Dziś starosta mielecki Kazimierz Gacek i wicestarosta Andrzej Bryła oficjalnie zabrali głos w sprawie referendum i jego ewentualnej organizacji. Przypomniamy, że Komitet Referendalny zbiera obecnie podpisy pod wnioskiem referendalnym, a ich liczba zdecyduje, czy samo referendum dojdzie do skutku. Starostwo zdecydowało się na oficjalne wystąpienie, ponieważ wiele osób miało pytać urząd o przewidywane koszty tego przedsięwzięcia.
„Zgodnie z artykułem 40 ust. 1. Ustawy o referendum lokalnym podstawowa zasada jest jednoznaczna: koszty referendum pokrywa się z budżetu samorządu terytorialnego, którego to referendum dotyczy. W tym konkretnym przypadku oznacza to, że główny ciężar finansowania organizacji głosowania spoczywa bezpośrednio na budżecie powiatu mieleckiego. Są to środki publiczne, które w normalnych warunkach przeznaczamy na bieżące potrzeby mieszkańców, na remonty dróg, edukację, ochronę zdrowia czy pomoc społeczną. Organizacja ewentualnego referendum oznacza więc, że z tych samych, wspólnych pieniędzy powiatu mieleckiego musimy sfinansować obsługę administracyjną komisji terytorialnych i obwodowych, zapewnienie tym komisjom techniczno-materialnych warunków pracy, zastosowanie techniki elektronicznej do zliczania głosów oraz – co stanowi bardzo poważną pozycję – zryczałtowane diety członków wszystkich komisji”
– powiedział Gacek.
Następnie głos zabrał wicestarosta Andrzej Bryła:
„Musimy spojrzeć na konkretne liczby. Powiat mielecki jest powiatem dużym. W przypadku konieczności przeprowadzenia referendum trzeba będzie zorganizować pracę 124 obwodowych komisji referendalnych oraz jednej Komisji Terytorialnej ds. Referendum. W każdej komisji pracować będzie – zgodnie z przepisami – od 6 do 10 członków, których diety zostaną określone zgodnie z uchwałą PKW na poziomie 3/4 kwot z wyborów ustawowych. I to będzie łączna kwota ok. 950 tys. zł samych diet. (...) Do tego dochodzą jeszcze koszty techniczne, materiałowe i logistyczne powiatu i urzędów gmin, które również w całości pokrywa powiat. Przewidywany całkowity koszt referendum – oszacowany na podstawie sprawozdań finansowych z wyborów ustawowych poszczególnych gmin powiatu mieleckiego– może wynieść ok. 1 700 000 zł.”
Bryła dodał także, że część wydatków obciąży budżet państwa, np. karty w alfabecie Braille’a, druki kart do głosowania i ich dostarczenie.
„My uszanujemy warunki demokracji bezpośredniej, ma ona swoje prawa i my je uszanujemy, jednak uznaliśmy, że naszym obowiązkiem jako gospodarzy powiatu jest rzetelne informowanie mieszkańców o skutkach i konsekwencjach takiego referendum”
– podkreślili starostowie. Minimalna kwota organizacji referendum szacowana jest na 1,5 mln zł.
„Te pieniądze mogłyby służyć realizacji zadań, które na co dzień poprawiają jakość życia mieszkańców Mielca i okolic”
– zaznaczyli.
Andrzej Głaz przypomniał, że w przypadku referendum odbędą się wybory przedterminowe do Rady Powiatu, których koszt będzie zbliżony do omówionego wyżej. Warto też pamiętać, że w przypadku wymiany członków Rady kadencja nowej rady będzie krótsza i zakończy się zgodnie z terminarzem wyborów w Polsce.
Warto podkreślić, że omówione koszty dotyczą sytuacji, gdy referendum dojdzie do skutku, o czym dowiemy się za około dwa miesiące. Obecne prace i zbieranie podpisów pod wnioskiem referendalnym to koszty, których starostwo nie pokrywa.
Po spotkaniu zapytaliśmy starostów o komentarz dotyczący wystąpienia PiS-u i chęci odwołania Zarządu, czego starostowie nie chcieli komentować.
Komentarze (0)