Reklama

Zabierał ciała samobójców, ofiar wypadków, zmarłych na ulicy cz. II

Opublikowano: ndz, 3 lis 2019 21:00
Autor:

Zabierał ciała samobójców, ofiar wypadków, zmarłych na ulicy cz. II - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Druga część rozmowy z młodym kolbuszowianinem, który zabierał zwłoki samobójców, ofiar wypadków czy nagle zmarłych ludzi.

Miałeś ustalone godziny pracy? Zdarzało się, że budziły cię telefony w środku nocy z głosem w słuchawce, że trzeba jechać? 

- Nie. Nigdy nie wiadomo, co i kiedy. Właściwie przez czas mojej pracy tylko dwa lub trzy razy zdarzyło się pojechać po kogoś w dzień. Przeważnie był to późny wieczór lub środek nocy. Po pewnym czasie wyrobił się pewien nawyk, że gdy słychać było sygnały karetek, straży i widziało się jadącą policję, to po głowie kołatała się myśl, że może za godzinę trzeba będzie jechać. Kilka razy się tak potwierdziło.

Co konkretnie należało do twoich zadań?

- W skrócie można to ująć tak, że przekładaliśmy ciało do worka, później na nosze i zabieraliśmy je do karawanu. Niestety może się zdarzyć, że ciało jest rozczłonkowane -  wtedy jest to nieco bardziej skomplikowane... Dużo zależy od okoliczności. Często musieliśmy też obszukać ciało z rzeczy osobistych. Dokumenty, telefon, łańcuszki, portfel - to zostawało. Chyba te przedmioty były przekazywane policjantom. 

Później zwłoki zabierane były do prosektorium w Rzeszowie. Tam, w zależności od okoliczności, odbywała się sekcja zwłok. Czasami rodzina musiała zidentyfikować ciało. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zaloguj się aby otrzymać dostęp do treści premium

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.