Zdaniem władz firmy, zdejmowane przez rząd obostrzenia prowadzą do zabijania transportu publicznego.
- My w busach mając tylko 20 miejsc siedzących i np. 5 stojących możemy wieźć 30% czyli 7 osób …. !!!!
Lub jak do tej pory 10 osób…czyli 50% zapełnienia miejsc siedzących. Nie wyrabiamy z tymi limitami nawet na koszty!!!
- czytamy na profilu firmy w jednym ze znanych serwisów społecznościowych.
- Ponad 200 etatów nie ma pracy, bo ratujecie tylko transport państwowy!! Przewoziliśmy co miesiąc ponad 250 do 300 tys pasażerów miesięcznie!! Płaciliśmy dla kraju ogromne milionowe podatki! Nie inwestowaliśmy z złoża ropy naftowej na Seszelach, tylko w firmę dla ludzi-piszą administratorzy strony.
- dodają właściciele przedsiębiorstwa.
Czy na Podkarpaciu wybuchną podobne strajki przedsiębiorców jak w Warszawie? Czy może podkarpaccy biznesmeni będą zmierzać ku stolicy? Wkrótce się przekonamy.