Giovanna Jakimowicz: Panie Wiktorze, ze względu na sytuację w kraju chcę zacząć od kwestii bezpieczeństwa. Po alarmie, który usłyszeliśmy kilka tygodni temu było wiele głosów w naszych komentarzach, że nawet kiedy nastąpił alarm, wielu pracowników nie odeszło od taśm produkcyjnych, że polecenia służb nie zostały. Tutaj mówię oczywiście o Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Dlaczego tak się stało?
Wiktor Cichoń: Ciężko mi powiedzieć, dlaczego tak się stało. W Specjalnej Strefie Ekonomicznej Euro-Park Mielec przy Wojska Polskiego 3, funkcjonuje 100 przedsiębiorstw. Każde z tych przedsiębiorstw jest niezależną spółką, niezwiązaną najczęściej w żaden sposób z Agencją Rozwoju Przemysłu, więc my nie mamy żadnego wpływu dyscyplinującego na te spółki.
Właściciele tych spółek powinni mieć wdrożone metody postępowania. Natomiast my jesteśmy właścicielem tylko i wyłącznie infrastruktury na tym terenie, więc przede wszystkim infrastruktury drogowej i okołodrogowej. No i w tym zakresie odpowiadamy za bezpieczeństwo przemieszczania się. Natomiast nie mamy żadnego wpływu na to, co robią pracodawcy, jak postępują z pracownikami, jakie wdrażają procedury.
A pan jako dyrektor mógłby zadzwonić czy w inny sposób skontaktować się z daną firmą i upomnieć ją, zwrócić uwagę na to, że procedury bezpieczeństwa powinny być wdrożone na terenie SSE Mielec?
Pani redaktor, zawsze mogę zadzwonić, tak samo jak mogę zadzwonić do pani i możemy sobie sympatycznie na jakiś temat porozmawiać. Natomiast tak samo jak na panią nie mam żadnego wpływu dyscyplinującego, tak samo nie mam wpływu dyscyplinującego na żadnego z prezesów spółek, które są ulokowane przy Wojska Polskiego.
To by było raczej takie przyjacielskie poradzenie, tak?
Myśmy przyjacielsko poradzili. Przesłaliśmy informacje dotyczące procedur bezpieczeństwa, zawiesiliśmy również te informacje na naszej stronie w mediach, więc wpływamy, ale nasz wpływ ma charakter miękki i edukacyjny. Natomiast nie mamy żadnego wpływu sankcyjnego.
Obszar bezpieczeństwa jest poza waszą jurysdykcją?
Tak.
Kto mógłby tutaj nałożyć jakieś sankcje na firmy w tym obszarze?
Nie chciałbym się wypowiadać w temacie sankcji, natomiast za bezpieczeństwo odpowiada miasto i odpowiada ewentualnie starostwo, plus oczywiście rząd polski. Więc to są inne kategorie podmiotów, które czy to za bezpieczeństwo fizyczne, czy za regulacje dotyczące ewentualnych sankcji odpowiadają. My tutaj niestety jako Agencja Rozwoju Przemysłu możemy jedynie sugerować.
Ciągle pozostaniemy w tym temacie, ponieważ Nowa Nadzieja zwróciła się do ARP, głównie do państwa jako do oddziału mieleckiego, zauważając, że na strefie mamy tylko cztery schrony, miejsca ukrycia, dodatkowo o trudnej dostępności. Jak państwo mogą zadbać o bezpieczeństwo pracowników?
Jesteśmy właścicielami jedynie infrastruktury drogowej na strefie i okołodrogowej. Nie jesteśmy właścicielami bunkrów, nie jesteśmy właścicielami miejsc schronienia, więc to leży w gestii innych jednostek. Tam są cztery bunkry, z tego co wiem, mocno historyczne. Jeden tylko odwiedzałem z przyczyn kulinarnych, natomiast pozostałe trzy, z tego co wiem, są niefunkcjonalne. To w ogóle nie leży w naszej gestii, niestety.
Co pan zrobił, gdy dotarły do pana informacje o alarmie?
