Reklama

Chce uciec od kata. Policja nie może pomóc

Opublikowano: pt, 21 cze 2019 22:20
Autor:

Chce uciec od kata. Policja nie może pomóc - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Matka kilkorga dzieci miała traumatyczne dzieciństwo. Ojciec znęcał się nad rodziną. W dorosłym życiu wiązała się tylko z tymi, którzy przejmowali nad nią kontrolę. Kiedy prosi policję i prokuraturę o pomoc, słyszy jedno: nie ma zagrożenia życia, nic nie możemy.

Wielu tragediom można zapobiec. Czasem wystarczy dobra wola, zrozumienie ludzkiego dramatu i traumy, zrozumienie, że człowiek nie chce już dłużej tkwić w sytuacji, która może zakończyć się źle. Bo każdy ma prawo czuć się bezpiecznie. Czy nasza bohaterka tak się czuje? - Policja mówiła dziś, tj. 18 czerwca, że nic nie może zrobić, to bezpodstawne wezwanie, nie ma zagrożenia życia w tym momencie. Kiedy zapytałam kiedy mam dzwonić? Usłyszałam, że oni nic nie mogą - żaliła się nam młoda dziewczyna.

Zacznijmy od początku...
Swojego byłego partnera i ojca dzieci poznała, kiedy była już po rozwodzie. Rozwiodła się, bo były mąż znęcał się nad nią. Uciekła od niego. Kiedy poznała swojego eks, na moment poczuła się dla kogoś ważna, bezpieczna. Ale to była naprawdę krótka chwila. Dosyć szybko odizolował ją od przyjaciół, bliskich, był zazdrosny. - Bagatelizowałam to, bo myślałam: "jestem o wiele młodsza od niego, to pewnie dlatego" - zwierzyła się nasza bohaterka. Ale później było tylko gorzej. - Zaczął rzucać we mnie przedmiotami, straszyć, krzyczeć. Ja ze strachu byłam wręcz sparaliżowana. Nie życzył sobie, bym z kimkolwiek rozmawiała. Uważał, że go zdradzam, nawet wychodząc do pobliskiego sklepu osiedlowego - wyznała dziewczyna. Opowiedziała nam o tym, jak się dowiedziała, że handlował narkotykami, jak się upijał. Dała nam możliwość odsłuchania nagrania z ciągłych kłótni, rzucanych wyzwisk, krzyku, a w tle płacz dzieci. Nauczyła się zbierać dowody, bo zrozumiała, że jeśli chce się uwolnić od kata, musi mieć materiały, które potwierdzą jej słowa.

Wyrzucała go z domu trzy razy, ale on potrafił ją zmanipulować i wprowadzić w poczucie winy. - Mówił, jaką ja wielką krzywdę robię dzieciom i jemu, że jak ja mogę tak robić, że on musi spać w aucie... litowałam się i to był błąd - zaznaczyła.

Zaczął bić jej dziecko z pierwszego małżeństwa, na początku klapsy, później w ruch poszedł kij. - Mi groził, że mnie wywlecze do lasu albo ktoś go wyręczy, że mnie up...li, jak zadzwonię na policję - zdradziła dziewczyna. Jej strach jest uzasadniony - pokazała nam rozmowę, z której wynika, że jej mama wie o maczecie, którą on wozi cały czas w samochodzie. Chwalił się, że "kiedyś może się przydać".

Z opowiadań naszej bohaterki wynika, że w ostatnim czasie było 10 interwencji policji. Czasem policjanci nie przyjeżdżali w ogóle, bo twierdzili, że wezwanie jest bezpodstawne. - Powiedzieli, że więcej nie będą przyjeżdżać, dopóki nie będzie zagrożenia życia - oznajmiła nam młoda, wystraszona matka. Matka, która obecnie waży 40 kg, którą zjada lęk i brak poczucia bezpieczeństwa swoich dzieci i własnego.

W połowie sierpnia ma się odbyć rozprawa o alimenty i ograniczenie praw. Policja nie wydała zakazu zbliżania się do matki z dziećmi. A on dzień w dzień stoi pod blokiem, dzwoni domofonem, wyzywa. - Ja się boję nawet wyjść do sklepu po jedzenie dla dzieci, a policja mi każe przyjeżdżać na komisariat, by zgłaszać zawiadomienia - opowiedziała zrezygnowana dziewczyna.

Wzięła sprawę w swoje ręce. Koniec ukrywania prawdy, koniec strachu, koniec z syndromem sztokholmskim, koniec z poniżaniem, biciem i czekaniem po cichu na jakąś tragedię. Właśnie organizuje przeprowadzkę. Ze względów bezpieczeństwa nie piszemy, z jakiego miasta do jakiego się przeprowadza. Ale jest jedną z naszych Czytelniczek, która bardzo liczy na wsparcie naszych pozostałych Czytelników.

- Potrzebuję pomocy, wynajęłam mieszkanie, ale nie mamy żadnej chemii do łazienki i kuchni, proszku do prania dla dzieci, płynów czyszczących. Nie mamy pościeli, poduszek - poprosiła o wsparcie dziewczyna.

Poprosiliśmy policję o komentarz do sprawy. Otrzymaliśmy informację, że na nasze pytania niemożliwe jest udzielenie odpowiedzi. - Prawo do informacji publicznej doznaje ograniczeń z uwagi na potrzebę ochrony prawnie chronionych tajemnic, w tym prawa do prywatności osoby fizycznej - czytamy.

Chcesz pomóc? Napisz do nas: [email protected]

Ze względów bezpieczeństwa nie podajemy kontaktu do naszej bohaterki.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zaloguj się aby otrzymać dostęp do treści premium

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.