Reklama

Słaba frekwencja na Strajku Kobiet. Pogoda straszniejsza niż państwo według Prawa i Sprawiedliwości?

Opublikowano:
Autor:

Słaba frekwencja na Strajku Kobiet. Pogoda straszniejsza niż państwo według Prawa i Sprawiedliwości?  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Poniedziałkowy protest pod Pomnikiem Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie nie należał do wyjątkowych. Nie było blokady i standardowego już spaceru, a sama liczba manifestujących znacznie odbiegała od średniej, do której przyzwyczaiły nas poprzednie wydarzenia.

Bez fajerwerków i z kiepską aurą  – tak w skrócie możemy opisać protest, który odbył się przy rondzie Dmowskiego w Rzeszowie. Sama liczba protestujących również nie napawała optymizmem. Zjawiło się około 150 osób nie licząc policji kryminalnej. Taki wynik w porównaniu z liczbami z poprzednich dni, pozostawia wiele do życzenia.


CZYTAJ TAKŻE:

Informacje z województwa podkarpackiego


 
Organizatorzy doskonale odczytali sytuacje. Wiedzieli, że poza kilkoma przemówieniami i okrzykami, rozpoczynanie blokady ronda lub jakikolwiek spacer przez miasto, który mógłby doprowadzić do spotkania z nacjonalistami i kibicami, nie ma jakiegokolwiek sensu. Co ważne, może z racji deszczowej pogody, nie zawiedli kierowcy samochodów. Ci od początku do końca protestu skutecznie wykonywali swoje „zadanie”.

Pojawili się również „obrońcy życia”. Podczas trwania manifestacji przebywali tuż przy wjeździe na ul. Sokoła, gdzie zwróceni w stronę kierowców, prezentowali transparenty z napisami: „Kościół bronił Polskę. Teraz my go bronimy” i „Twoje życie jest ważne, a moje nie?” z ilustracją dziecka zwiniętego w tzw. kłębek. 

Protest zakończył się kilka minut po godzinie 18. Na twarzach protestujących można było dostrzec coś w rodzaju niedosytu. 

Czy to faktycznie wpływ pogody?

Na każdym z dotychczasowych protestów znaczną większość stanowili ludzie młodzi, głównie uczniowie szkół średnich i dobrze, bo to właśnie oni walczą o swoją przyszłość. To oni sprzeciwiają się wizji Polski, stworzonej w pewnej głowie mieszkającej w domu przy ul. Mickiewicza w Warszawie.  Siłą rzeczy, tak niska frekwencja dzisiejszego dnia, każe nam zastanowić się co - rzecz jasna poza pogodą - mogło wpłynąć na niskie zainteresowanie wydarzeniem. 

Z jednej strony może na to wpływać dwudniowa przerwa pomiędzy protestami, która nieco zgasiła pierwszą falę entuzjazmu, skutecznie podsycaną codziennymi protestami. Z drugiej strony możemy przypuszczać, że forma strajku kobiet, jaką obrali organizatorzy w Rzeszowie, na dłuższą metę wydaję się mówiąc najprościej „nudna”.  Rzeszów to nie Warszawa, w której każda manifestacja wiąże się z dużą kontrmanifestacją „obrońców kościołów” i długimi spacerami pod dom prezesa, który może być zastąpiony siedzibą Trybunału Konstytucyjnego, budynkiem sejmu czy chociażby siedzibą Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej. Możliwości jest wiele. 

 


CZYTAJ TAKŻE: 

Rzeszów odkupi od handlowców chryzantemy i nie straci przy tym ani złotówki



W stolicy województwa podkarpackiego jest znacznie mniejsze pole do manewrów. Każdy protest sprowadzał się do wykonywania tych samych czynności, czyli blokady ronda Dmowskiego, spaceru pod biuro poselskie Grzegorza Brauna i siedzibę PiS-u na ul. Hetmańskiej, zahaczając przy okazji budynek Kurii Rzeszowskiej przy ul. Zamkowej. I choć nie taki jest sens aktualnych protestów, żeby wciąż działo się coś nowego i spektakularnego, to jednak brak jakichkolwiek działań ze strony władzy jest zapewne umotywowany taktyką, której głównym założeniem jest przeczekanie pożaru. Dążą do zabicia entuzjazmu bezczynnością i pustymi obietnicami. 

Warto zatem mieć ciągle na uwadze po co wychodzimy na ulice. Nie dla zabawy czy zabicia czasu bo i tak w dobie pandemii nie ma niczego lepszego do roboty(i nawet Netflix potrafi się znudzić), lecz czegoś znacznie ważniejszego. Z tej perspektywy warto dzisiaj spojrzeć na Warszawę i Trasę Łazienkowską, gdzie dzięki działaniom protestujących wytworzyły się wielokilometrowe korki. Tylko i wyłącznie burza i napór zmobilizują władze Prawa i Sprawiedliwości do rozpoczęcia rozmów z odpowiednimi osobami, czyli kobietami, bo to o ich prawa walczymy!

Także poniedziałkowy protest w Tarnobrzegu okazał się niewypałem. Raptem 25 osób spacerowało pod hasłami Strajku Kobiet. Czy to już jest koniec?

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zaloguj się aby otrzymać dostęp do treści premium

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE