Śledczy uznali, że do tragedii nie powinno było dojść, gdyby prawidłowo wykonywano obowiązki związane z zapewnieniem bezpieczeństwa osobom korzystającym z pływalni. Szczególne znaczenie w sprawie miała opinia biegłego, który przeanalizował zarówno sposób sprawowania nadzoru, jak i działania podjęte po wyciągnięciu dziecka z wody.
Dziewczynka pojawiła się na basenie 28 grudnia 2024 roku razem z rodziną. W pewnym momencie podczas pływania zniknęła pod powierzchnią wody. Przez ponad trzy minuty nikt z personelu miał nie zareagować na jej sytuację. Pomoc została wezwana przez inną osobę korzystającą z basenu.
Kiedy dziewczynkę wyciągnięto z wody, jej stan był bardzo ciężki. Jeden z ratowników rozpoczął reanimację. Następnie 12-latka została przewieziona do szpitala w Rzeszowie, gdzie leczono ją z powodu ostrej niewydolności układu oddechowego i krążenia.
Prokuratura, opierając się m.in. na opinii biegłego, wskazuje na poważne uchybienia w organizacji nadzoru nad basenem. Zastrzeżenia dotyczą również zachowania ratowników w czasie poprzedzającym wypadek oraz sposobu prowadzenia działań ratunkowych.
Akt oskarżenia objął cztery osoby w wieku od 21 do 37 lat. Wśród nich są dwie kobiety oraz dwóch mężczyzn. Troje ratowników przyznało się do winy. Jedna z oskarżonych nie przyznała się do zarzutów i odmówiła składania wyjaśnień.
Wszyscy byli dotychczas niekarani.
Prokuratura zarzuca ratownikom narażenie dziecka na bezpośrednie zagrożenie życia oraz nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi za to kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Sprawą zajmie się teraz Sąd Rejonowy w Mielcu.
Komentarze (0)