Miałem tę przyjemność lub nieprzyjemność, że byłem za granicą, więc zupełnie mnie to ominęło. Natomiast w budynku ARP mamy bardzo jasne procedury. Mamy regulamin postępowania w przypadku alarmu, także wiemy, jak działać. Mamy osoby, które są odpowiedzialne w tym zakresie, i mamy punkt zbiórki. Także jeśli chodzi o nas, jesteśmy w 100% zdyscyplinowanym pracodawcą i instytucją odpowiadającą za...
Nasza Specjalna Strefa Ekonomiczna jest szczególnym miejscem. Też mieliśmy takie sygnały z Rosji, że bylibyśmy na celowniku jako pierwsi, w razi ataku. Możemy jakoś systemowo zwiększyć bezpieczeństwo pracowników?
Powiem tak. Odpowiednie służby odpowiednio zabezpieczają na odpowiednim poziomie. Jesteśmy w stałym kontakcie.
Dyplomatycznie.
Dyplomatycznie.
W takim razie przejdziemy do biznesu. Trzecie miejsce pod względem wartości inwestycyjnej w całym kraju dla naszej strefy ekonomicznej to na pewno duży sukces. Jak rozkładają się te środki i co w przyszłości?
Tak, jest to ogromny sukces. Pierwszy raz w historii osiągnęliśmy taki wynik jeszcze przed końcem roku. Z tego, co wiem, ten wynik jeszcze zostanie przebity, zostanie jeszcze nieco zwiększony. To, że z okolic 10. miejsca w ostatnich latach pod względem wartości nakładów inwestycyjnych przeszliśmy na podium lub okolice podium, jest niezwykle satysfakcjonujące. Co do tego nie ma wątpliwości.
Bardzo satysfakcjonujące również w tym kontekście bezpieczeństwa, o którym pani wspomniała i od którego rozpoczęliśmy. Duża część tych nakładów to inwestycje w bezpieczeństwo, inwestycje w strategiczne dla Polski przedsiębiorstwa, w strategiczne technologie i w technologie dual use. Dzięki temu, że Agencja wspiera te inwestycje, myślę, że jako wszyscy Polacy będziemy mogli się niedługo czuć zdecydowanie bezpieczniej.
Wartość samych inwestycji związanych z Defence Dual Use w tym roku to już jest przeszło miliard złotych. Są to niemałe kwoty, a jeszcze nie skończyliśmy roku.
A w przyszłym roku jakieś plany? Mamy już jakieś zwiastuny?
U nas procedury trwają miesiąc. Sama decyzja o wsparciu, czyli przyznanie zwolnienia podatkowego, to jest kwestia miesiąca. Natomiast proces inwestycyjny w przypadku budowy fabryki za setki milionów złotych czy setki milionów dolarów, bo takie fabryki również wspieramy, to proces trwający latami. To są decyzje na poziomach zarządowych, na poziomach właścicieli, również na przykład w Kanadzie czy w Stanach Zjednoczonych, więc to jest długi proces.
Natomiast my wspieramy inwestorów, zarówno polskich, lokalnych, jak i zagranicznych. Chociażby teraz mamy inwestora z Australii. Jeszcze nie miałem przyjemności z Chińczykami, natomiast mamy dużo egzotycznych spotkań.
Mamy spotkania z sukcesami z antypodów. Niedługo będziemy ogłaszać decyzję o wsparciu i lokacji nowego przedsiębiorcy. Mamy rozmowy z Ameryką Północną, Południową, rozmowy z Azją, bardzo intensywne, więc ten konglomerat jest naprawdę duży.
Prezydent gości obecnie na Filipinach. Czy ten kraj już u nas rozwija swój biznes?
Filipin jeszcze u nas nie było. Ale wszystko przed nami. Obecnie liczymy na Tajwan. Jest dużo działań. Generalnie nasze ekonomie, nasze gospodarki się zbliżają. Niedługo będę uczestniczył w kolejnej misji na Tajwan. Będą ogromne inwestycje tajwańskie w Polsce.
Mam nadzieję, że część z nich również zostanie ulokowana na Podkarpaciu. Zobaczymy. Pracujemy nad tym ciężko.
Dobrze. A czy te rozmowy wiążą się z dronami i naszą doliną dronową?
