz Górski został selekcjonerem, to wymienił 80 procent zawodników, nie bał się stawiać na młodych. Przed mistrzostwami w 1974 roku do pierwszej jedenastki dał młodziutkiego Władysława Żmudę, który z Jurkiem Gorgoniem stworzył twardą obronę. Zresztą trener Brazylijczyków mówił, że gdyby miał takich obrońców, jak Gorgoń-Żmuda to zdobyłby mistrzostwo świata.

Właśnie, jaka jest Pana ocena szans Biało-Czerwonych na mundialu?

- Boję się, że czeka nas stały scenariusz z mistrzostw dwudziestego pierwszego wieku, czyli mecz otwarcia, o wszystko i o honor. Tym bardziej że nie ma słabych drużyn narodowych. Widać to nawet po piłce klubowej, gdzie mistrz Polski jedzie do Luksemburga, Kazachstanu i przegrywa. Gdzie jest polska piłka nożna?

Widziałem fragmenty meczu towarzyskiego Arabii Saudyjskiej i nie są to "kelnerzy", choć mają pewne niedostatki...

- Nie ma "kelnerów" i powtarzam to od dłuższego czasu: Arabia Saudyjska też będzie groźna, ale na razie trzeba się skupić na pierwszej przeszkodzie: Meksyku.

Na koniec pytanie o mecz otwarcia z 1974 roku. To było pewnie genialne uczucie, po tylu latach Polska na mundialu, mocna grupa, nikt na was nie stawiał i ograliście na dzień dobry Argentynę.

- W grupie Włochy, Argentyna, które miały wygrywać i Haiti oraz my, mieliśmy od nich dostawać lekcje. Nagle okazało się, że to my ich lejemy i rozdajemy karty. Już po spotkaniu z Argentyną pisano, że nikt nie gra na tych mistrzostwach z taką fantazją i polotem. Prawdziwi fachowcy wskazywali, że możemy być w najlepszej czwórce turnieju i tak też się stało. Argentyna - mocny początek i po ośmiu minutach było 2:0. W drugiej połowie "dobiłem" rywala, który miał nas podobno załatwić.

Kolejna seria komentarzy króla strzelców Mundialu 1974 już po otwarciu Mistrzostw Świata 2022.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zaloguj się aby otrzymać dostęp do treści premium

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy