Przed Starostwem Powiatowym w Mielcu przedstawiciele Komitetu Referendalnego zaprezentowali pierwsze wyniki trwającej od tygodnia zbiórki podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum.
Jak poinformowali organizatorzy inicjatywy, do tej pory udało się zebrać około 3 tys. podpisów mieszkańców popierających referendum. Jednocześnie zaznaczono, że dokładna liczba nie jest jeszcze znana, ponieważ listy cały czas pozostają w obiegu, a kolejne podpisy stale trafiają do komitetu.
– Po tygodniu zbiórki możemy powiedzieć, że jest to bardzo dobry wynik. W ciągu ośmiu tygodni musimy zebrać 10,5 tysiąca podpisów, a już po pierwszym tygodniu mamy ich około 3 tysiące.
– podkreślali przedstawiciele komitetu.
Pełnomocnik Komitetu Referendalnego Szczepan Lubera zwrócił uwagę, że mieszkańcy są już świadomi prowadzonej akcji i wiedzą, gdzie można złożyć podpis.
– Ludzie wiedzą już, że zbiórka trwa i wiedzą, gdzie są zbierane podpisy. W związku z tym spodziewamy się zbliżającej się fali kulminacyjnej
– mówił.
Przedstawiciele komitetu nie wykluczają również, że wymagana liczba podpisów zostanie zebrana szybciej, niż przewidują ustawowe terminy. Jak zapowiedział Lubera, gdy tylko uda się zgromadzić wymaganą liczbę podpisów wraz z dodatkową „górką” bezpieczeństwa wynoszącą około 20–30 proc., dokumentacja zostanie przekazana Komisarzowi Wyborczemu.
Podczas briefingu odniesiono się także do publikacji portalu HajMielec, w której wskazano, że część osób podpisujących się pod inicjatywą może nie być świadoma, iż referendum dotyczy odwołania Rady Powiatu, a nie bezpośrednio obrony szpitala.
Przewodniczący Komitetu Referendalnego Bogusław Kołacz stanowczo odrzucił te zarzuty.
– Zdecydowana większość osób, które składają podpisy, doskonale wie, czego dotyczy referendum i dlaczego jest organizowane. Mieszkańcy śledzą media i wiedzą, o co toczy się gra
– powiedział.
Jednocześnie przyznał, że zdarzały się pojedyncze przypadki osób, które nie zapoznały się dokładnie z treścią inicjatywy. Jak podkreślił jednak komitet, nie jest prawdą, że mieszkańcy są przekonywani do składania podpisów przy użyciu fałszywych argumentów.
W trakcie spotkania poruszono również kwestie finansowe związane z referendum. Według przedstawionych przez starostów szacunków koszt jego przeprowadzenia może wynieść około 1,5 mln zł.
Szczepan Lubera odniósł się także informacji dotyczących ewentualnych kosztów ponownych wyborów.
– Nieprawdziwa jest informacja, że koszty ponownych wyborów poniesie powiat. Koszty tych wyborów pokryje budżet państwa
– zaznaczył.
Zdaniem członków komitetu wydatki związane z referendum są uzasadnione.
– Czy ten koszt jest tego wart? Tak. Jeżeli zbierzemy ponad 10 tysięcy podpisów, będzie to oznaczało, że mieszkańcy chcą referendum i chcą przeznaczyć na ten cel środki publiczne. To są pieniądze naszych mieszkańców
– argumentowali.
Do kwestii finansowania odniósł się również Ireneusz Dzieszko, który podkreślał, że budżet powiatu tworzony jest ze środków publicznych pochodzących od mieszkańców.
– Twierdzenie, że są to jakieś „pieniądze powiatu”, nie trzyma się kupy – mówiąc brzydko. Dochody powiatu pochodzą między innymi z udziałów w podatku dochodowym od osób fizycznych, które wynoszą około 119 mln zł. Nie są to pieniądze należące do starosty, lecz wspólne środki mieszkańców. Jako wspólnota mamy prawo korzystać z instrumentów przewidzianych przez prawo, a referendum lokalne jest jednym z nich i zgodnie z przepisami finansowane jest przez jednostkę samorządu terytorialnego, której dotyczy – mówił.
Komentarze (0)