O doliną dronową już się stajemy. I to są dwie inicjatywy idące symultanicznie. Mam nadzieję, że te inicjatywy będą się wspierały. Tutaj jest synergia pomiędzy tymi dwoma koncepcjami. Zresztą one nie są konkurencyjne w żaden sposób. To jest trochę inne podejście.
Powiem tak: duża część tego miliarda, chociażby w tym roku, ma zastosowanie w dronach. Może nie jest to coś, co pojawia się na okładkach gazet i czym się bardzo głośno chwalimy, ale wspieramy technologie, które są ściśle związane z technologiami bezzałogowych systemów lotniczych czy generalnie z technologią związaną z dronami. Chodzi głównie o dual use czyli te same rozwiązania są stosowane w przemyśle cywilnym, jak i przy odpowiedniej modyfikacji, przy pewnej zmianie, również certyfikacji, mogą być zastosowane w przemyśle zbrojeniowym. Zresztą to jest siła polskiej gospodarki, polegająca na tym, że w razie niebezpieczeństwa możemy bardzo szybko ten „wihajster” przestawić i stać się groźni.
Czyli na co dzień te technologie są nam przydatne w rozwoju, życiu codziennym, zaś w czasie zagrożenia mogą być szybko zmodyfikowane i nas bronić?
Dokładnie tak.
Zapytam też o firmę StarLynx Aero, o której tutaj wcześniej rozmawialiśmy. Wiemy, że firma gromadzi fundusze na start. Jak pan uważa, czy taki biznes byłby dobry dla Mielca? Mówimy tutaj o rozbiórce samolotów. Wiele osób ma wątpliwości wskazując, że miasto stanie się składowiskiem odpadów i obniży to jego rangę i prestiż. Czy pan podziela te obawy?
Powiem tak. Z szerokiego punktu widzenia na Podkarpaciu lokuje się prawie 90 procent polskiego przemysłu lotniczego. Kompetencje lotnicze mamy w swoim DNA. Więc potrafimy składać, pewnie potrafimy również rozbierać. Nie jestem specem od tego drugiego elementu. W pierwszym staram się już jakoś specjalizować, natomiast drugi jest mi w dalszym ciągu trochę obcy.
Natomiast jestem oczywiście po rozmowach z firmą StarLynx Aero. Wydaje mi się, że jest to ciekawy temat.
My jako Agencja Rozwoju Przemysłu nie jesteśmy jeszcze na tym etapie, w którym możemy udzielić jej wsparcia. Firma nie jest jeszcze na etapie, na którym takie wsparcie możemy zaoferować, ponieważ naszym głównym motorem, czy naszym głównym produktem, są zwolnienia podatkowe. Firma, o której mówimy, jest jeszcze na wczesnym etapie pozyskiwania środków inwestycyjnych.
Natomiast deklarujemy, że jeśli ten kapitał zostanie zebrany i będzie inwestowany, mam nadzieję, na lotnisku w Mielcu, będziemy to wspierać. Oczywiście wszystkie kwestie środowiskowe itd. to jest też poza naszą jurysdykcją. Natomiast jeśli ten kapitał miałby być zainwestowany tutaj, w Mielcu, będziemy to wspierać.
Zdarzyło się kiedyś, że jakiś inwestor był zainteresowany miejscem w naszej mieleckiej strefie, ale ze względu na bliskość wojny pomyślał, że wybierze inne miejsce? Czy była taka sytuacja?
Powiem tak: sytuacje są w obie strony. Są przedsiębiorcy, którzy są bardzo mocno zaniepokojeni sytuacją. Miałem takie rozmowy na przykład z przedsiębiorcami z Arabii Saudyjskiej, którzy bali się tutaj przylecieć.
Natomiast są przedsiębiorcy, którzy specjalnie wybierają tę lokalizację ze względu na bliskość Ukrainy, właśnie na potencjał, który daje Podkarpacie, na szerokotorową kolej, która jest jedyną w Europie Zachodniej koleją szerokotorową, którą perspektywicznie można rozwijać w kontaktach handlowych z Ukrainą.
Więc myślę, że Mielec w Podkarpaciu jest takim naturalnym hubem, który może wspierać przyszłą odbudowę Ukrainy. Ściąga to dużą ilość przedsiębiorców, którzy myślą perspektywicznie. Ale odstrasza również innych, którzy mają niższą tolerancję ryzyka.
