Jadąc drogą z Myczkowiec do Soliny, a dokładnie obok parkingu u podnóża nieczynnego kamieniołomu w Bóbrce, za wodami Jeziora Myczkowieckiego można zobaczyć wśród drzew na polanie serce. Wiąże się ono z właścicielami Hotelu Solinianka. Ona Polka, a on z Indii. Zakochali się, a na swoje miejsce na ziemi wybrali… Bieszczady! Po pewnym czasie chcieli swoją krainę pokazać swoim znajomym i zaczęli budować hotel, ale nie standardowy ze ścianami od linijki. Chcieli stworzyć miejsce, w którym rzeczywiście ich goście będą mogli odpocząć od pędzącego życia, uleczyć skołatane nerwy, doznać masaży rodem z Indii. Tak powstało SPA.
Po pewnym czasie po długich rozmowach udało im się dokupić kilka hektarów ziemi wraz z lasem sięgającym do szczytu góry Suche Berdo. Chcieli tam wybudować kolej linową, gdzie w zimie można by jeździć na nartach, a przez cały rok z wieży widokowej na szczycie podziwiać dwie zapory wodne: w Myczkowcach i Solinie oraz (...) CZYTAJ DALEJ
Komentarze (0)