A jak wygląda sytuacja teraz z infrastrukturą i drogami, jeśli chodzi o strefę? Czy w tym momencie trwają jakieś ważne inwestycje i czy będą jakieś w przyszłości?
Ważne inwestycje trwają cały czas. Dobrze, że rozpoczęła pani temat dróg, bo on jest w tym momencie gorący również z wielu względów. Teraz nawet realizujemy dosyć duży remont.
Nowych dróg nie planujemy budować. Natomiast co ważne, Agencja Rozwoju Przemysłu jest właścicielem dróg na terenie tego parku przemysłowego. To przeszło 9 kilometrów dróg i infrastruktura towarzysząca.
Następuje pewna bardzo ważna zmiana z końcem tego roku, ponieważ utrzymanie tych dróg bazowało na ustawie z 1994 roku i kosztach partycypacji. W tym momencie ta sytuacja się zmienia.
My tracimy tytuł prawny do obciążenia przedsiębiorców na dotychczasowych zasadach i proponujemy miastu jakieś rozwiązania, które pozwoliłyby nam, jako prywatnym właścicielom tych dróg, utrzymywać jakość infrastruktury tak, żeby tych 100 przedsiębiorców w dalszym ciągu mogło z niej korzystać na takim poziomie jak obecnie.
Natomiast szukamy rozwiązań prawnych, które pozwoliłyby obniżyć koszty. Rozmawiamy w tym momencie z panem prezydentem, z miastem na temat możliwości obniżenia podatków, na przykład.
I jakie są wyniki rozmów z prezydentem?
Rozmowy są bardzo konstruktywne. Złożyliśmy dzisiaj na ręce pana prezydenta pismo z propozycjami dotyczącymi tych zagadnień podatkowych. Rozmowa odbywała się w konstruktywnym zrozumieniu.
Mamy nadzieję, że pan prezydent podejdzie do tego w sposób otwarty i zaproponuje uchwałę, która będzie szła w tym kierunku i będzie rozwiązaniem szybkim. Pan prezydent zaproponował również rozwiązania długofalowe, rozpisane na wiele lat, co do których na pewno możemy dyskutować.
Natomiast my potrzebujemy rozwiązania tu i teraz, ponieważ w przyszłym roku koszt obsługi tej infrastruktury to jest od 1,5 do 2,5 miliona złotych. My te koszty musimy jako Agencja ponieść. Oczywiście te koszty przenosimy na użytkowników dróg, na przedsiębiorców.
Natomiast prosimy, by miasto rozważyło możliwość pewnego obniżenia podatków dla tych przedsiębiorstw, które są na terenie przemysłowym. Będzie to stanowiło promil tak naprawdę przychodów, które miasto otrzymuje z tego tytułu. Mówimy o kilkunastu groszach od metra.
No, nie brzmi to strasznie, ale jeśli pomnożymy to przez metraż zajmowany przez poszczególne firmy...
Jeżeli w tym momencie, jeśli mnie pamięć nie myli, podatki od nieruchomości tutaj na strefie to jest bodajże od 1,09 do 1,25 zł. Mogę nie być tutaj precyzyjny co do groszy.
My proponujemy obniżenie o kilka, kilkanaście groszy, tak żeby skompensować koszty związane z użytkowaniem tej infrastruktury, jej odśnieżaniem, remontami et cetera.
Dochody od tych przedsiębiorstw na strefie stanowią kilkadziesiąt procent dochodów miasta Mielca. Więc myślę, że nie jest to wielka strata dla miasta. Z kolei to rozwiązanie zapewni konkurencyjność tej strefy w stosunku do innych miast regionu, ale nawet w stosunku do innych terenów przemysłowych w Mielcu.
Proponujemy rozwiązanie stosunkowo proste i bardzo szybkie do uchwalenia. Oczywiście jesteśmy też gotowi na dyskusję z panem prezydentem na temat jakiegoś długofalowego rozwiązania. Rozmawialiśmy o horyzoncie pięciu lat i jakimś przekazywaniu tych terenów do miasta.
Natomiast to są niezwykle skomplikowane procesy, które będą trwać. A my prosimy o rozwiązanie, które można wdrożyć tak naprawdę w ciągu miesiąca i które może być korzystne dla przedsiębiorców już od przyszłego roku.
Prosimy o głos już od dłuższego czasu, od marca tego roku. Ostatnio, że tak powiem, w różnych tematach zostałem dopuszczony do głosu, żeby to zasygnalizować. Natomiast myślę, że jest to temat bardzo istotny z punktu widzenia i przedsiębiorców, i mieszkańców. 16-17 tysięcy osób codziennie korzysta z tych dróg, pracuje na strefie.
To jest istotne również z punktu widzenia finansowego dla nas, ponieważ są to istotne obciążenia. Koszty utrzymania tych dróg są bardzo dużym obciążeniem w budżecie oddziału. Więc interesy są po wszystkich stronach. Mamy nadzieję, że uda się wypracować rozwiązanie satysfakcjonujące dla wszystkich stron.
Kiedy jakieś nowe zatrudnienia, nowe otwarcie na strefie? Czy coś się zapowiada?
Mam nadzieję, że niedługo będziemy ogłaszali bardzo dla nas ważną decyzję o wsparciu dla jednego z najistotniejszych tutaj zakładów na strefie. To jeszcze nie jest tajemnica, natomiast nie chciałbym wychodzić przed szereg. Data już jest bardzo nieodległa, więc myślę, że zostawię panią w zapisie.
I nie tylko mnie, bo pewnie także naszych słuchaczy i widzów. Często w naszych komentarzach pojawia się to pojawia się temat tzw. zmowy płacowej. Czy do pana jako dyrektora docierają takie informacje i czy na takie zjawisko ma pan wpływ?
To chyba zmowa płacowa zakładająca ograniczenie podwyżek?
Na to wygląda.
Dane statystyczne mówią troszeczkę inaczej. Mamy w Mielcu jeden z najwyższych poziomów wynagrodzeń w stosunku do całego województwa i w stosunku do miast średnich.
Wyprzedzają nas tylko dwa miasta, jeśli chodzi o poziom mediany wynagrodzeń - Rzeszów, nieznacznie, i bardzo nieznacznie Stalowa Wola. Więc statystyka nie wskazuje na to.
A skąd takie częste komentarze?
No, jest takie przekonanie. Natomiast proszę mi wierzyć, że nie ma ono pokrycia w statystyce. 40 procent mieszkańców miasta i powiatu, jeszcze nie wiem dokładnie, jak to wygląda pomiędzy miastem a powiatem, pracuje w przemyśle, na stosunkowo wysokopłatnych stanowiskach. Oczywiście chcielibyśmy zarabiać więcej. Każdy chciałby zarabiać więcej.
Natomiast proszę brać pod uwagę, że ja nie porównuję, nie wiem, do Brzozowa, gdzie mediana wynagrodzeń jest dramatycznie mniejsza, ale porównując do takich miast średnich w Polsce czy na Podkarpaciu, mielczanie zarabiają stosunkowo najlepiej.
Stosunkowo najlepiej. A kiedy będziemy zarabiać tak jak w Krakowie, na przykład? Jest taka możliwość? Powinniśmy równać do góry.
Myślę, że powinniśmy równać do góry, ale powiem tak: miałem kilka lat przyjemności lub nieprzyjemności mieszkania w Warszawie podczas studiów. Proszę mi uwierzyć, że są plusy i minusy. Również obserwuję moich znajomych z pracy, którzy mieszkają czy w Krakowie, czy w Warszawie.
Jakość mieszkania w Mielcu, ceny mieszkań, ceny wynajmu mieszkań są nieporównywalne z chociażby Warszawą. Natomiast zarobki, wbrew pozorom, są porównywalne.
To nie jest katastroficznie wielka różnica. Więc biorąc pod uwagę, że Podkarpacie rządzi, jeśli chodzi o jakość życia, długość życia, wszystkie te statystyki, oczywiście chciałbym, żebyśmy zarabiali tyle, co warszawiacy średnio, a żyli tak, jak żyjemy, i mieli takie ceny, jakie mamy.
Dobrze, to w takim razie i tak liczymy na podwyżki zawsze. Życzę wszystkiego dobrego na strefie, powodzenia i rozwoju. Dziękuję.
Dziękuję pięknie.
Komentarze (0)